Reklama

Krzyczymy, że jesteśmy z AK, ludzie robią znak krzyża. Historia według Tomasza Nowaka

Podróż trwała trzy tygodnie, bez mycia, z koszmarnym wyżywieniem. Gdy dotarli na miejsce zostali ogoleni, kazano im się ubrać w niemieckie mundury. „January” spróbował ucieczki, ale został schwytany po 10 dniach, wydali go miejscowi, bo za zbiega dostawali litr wódki i kilo kiełbasy - druga część opowieści Tomasza Nowaka o Mieczysławie Brzuchani

Mieczysław Brzuchania wziął udział w kampanii wrześniowej. Do niemieckiej niewoli dostał się pod Żółkwią. Kolega namówił go do ucieczki. 9 października był już w Radoszycach.

„Z grupą znajomych z doktorem A. Krysińskim na czele zakładamy konspiracyjną organizację na razie bez nazwy, później jako Narodowa Organizacja Zbrojna. Na początek mamy nowe radio, a to jest dostęp do wiadomości. Niemcy nakazali zdawać radioodbiorniki, doktor zdał stare pudło i formalnie był w porządku, a nowe radio ukrył. I tu jest najciekawsza rzecz - dzięki temu poznałem osobiście legendarnego majora Dobrzańskiego - „Hubala”. Dowiedziałem się, że w gajówce Zych......

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 95% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 11/06/2025 20:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości