Reklama

Kierowcy przecierali oczy ze zdziwienia. Do dziwnie poruszającego się mężczyzny wezwano wszystkie służby ratunkowe

Przypadkowy przechodzeń zadzwonił na numer alarmowy 112. Zaniepokojony informował dyżurnego o dużym korku na ulicy. Wszystko przez mężczyznę, który próbował ją pokonać w nietypowy sposób. Na rękach...

W niedzielę 17 sierpnia około godziny 16:00 przypadkowy przechodzeń informował dyżurnego linii alarmowej o dziwnym zjawisku. Na ulicy Piłsudskiego w pobliżu Komendy Powiatowej Policji pojawił się spory korek. Kierowcy przecierali oczy ze zdziwienia. Dlaczego? Bo ruch pojazdów tamował mężczyzna, który próbował dostać się na drugą stronę ulicy w naprawdę dziwny sposób. 

- Powiedziałem dyspozytorowi, że jakiś mężczyzna w podkoszulku na ramiączkach próbuje przejść na drugą stronę ulicy.  Tylko, że wyłącznie za pomocą rąk - opowiada nasz Czytelnik. - Dyżurny zapytał "jak to za pomocą rąk"? Był bardzo zaskoczony. 

Reklama

Radomszczanin usłyszał jeszcze w słuchawce. - To ten ktoś chodzi na rękach, bo nie ma nóg? Opisując całe to zdarzenie, powiedziałem, że nogi to on ma, tylko że z jakiegoś powodu ciągnie je za sobą. Bo, co dziwne, ten człowiek przemieszczał się jedynie wspierając się na rękach. Przy tym szorując tyłkiem po asfalcie. Nogi wlókł za sobą - opowiada.

Na samych rękach trudno się porusza, więc kilka minut cała ulica aż do ronda przy MKD się przyblokowała.

- W pierwszym momencie kierowcy próbowali omijać tego nieszczęśnika. Ale był to dosyć niebezpieczny manewr, dlatego zareagowałem. Ten człowiek przecież mógł ostatecznie skończyć pod kołami jednego z pojazdów. Korek rósł, a dyspozytor w tym czasie dopytywał szczegółów. Jakiego rodzaju wsparcia udzielić i czy ktoś jest poszkodowany. 

Reklama

Ostatecznie na miejscu zdarzenia pojawił się wóz strażacki, karetka i radiowóz.

W trakcie nawiązania kontaktu ze sprawcą tego zamieszania okazało się, że mężczyzna jest mieszkańcem jednej spod radomszczańskich gmin. Od wielu lat cierpi na zanik kory móżdżku (choroba objawia się zaburzeniem chodu i równowagi oraz niezbornością ruchów), a do tego jest pod wpływem alkoholu.

- Ostatecznie służby ratunkowe zebrały go z jedni i został odstawiony radiowozem do domu - kończy opowieść Czytelnik Gazety.

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości