To muzyczny coming out Dominika Żulickiego. Dojrzał, żeby pokazać światu co pisze i jak śpiewa. Za chwilę pierwszy koncert, a potem pierwsza płyta. Zależy mu na myślących wrażliwcach, bo, jak podkreśla, każde słowo w jego piosenkach ma znaczenie
Najbliżsi wiedzieli, że pisze, komponuje i śpiewa, akompaniując sobie oczywiście na gitarze, jak prawdziwy bard. Bo właśnie do tradycji poezji śpiewanej i piosenki autorskiej radomszczanin jest przywiązany, z tym nurtem utożsamia się od zawsze, od 17 roku życia, kiedy powstał pierwszy tekst.
I zdaje sobie sprawę z tego, że dzisiaj łatwo nazwać go reliktem, powiedzie, że zajmuje się czymś, co dawno umarło, ale on się z tym stwierdzeniem nie zgadza, bo piosenka nie powinna być o niczym. Jeśli nie niesie sensu i treści, to właściwie po co powstała?
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 93% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze