To historia o tym, jak działa system, a właściwie jak nie działa. Można mieć pozytywny test i spodziewać się telefonu z Sanepidu z pytanie: z kim pan, pani miała kontakt? Ale można się go nie doczekać. Bo...
Od początku. To wydarzyło się naprawdę. Nie napiszemy gdzie, bo tu chodzi o nazwiska, a o to, co nie zadziałało. W każdym razie było tak.
Średniej wielkości szkoła w jednej z gmin naszego powiatu. Ostatnio dyrektorzy mieli i wciąż mają dużo pracy z wypełnianiem tabelek, jeśli okaże się, że jakiś uczeń albo nauczyciel źle się poczują, lekarz skieruje ich na test, a wynik będzie pozytywny, bo zakazili się koronawirusem. Trzeba ustalić z kim miał kontakt i kto zostanie objęty kwarantanną. Robią to we współpracy z radomszczańskim Sanepidem. Od początku pandemii.
Tym razem w tej konkretnej szkole pozytywny test miała nauczycielka. I wszyscy myśleli, że będzie tak samo jak do tej pory. Nauczycielka powiadomiła dyrekcję, w systemie pojawiła się informacja o jej izolacji i... zapadła cisza.
Dyrekcja spodziewała się telefonu z Sanepidu z prośbą o listę uczniów, którzy mieli z nauczycielką lekcje, żeby skierować ich na kwarantannę. Telefonu nie było, więc to dyrekcja postanowiła zadzwonić i zapytać co się dzieje.
- Ale my nie mamy takiej osobie w systemie - padła odpowiedź w Radomsku. Nie ma? Jak to? A... Może to dlatego, że nauczycielka pracuje w tej gminie, ale mieszka w innym powiecie? No to telefon do innego Sanepidu.
- Tak, mamy taką osobę. Jak najbardziej. Jest pozytywna. Kwarantanna ludzi z kontaktu? Ale to nie nasza działka. Przecież pracuje u was. To wasz Sanepid powinien to zrobić. Nie my.
No to znów do Radomska. - Jak my, jak my tej osoby nie widzimy, To co mamy ustalać? Niech tamci to robią.
Znów Sanepid w miejscu zamieszkania. - My już swoje zrobiliśmy.
Sanepid w Radomsku. - Nic się nie da zrobić.
A co ma zrobić dyrekcja? Też nie wie. Do tej pory byłą procedura, a teraz okazuje się, że nauczycielka mogła zakazić uczniów, ale oni nie zostaną odizolowani i sami mogą przenosić koronawirusa. A przecież chodziło o to, żeby nie przenosić, tylko przerwać ewentualną transmisję.
W tej historii ważne jest jeszcze jedno - wynika z niej, że poszczególne powiatowe Sanepidy zajmują się tylko mieszkańcami ze swojego terenu. I mimo, że system powinien być ogólnopolski, to wystarczy, że pracujesz parę kilometrów za granicą swojego powiatu, żeby przestał działać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze