Moja przyjaciółka mówi, że od dawna trwa cicha prywatyzacja służby zdrowia.
Poniedziałek rano, jak zawsze jestem w redakcji. Kawa zrobiona, za chwilę pierwszy łyk i cała lista zadań do wykonania. Lubię mieć plan, wiedzieć, co się będzie działo. Taki już jestem, trochę poukładany. Może nie do końca, ale jednak.
Pierwszy punkt z checklisty (że niby jestem taki nowoczesny), to poczta. Wpada mail zatytułowany „Życie dziecka wyceniono na 16 mln złotych - prosimy o pomoc”.
Mały Pawełek. Patrzę na jego zdjęcie na stronie ze zbiórką, zmaga się z dystrofią mięśniową Duchenne’a. Opis jest dramatyczny. Rodzice walczą o jego życie.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 41% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze