Sprawa nie byłaby istotna, gdyby nie była tak na rympał. Można mówić, że się czegoś nie powiedziało, ale mówić, gdy jest nagranie, naprzeciwko siedzi czworo dziennikarzy, wszyscy rozumieją wypowiedź identycznie i tak samo ją relacjonują? Da się. W piątek na sesji okazało się, że radomszczańscy dziennikarze nic nie rozumieją. Z Gazety Radomszczańskiej, Radomsko.NaszeMiasto, Radomsko24.pl, TVP Łódź… Że nie usłyszeli tego, co usłyszeli.
Stara zasada mówi: gdy nie masz innego sposobu na obronę, zaatakuj posłańca. Może być posłaniec wiadomości. Odsuniesz od siebie uwagę, skupisz na kimś innym, może rozejdzie się po kościach. Działa? Jeśli nikomu nie będzie się chciało zweryfikować - tak.
Na nadzwyczajnej sesji w piątek 13 grudnia był tylko jeden punkt. Dotyczył dofinansowania do systemu gospodarki śmieciowej. Chodziło 2,1 mln zł. Na poprzedniej sesji radni się nie zgodzili przekazać pieniędzy z budżetu, tym razem tak. Po tamtej sesji wybuchła awantura: wypowiadali się radni, potem prezydent, potem znów radni. Na konferencji prasowej prezydenta pojawił się mocno sensacyjny wątek: poinformowano, że pieniądze przekazano PGK bez uchwały. Gdy dziennikarze dopytywali potem o komentarz radnych Koalicji Obywatelskiej, ci łapali się za głowy. Zapowiadali, że jeśli to się potwierdzi, złożą doniesieni do prokuratury.
Ale w piątek na sesji okazało się, ustami prezydenta Jarosława Ferenca i skarbnik Marioli Wypych, że nikt tak nie mówił, że co innego miał na myśli, a dziennikarze źle usłyszeli, spekulowali, nie dopytali. Wszyscy: Gazety, Naszego Miasta, Radomsko24, TVP.
Można by wzruszyć ramionami, nie takie rzeczy widzieliśmy w samorządzie, ale nie tym razem. Dlatego przygotowaliśmy dla państwa trzy sety. Fragmenty artykułów, wypowiedź prezydenta z piątkowej sesji oraz stenogram fragmentów konferencji prasowej z 4 grudnia. Porównajcie państwo sami. Jeśli czworo dziennikarzy nie było w stanie zrozumieć prostych wypowiedzi, namówimy się i razem posypiemy głowy popiołem. Ale jeśli nie…
Radomsko24.pl:
Podczas konferencji poinformowano, że Miasto - mimo, iż radni nie zgodzili się na zwiększenie kwoty niezbędnej do pokrycia kosztów gospodarowania odpadami i tak zapłaciło Przedsiębiorstwu Gospodarki Komunalnej, które odbiera odpady od radomszczan.
Radomsko.naszemiasto.pl:
Teraz czas na ruch radnych KO. I może być zaskakująco. Miasto bowiem, mimo iż radni nie zgodzili się na zwiększenie kwoty niezbędnej do pokrycia kosztów gospodarowania odpadami, i tak zapłaciło Przedsiębiorstwu Gospodarki Komunalnej, które odbiera odpady od radomszczan.
Reklama
Gazeta Radomszczańska
W środę 4 grudnia nastąpił zwrot akcji. Prezydent Ferenc zwołał konferencję prasową, by poinformować o stanowisku urzędu i o tym, że będzie wnioskował o podwyżkę opłat do 30 zł. W trakcie pytań od dziennikarzy okazało, że miasto już wypłaciło PGK część pieniędzy. Bez uchwały rady.
Jarosław Ferenc: - Jedna taka uwaga do państwa, ale też do radnego Spólnickiego. Proszę nie mówić jako prawdy obiektywnej, czy ja coś powiedziałem czy nie powiedziałem. Pana jako adwokata proszę, że jeśli już pan cytuje mnie, to niech cytuje ściśle. Bo ja nie powiedziałem, że pokryliśmy te środki z systemu poza… z zebranych. Tego nie powiedziałem. Więc proszę nie mówić, że ja coś powiedziałem, tak samo dotyczy to innych różnych rzeczy. Że ja przyjąłem jakąś autopoprawkę, której nie przyjąłem. Także państwa prosiłbym o to, że jeżeli już posługujecie się sytuacją, która potem jest tytułem nośnym w prasie, to żebyście posługiwali się obiektywnie prawdą. To samo przy autopoprawce. Ja tej autopoprawki nie akceptowałem. To robił skarbnik. Ale to taka ogólna uwaga.
Mateusz Dolniak, TVP Łódź: - A w jaki sposób wy wypłacacie PGK-owi te pieniądze za usługę? Nie wiem, to jest miesięcznie, kwartalnie, rocznie? Jak to wygląda?
Mariola Wypych, skarbnik miasta: - Miesięcznie. Tak jak za wszystkie usługi. Rozliczamy się miesięcznie.
Dolniak: - Czyli jakby te pieniądze już się skończyły i nie ma z czego zapłacić, jeśli nie zostanie uruchomiona dopłata, tak?
Wypych: - Oczywiście
Jarosław Ferenc, prezydent: - Te pieniądze w budżecie mamy...
Andrzej Andrysiak, Gazeta Radomszczańska: - No tak, ale musicie mieć zgodę, żeby je uruchomić. Jeszcze jedna rzecz mnie frapuje. Przetarg ogłoszony na przyszły rok jest w wysokości pięciu milionów, tak?
Wypych: - Na odbiór odpadów.
Ferenc: - To znaczy…
Andrysiak: - A system kosztuje trzynaście.
Ferenc: - Sytuacja jest taka, że system składa się z trzech elementów. Jeden element to jest odbiór odpadów, na to ogłaszamy przetarg. Drugi element to jest przetwarzanie odpadów, i tu ponieważ mamy swoją spółkę, to jako inhouse zlecamy to swojej spółce. Zresztą oczywiście stawki negocjujemy, mamy te stawki wynegocjowane na niższym poziomie niż od innych podmiotów zewnętrznych, które ZUOK przyjmuje. Obsługuje. I trzeci system to jest koszt obsługi w sensie takim pracowników, windykacji i różnych innych, które są po stronie urzędu miasta. Jest kilka etatów w urzędzie miasta, które wchodzą w ten system gospodarki odpadami.
Andrysiak: - Zakładając jeszcze ten pesymistyczny scenariusz, czy władza wykonawcza może skarżyć radę o nieprzyjęcie takiej uchwały.
Wypych: - Tak
Ferenc: - Tak, oczywiście może.
Andrysiak: - W jakim to jest trybie i gdzie to się odbywa? RIO? Naczelny sąd?
Wypych: - Najpierw RIO, potem sąd administracyjny.
Dolniak: - Jeszcze mam pytanie, czy ja dobrze rozumiem. 13 milionów kosztuje ten system rocznie?
Ferenc: - Tak.
Dolniak: - Czyli proporcjonalnie miesięcznie około miliona złotych?
Ferenc: - Tak.
Dolniak: - Czyli jeśli tej opłaty nie ma, to już PGK robi to za darmo, bo ma niezapłacone?
Ferenc: - My zwykle nie płacimy wcześniej za...
Dolniak: - Ale mamy grudzień. Czyli...
Wypych: - Tak, tak, zostały już częściowo wypłacone środki.
Dolniak: - Mimo braku tej uchwały?
Wypych: - Tak.
Andrysiak: - Jeszcze raz: zapłaciliście PGK-owi bez uchwały, choć rada musi przyjąć uchwałę?
Wypych: - Zawsze uchwały były podejmowane na koniec roku i tak to już zazwyczaj jest, że jeśli są dopłaty, to wcześniej się środki uruchamia niż jest podjęta uchwała. Tak było dotychczas. Natomiast my w tym momencie, jeżeli radni na rok dwudziesty piąty nie przyjmą uchwały w sprawie zmiany stawek, przygotujemy również uchwały już przy projekcie budżetu o dopłatach. Nie podamy wówczas dokładnej kwoty, tak, bo tę kwotę znamy dopiero na koniec roku.
(Siedem sekund ciszy)
Ferenc: - Ja rozumiem państwa konsternację, ale generalnie jestem równie skonsternowany. Bo wydawać by się mogło, że jeżeli mamy środki, powinniśmy za jakąś usługę zapłacić. Tym bardziej, że w projekcie było. Za przyjęciem budżetu już ci radni kilka razy głosowali. I tam to było.
Andrysiak: - O praktykę jeszcze dopytam. To znaczy, że jest możliwa sytuacja prawna, że rada nie przyjmie, a wy będziecie wypłacali?
Ferenc: - Jest taka możliwość. Oczywiście…
Wypych: - Mamy obowiązek realizacji zadania.
Ferenc: - Mamy.
Andrysiak: - To po co ta uchwała?
Ferenc: - Formalnie powinna być.
Dolniak: - Ja wiem, że była praktyka, pani skarbnik powiedziała i dlatego tak to zrobiliśmy, ale dlaczego ta uchwała nie została przygotowana rok temu i byłoby to z głowy?
Wypych: - Ponieważ dotychczas była taka praktyka i nie było problemu z podjęciem tej uchwały na koniec roku. Więc w tym roku również została przygotowana na koniec. Ale tak jak powiedziałam, nauczeni błędem na rok dwudziesty piąty uchwałę przygotujemy na sesję budżetową.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Oj tam. Nawet jak do prokuratury trafi, to umorzą. Same odpowiedzi miejskich władz, świadczą, że robili co chcieli, a rada i tak uchwalała co kazali.
Oj tam. Nawet jak do prokuratury trafi, to umorzą. Same odpowiedzi miejskich władz, świadczą, że robili co chcieli, a rada i tak uchwalała co kazali.