[KOMENTARZ] Wiele słów przychodzi mi do głowy, ale użyję takiego: zadziwienie. Prokuratura Rejonowa w Radomsku umorzyła śledztwo w sprawie poświadczenia nieprawdy podczas podpisywania protokołu odbioru inwestycji na Reymonta. Zdziwiona jest też chyba prokuratura Okręgowa, bowiem to umorzenie analizuje
Andrzej Andrysiak, aa@radomszczanska.pl
Analogia może i zużyta, ale dobrze obrazuje sytuację. Polak, Niemiec i Rusek dostali od diabła kulki. Mieli za zadanie zrobić sztuczkę, która go zadziwi. Niemiec wystrzelił kulki w kosmos, Rusek przygotował z nich smaczne danie, a Polak jedną kulkę zepsuł, a drugą zgubił.
Kto jest tu Polakiem, niech czytelnik sam rozstrzygnie.
Nie znamy uzasadnienia umorzenia. Wystąpiliśmy o nie do prokuratury. Tuż przed wysłaniem Gazety do druku otrzymaliśmy odpowiedź z Prokuratury Okregowej w Piotrkowie Trybunalskim, że na razie uzasadnienia nie otrzymamy ponieważ: prowadzona jest analiza umorzonego śledztwa. Opierać się możemy jedynie na tym, co na swojej stronie internetowej napisało miasto. Idzie to w ten deseń:
„Prokuratura Rejonowa w Radomsku po zapoznaniu się z materiałem dowodowym śledztwa w sprawie niedopełnienia obowiązków służbowych przez pracowników Urzędu Miasta Radomska w związku z nasadzeniami drzew dokonanymi w ramach robót budowlanych przy ulicy Reymonta postanowiła umorzyć śledztwo wobec braku znamion czynu zabronionego we wszystkich trzech punktach orzeczenia.
Dotyczyły one: przekroczenia uprawnień przez naczelnika oraz inspektora Wydziału Inwestycji i Inżynierii Miejskiej; poświadczenia nieprawdy w protokole odbioru końcowego inwestycji przez kierownika budowy oraz poświadczenia nieprawdy w protokole odbioru końcowego przez osobę sprawującą nadzór inwestorski.
Prokuratura uznała także, że nie doszło do powstania szkody na rzecz Miasta Radomska w związku z realizacją zamówienia pn. „Przebudowa ul. Reymonta w Radomsku” zgodnie z umową CRU 2020/2019 z dnia 11 kwietnia 2019 roku. Poprzez zawarte porozumienie stron w sprawie rozpatrzenia reklamacji obniżono wynagrodzenie należne wykonawcy w zakresie dostarczenia i posadzenia drzew typu klon polny o kwotę 34 030,41 złotych tytułem wystąpienia tzw. wady nieistotnej, polegającej na wsadzeniu drzew o obwodach pni od 12 do 24,5 cm.”
Co w tym uzasadnieniu jest takiego dziwnego? To przypomnijmy kilka faktów:
Pierwszy: W protokole odbioru inwestycji potwierdzono, że drzewa zasadzone przy ul. Reymonta były zgodne ze specyfikacją. W Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia określono, że obwód pnia ma wynieść od 30 do 35 cm. Zasadzono drzewa mniejsze, jak pisze wyżej miasto, „od 12 do 24,5 cm”. Czyli potwierdzono stan, który nie miał miejsca w rzeczywistości.
Drugi: Przepisy o poświadczeniu nieprawdy służą ochronie wiarygodności dokumentów. Przestępstwo z artykułu 271 kodeksu karnego popełnić może jedynie funkcjonariusz publiczny. Co więcej, musi je popełnić świadomie, a więc nie podlega pod ten paragraf błąd.
Trzeci: Gdy sprawa ujrzała światło dziennie, urząd bronił się, że odkrył zmianę już po odbiorze technicznym (czyli, że to był błąd). Przeczyła jednak temu oficjalna odpowiedź wykonawcy, firmy Drogbud, która stwierdziła, że jeszcze w 2019 roku kilkakrotnie informowała urząd miasta, że nie ma na rynku drzew tej wielkości, a urzędnicy zgodzili się na mniejsze drzewa.
Wniosek: urząd podpisał protokół ze świadomością, że drzewa są mniejsze niż być powinny.
Prokuratura stwierdziła (cytujemy za informacją urzędu), że nie doszło do szkody na rzecz miasta, bo zawarto porozumienie, na mocy którego potrącono wykonawcy 34 tys. zł za posadzenie mniejszych drzew. Co to oznacza? Najważniejsze: że w protokole potwierdzono roboty o 34 tys. zł droższe niż w rzeczywistości wykonano. Czyli sam prokurator przyznaje, że jest różnica między protokołem odbioru a Specyfikacją.
Co więcej, porozumienie, o którym wspomina prokuratura, zawarto dopiero po tym, jak sprawa została ujawniona i zainteresowały się nią media i radni.
Idąc tokiem rozumowania prokuratury: nie ma znaczenia fakt, że protokół nie potwierdzał stanu faktycznego, jeśli urząd zawarł porozumienie z wykonawcą i sprawę załatwił. Ale jeśli tak, to po co przepisy o wiarygodności dokumentów?
Sprawa była prosta, okazała się zagmatwana. Prokuratura umorzyła ją po półtorarocznym śledztwie, więc tematu już nie ma. Możemy jej decyzję uznawać za dziwaczną, ale nic z nią nie można zrobić.
Bo teraz najważniejsze: nie ma kto się od niej odwołać.
Poszkodowanym w tej sprawie jest miasto. W mieście rządzi koalicja. Że koalicja nie złoży zażalenia, to oczywiste.
Nie może się odwołać radna Wioletta Pal, która jako jedyna złożyła doniesienie w tej sprawie. Też nie jest stroną.
Nie możesz się odwołać ty, Drogi Czytelniku, bo prawo mówi, że nic ci do tego, a o wydawaniu publicznych pieniędzy możesz poczytać i pogadać u cioci na imieninach, ale nie możesz ich kontrolować.
Tak że tego.
To by było na tyle.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze