Była starosta Beata Pokora na koniec kadencji miała ponad 40 dni zaległego urlopu. Dostała za to ponad 45 tys. zł ekwiwalentu. Do tego 60 tys. odprawy
Tak zwane hodowanie urlopów to proceder powszechny w polskim samorządzie. Zarządy powiatów, prezydenci, burmistrzowie, wójtowie, którzy stracą władzę w wyborach, otrzymują ekwiwalent za niewykorzystany urlop. Te zasady obowiązują wszystkich pracowników, ale ci zwyklejsi są rozliczani z wykorzystania urlopu w ciągu roku. Muszą to zrobić, bo takie są regulacje Kodeksu Pracy. Ale samorządowcy z wyboru mają nielimitowany czas pracy, więc często kumulują się im dni wolne, które potem odbierają. Na przykład na urlop. A dni urlopowe wiszą w statystyce.
Na umowie o pracę pracownik ma 26 dni urlopu. Weźmie dwa tygodnie na wakacje, może jeszcze jakiś długi u......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 89% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To znaczy się, że za te 40 dni urlopu u starosty, to 1125 zł za dzień??? Sięgnijcie po dane z samorządów gminnych...
Pani Beato. Ja naprawdę byłam przekonana, że Pani była honorowa.
Politycy i urzędnicy nie mają honoru, i nigdy nie mieli tak samo jak szacunku do podatników.
Ciekawe jak odchodzą szeregowi pracownicy? Pewnie pod warunkiem wcześniejszego wykorzystania zaległego urlopu.
Przed odejściem na emeryturę musiałam cały urlop wykorzystać. Nie było zmiłuj.
Panie Redaktorze aby zachować rzetelność informacji trzeba podać również dane z całego powiatu ile zaległego urlopu mieli i za ile dni ekwiwalent wzięli odchodzący wójtowie i burmistrzowie, bo starosta, wojewoda czy marszałek to mogą mieć trochę problemu z wykorzystaniem urlopów, bo ze względu na szeroki obszar działania uczestniczą też w soboty i niedziele w różnych uroczystościach gminnych, powiatowych, wojewódzkich, kościelnych, sportowych itp, w których że względu na pełnione funkcje są zobowiązani uczestniczyć, a później pewnie mają dni wolne do odbioru, które w pierwszej kolejności trzeba wykorzystać. Wójtowie czy burmistrzowie tylko na swoim terenie może że trzy, cztery razy w roku pracują w weekendy. O sumy nie pytam, bo to zależy od wynagrodzenia, które mieli ustalone, więc to ma działać tylko na wyobraźnię czytelnika, a ja proszę o rzetelność dziennikarską.
Aby zachować rzetelność warto sprawdzić co znaczy nienormowany czas pracy, który obowiązuje osoby na stanowiskach. Warto poczytać w kodeksie pracy, czy takim osobom przysługuje odbiór godzin.
"ze względu na szeroki obszar działania uczestniczą też w soboty i niedziele w różnych uroczystościach gminnych, powiatowych, wojewódzkich, kościelnych, sportowych itp, w których że względu na pełnione funkcje są zobowiązani uczestniczyć, a później pewnie mają dni wolne do odbioru, które w pierwszej kolejności trzeba wykorzystać" To się zgadza, mają za to odpowiednie wynagrodzenie, kolejna sprawa kto to monitoruje czy Pani układa w sobotę wieniec godzinę czy trzy, czy bawi się na festynie cały dzień czy pół dnia, obstawiam, że jest tak jak ze słynnymi "kilometrówkami" ale ja się nie znam, nie jestem Patriotą ;-( ;-( ;-(
Co wolno wojewodzie to nie tobie smro........
Co przystoi chłopu to nie księdzu na ambonie.
To znaczy się, że za te 40 dni urlopu u starosty, to 1125 zł za dzień??? Sięgnijcie po dane z samorządów gminnych...
Pani Beato. Ja naprawdę byłam przekonana, że Pani była honorowa.
Politycy i urzędnicy nie mają honoru, i nigdy nie mieli tak samo jak szacunku do podatników.