Reklama

Lista noworocznych postanowień. Psycholog Anna Malec-Gałązkowska: "To się może udać, o ile nasze plany nie są zbyt ambitne"

Schudnę, zacznę ćwiczyć, będę regularnie biegał, grał w piłkę albo tenisa. Nauczę się angielskiego. Przeczytam całą trylogię Tolkiena albo Sienkiewicza. W to miejsce wstawcie Wasze noworoczne postanowienia. I odpowiedzcie na pytanie, czy wszystko wyszło jak zakładaliście, czy może daliście sobie spokój jeszcze w styczniu? Co zrobić, żeby w końcu się udało? Pytamy specjalistkę.

GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: Noworoczne postanowienia. Robimy je niemal wszyscy, ale nie wszyscy są w stanie wytrwać dłużej niż do końca stycznia. Dlaczego?

ANNA MALEC-GAŁĄZKOWSKA (psycholog): - Bo bardzo często te oczekiwania są nierealistyczne. I niedostosowane do naszych możliwości. Często niestety nie respektujemy naszych ograniczeń. I od razu robimy zbyt wysokie założenia. Generalnie wymagania są bardzo rozwojowe i są nam potrzebne, żebyśmy się aktualizowali. Żebyśmy czuli, że nasze życie jest pełne satysfakcji, radości z naszej sprawności. Jednak jeśli z góry narażamy się na wysoką frustrację, to szybko porzucimy takie nierealistyczne założenie co do planowanego na nowy rok celu.

Reklama

Czyli lista noworocznych postanowień jest jak najbardziej OK, ale pod warunkiem że?

- Że będzie zakładała jakiś plan osiągnięcia celu. Czyli np. w ogóle nie biegamy, ale bieganie jest super, jest modne, można poznać wielu ludzi. I chcemy zacząć biegać. Najpierw musimy zaplanować jak to zrobimy. Skontaktujemy się z jakimś trenerem, który powie nam co i jak? Nie biegniemy od razu półmaratonu. Na początek ogólnorozwojowo przygotowujemy się do wyzwania, jakim jest bieganie, po czym wyznaczamy sobie kolejne i kolejne cele. Uda się, jeśli będzie plan, i to stosunkowo szczegółowy. A szczegóły będziemy mogli sobie po kolei odhaczyć. Chodzi o realność takiego planu. Jeśli potrzebujemy głębszej pracy nad sobą, żeby mieć czas na to przykładowe bieganie, musimy poprzestawiać sobie priorytety i znaleźć czas, żeby się aktywizować, to nie zakładajmy czegoś, co tak będzie dla nas niemożliwe.

Reklama

Zrobiliśmy plan, wiemy co się będzie działo od 1 stycznia przez kolejne tygodnie. A po dwóch tygodniach już przestaje się chcieć, udaje się znaleźć wymówkę, żeby tym razem nie iść na trening. I plan się sypie. Co w tej sytuacji?

- Trzeba sobie zdać sprawę, że to kwestia nawyków i naszych przekonań. I warto nabyć takiego przekonania, że nie wszystko będzie nam się chciało. I nie tylko chęci gwarantują nasz sukces. Warto budować w sobie wytrzymałość, cierpliwość, odporność na frustrację. Nie namawiam nikogo do przekracza własnych granic gdy jesteśmy chorzy albo gdy potrzebujemy zaopiekować się sobą w inny sposób. Generalnie jeśli coś sobie założyliśmy, to warto odrobinę się przymusić, na zasadzie wewnętrznego przekonania, że nie zawsze będzie nam się chciało i już.

Reklama

Tym razem może się udać?

- Myślę, że jak najbardziej.

Rozmawiał Janusz Kucharski

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości