Pojawi się u niejednego pytanie: po co nam zakup Kinemy? I słusznie, że się pojawi, zanim zaczniemy jakąkolwiek robotę, cel trzeba zdefiniować. Najlepiej w otwartej dyskusji. Żeby znowu nie wyszło jak z zagrodą tatarską, kiedy remontowano nie wiedząc po co
Tomasz Nowak, ton@radomszczanska.pl
To już prawdziwy gwóźdź do trumny - usłyszałem w piątek wieczorem. Chodzi o Kinemę i wpisanie jej na listę zabytków. Miasto może i kupi, ale kasy na remont nie będzie, więc się na naszych oczach rozleci. Bo robota przy zabytku jest potwornie droga.
Projektant weźmie więcej za swoją robotę, bo będzie musiał trochę powalczyć z konserwatorem zabytków. Siedzą w tej Łodzi jacyś, którzy wtrącają się im do roboty. O każdą pierdołę trzeba pytać, wszystko konsultować. Na szczęście, dodam od siebie. Pewnie, że kwoty przy Kinemie małe nie będą, najpierw zakup (za symboliczną złotówkę c......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 81% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze