Ludzie z PiS zapewnili ją, że droga w Piaszczycach zostanie wyremontowana w tym roku. Bo poszła na spotkanie z posłami i powiedziała, że mieszkańcy mają dość słuchania, że może kiedyś
Ma troje dzieci, męża, kilka warzywniaków do ogarnięcia, a teraz jeszcze walczy z władzami samorządowymi o drogę, bo przecież ktoś musi. Ma na to wszystko tylko 24 godziny każdej doby.
- Zostałam sołtyską, bo nikt nie chciał. Ludzie nie garną się do takich funkcji społecznych. Mama mnie namówiła. Jest gminną radną. Powiedziała, że ktoś musi się tym zająć. Nie żałuję - mówi Gazecie Aleksandra Olborska.
Próbujemy się z nią umówić na rozmowę. Łatwo nie będzie. Pani Ola jest bardzo zajętą osobą. W poniedziałek 19 marca akurat jedzie do Radomska, do sklepu warzywnego przy ulicy Przedborskiej. Z redakcji to kilka kroków.
W drzwiach sklepu wita nas uśmiechnięta blondynka, która przyjechała pomóc swojej pracownicy ogarnąć co nieco w środku. Jak powie nam za kilkanaście minut, wymyśliła to wczoraj. Chyba rzeczywiście nie potrafi siedzieć i nic nie robić.
- To pomyślałam, że przyjadę i trochę posprzątamy - śmieje się i zaprasza do środka.
Sołtyską Piaszczyc została cztery lata temu.
- Ludzie kiedyś inaczej do tego podchodzili - ocenia. - Dzisiaj żyjemy bardziej dla siebie niż dla społeczności, w której funkcjonujemy. A szkoda. Bo z tego może się coś dobrego urodzić. Dobrego dla wszystkich - podkreśla.
Opowiada, że czasem brakuje jej doby. Ma szczęście, że w zajmowaniu się trójką dzieci pomaga jej babcia. Bo oprócz kilku warzywniaków trzeba zająć się też polem. Zimą jest więcej czasu, ale łatwo też nie jest. Trzeba myśleć o towarze, trzeba jeździć na giełdy. Czasem śpi się po kilka godzin. A latem to już w ogóle, wtedy pracy jest najwięcej.
Nie słychać w jej głosie skargi czy żalu. Lubi takie życie.
- Zawsze byłam energiczna, zawsze w ruchu, zawsze jest coś do załatwienie czy zrobienia - mówi.
W pewnym momencie w Piaszczycach nikt nie chciał być sołtysem.
- Groziło nam, że przyłączą nas do innego sołectwa. To nie jest dobre rozwiązanie. Poszliśmy na spotkanie i nawet zgłosił się jeden człowiek, ale nikt z mieszkańców nie chciał go zrobić sołtysem. I tak zostałam sołtyską ja - podkreśla.
I dodaje, że wielu ludziom wydaje się, że ta funkcja to wielkie finansowe profity.
- A to funkcja społeczna, bo mój zarobek to 1 procent podatku, a dzisiaj prawie wszyscy płacą podatki przelewami na konto. Za to jak się coś komuś nie podoba, to można usłyszeć wiele gorzkich słów. Że to nie załatwione, tamto źle wygląda, a w ogóle przydałoby się jeszcze coś tam. I dlaczego jeszcze się tym nie zajęłam? Trochę to rozumiem, choć miłe nie jest, i nie do końca wiem, z czego to wynika. Może z jakiejś zazdrości? Bo nikt tej funkcji nie chciał, ale dzisiaj krytykuje.
- Jeździmy dosłownie po dziurach i to się musi skończyć - mówi twardo pani Ola.
Najpierw napisała do starostwa. „My, Mieszkańcy Sołectwa Piaszczyce i Kolonia Piaszczyce składamy wniosek o wykonanie następujących inwestycji: 1. drogi - od podstaw łącznie z nakładką asfaltową Piaszczyce Kolonia w kierunku Kuchar, Piaszczyce Kolonia w kierunku Gosławic. 2. nowej nakładki na drogą powiatową 3929E Piaszczyce - Płoszów oraz tę samą drogę w miejscowości Piaszczyce w kierunku Marianka Piaszczyce.”
Kiedy jedna z mieszkanek, pani Anna, poinformowała o tym na Facebooku, pierwszy komentarz napisał wójt gminy Gomunice Paweł Olejniczak: „W pełni popieram. Od trzech lat mój corocznie składany wniosek do Władz Powiatu o remont drogi przez Piaszczyce jest permanentnie pomijany.”
Mieszkańcy otrzymali odpowiedź od rzeczniczki prasowej starostwa, która opisała ile i jakich inwestycji drogowych wykonuje powiatowy samorząd.
Pani Ola wybrała się na spotkanie Prawa i Sprawiedliwości w Miejskim Domu Kultury kilka tygodni temu. To była okazja, żeby o drogę powalczyć.
- Byłam zdenerwowana i nawet z tych nerwów źle zwróciłam się do pani poseł Milczanowskiej, bo powiedziałam, że mam pytanie do pana ministra i pani minister. Ludzie bili brawo - śmieje się trochę sama z siebie. Z mieszkańcami spotkali się Antoni Macierewicz i radomszczańska posłanka PiS Anna Milczanowska.
- Powiedziałam, że mieszkańcy nie mają drogi tylko same dziury. Jak jadę tamtędy boję się, czy czegoś nie urwę. I co usłyszałam? Że droga na pewno będzie zrobiona.
Po spotkaniu najpierw podszedł do niej człowiek, który przedstawił się jako doradca Antoniego Macierewicza.
- A potem jeszcze pani Milczanowska. Rozmawialiśmy i ona też zapewniła, że droga będzie zrobiona w tym roku. Mam nadzieję, że tak się stanie - dodaje.
To najpilniejszy problem. Są i inne. Jej zdaniem brakuje boiska, na którym młodzież mogłaby spędzać czas.
- Widzi pan, jaka jestem energiczna. I moje dzieci również, nie pozwalamy im przesiadywać przy telefonach czy tabletach. Lubimy ruch, uważam, że jest bardzo potrzebny. I dlatego boisko. I jeszcze plac zabaw. Wystartowaliśmy w konkursie, mam nadzieję, że to się też uda. Poza tym chciałabym więcej integracji, więcej zaangażowania mieszkańców. Mam nadzieję, że jak zobaczą, że razem coś można, to wyjdą z domów. Bo na razie, kiedy trzeba np. posprzątać cmentarz, to idę ja, mąż, najstarsza córka i kilka osób.
Pani Ola zobowiązała się też zorganizować latem festyn. Wzdycha, że łatwo nie będzie, bo to czas, kiedy o 4.30 wyjeżdżają z mężem w dwóch kierunkach: na giełdy, po warzywa. Wracają czasem po północy. Jednak skoro powiedziała, to zrobi.
- Jeśli mogę wtrącić, to na bank się jej uda, bo ona już taka jest - wtrąca pracująca w warzywniaku kobieta. - Jak mówi, że coś zrobi, to robi.
- Mamy super sołtyskę, młodą, pełną energii dziewczynę - mówi o pani Oli pani Anna. Widzi w niej liderkę, która może pociągnąć innych. - Mieliśmy zebranie, rozmawialiśmy o jakimś projekcie i wiadomo, że zawsze są jakieś sprawy do zrobienia. Wtedy wyszedł temat drogi, która naprawdę jest w strasznym stanie. Nasza sołtyska zebrała 150 podpisów - podkreśla. - A to o czymś świadczy. Każdemu sołectwu życzę takiej osoby.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pani Sołtys, nie wstyd Pani zatrudniać ludzi na czarno?
Pani Sołtys, nie wstyd Pani zatrudniać ludzi na czarno?