Pacjenci szpitala narzekają na kolejki. Pieniądze do systemu płyną, ale większość idzie na wynagrodzenia personelu. Czy to się da rozwiązać?
- To trwa od zawsze i chyba nigdy się nie zmieni.
Pani Karolina opowiada, że niedawno była w Szpitalu Powiatowym. Dokładnie przed gabinetem jednego ze specjalistów w szpitalnej przychodni. Poważnie choruje, musi korzystać z pomocy lekarzy kilku specjalności. Co jakiś czas innego.
- W kolejkach pod gabinetami z jednej strony są pacjenci onkologiczni, z drugiej gabinet ortopedy. A to oznacza, że na korytarzu nie ma jednego wolnego skrawka miejsca - wyjaśnia. - O wolnym krześle, żeby w spokoju poczekać godzinkę albo dwie, można zapomnieć. Tak wygląda służba zdrowia w praktyce. Dopiero jak się zachoruje, poznaje się ten, nomen omen, chor......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 92% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Obok pokoju ortopedy jest jeszcze pokój chirurga ogólnego i tutaj również ciemno od pacjentów. Wszyscy karnie siedząc lub stojąc wymieniają się wirusami, bakteriami i uwagami na niezorganizowaną darmową służbę zdrowia. Paranoja.
Obok pokoju ortopedy jest jeszcze pokój chirurga ogólnego i tutaj również ciemno od pacjentów. Wszyscy karnie siedząc lub stojąc wymieniają się wirusami, bakteriami i uwagami na niezorganizowaną darmową służbę zdrowia. Paranoja.