W tym roku Sylwester znów został naznaczony obostrzeniami związanymi z epidemią koronawirusa. W imprezach może brać udział maksymalnie 100 osób, zgodnie z obowiązującymi limitami. Limit nie dotyczy osób w pełni zaszczepionych przeciw covid. Jedni się obawiają tego typu spotkań, inni restrykcje traktują z przymrużeniem oka.
Wielu właścicieli sal bankietowych zrezygnowało z organizacji balów. Podkreślają, że w obecnej sytuacji byłoby to obarczone sporym ryzykiem. Obecnie obowiązują tylko limity, ale restauratorzy obawiali się wprowadzenia lockdownu. - Obawiałem się, że może się zdarzyć tak, jak w ubiegłym roku przed Wszystkimi Świętymi. Koszty, zadatki mogłyby przepaść. Na dzień dzisiejszy trzeba byłoby ponieść wydatki, bo wszystko się z nimi wiąże, na przykład ogrzewanie i nic z tego mogłoby nie wyjść. Ludzie dzwonili, pytali o Sylwestra i choć początkowo się wahałem, to w listopadzie podjąłem ostateczną decyzję, że nie organizuję balu – mówi Artur Grządziel, właściciel restauracji Finezja. Na ryzyko nie zdecydował się także Tadeusz Dąbrowski, właściciel Hotelu Ted. - Od początku nie chcieliśmy organizować Sylwestra, gdyż mamy w planach inne wydarzenia. Skupiliśmy się na organizacji wydarzeń dla dzieci. Nie chcąc pracować na okrągło, bo przed nami osiem intensywnych tygodni związanych z organizowanymi przez nas zgrupowaniami sportowymi, nie zdecydowaliśmy się na bal. Dla naszej branży sytuacja związana z obostrzeniami jest czystą abstrakcją – mówi właściciel Teda.
W jednej z sal bankietowych w Kamieńsku planowano imprezę otwartą. Były zapisy, zgłaszali się pierwsi goście. Jednak właściciel zrezygnował z organizacji balu w momencie, gdy pojawił się klient zainteresowany salą na wesele. Wówczas impreza ogólna została odwołana. Jak podkreśla właściciel, przyjęcie weselne jest pewniejszą inwestycją.
Problemu z frekwencją nie ma Metalurgia. Pracownik odpowiedzialny za organizację balu mówi, że w połowie grudnia mieli już komplet. Do tej pory dzwonią klienci i pytają o wolne miejsca. Cena za osobę to 350 zł; nie jest przeszkodą.
Sylwester odbędzie się także w Portofine. Koszt taki sam jak w większości lokali, 350 zł od osoby. - Będzie organizowany zgodnie z obostrzeniami. Mamy komplet, Ludzie jednak dzwonią i pytają o wolne miejsca - mówi Michał Kabziński, manager z Portofine.
Mimo niepewności manager wynikającej z mniejszego niż zwykle zainteresowania klientów Sylwestrem, w sali w Gidlach impreza się odbędzie. Cena za osobę to 300 zł.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze