Reklama

Goździk, rąsia, głosujemy. Jak Patalan po raz pierwszy głosował i po raz pierwszy liczył głosy

Do Kietlina muszę dojechać aż z Łodzi, ale czego w końcu nie robi się dla demokracji i sześciu stów - Mateusz Palatan pisze o swoim pierwszym głosowaniu i pierwszej pracy w komisji wyborczej

 

Dla większości obywateli udział w głosowaniu kończy się na wrzuceniu do urny karty z zaznaczonym krzyżykiem. Są jednak i tacy, którzy w wyborczą niedzielę zrywają się z łóżka zanim jeszcze nastanie świt, a swoją pracę kończą o poranku następnego dnia. To członkowie komisji wyborczych, bez których nie odbędzie się żadne głosowanie. Spędziłem 24 godziny jako jeden z nich.

Do komisji trzeba się najpierw dostać. Większość ludzi wskazują same komitety, które mogą mieć swoją reprezentację w każdym z obwodów głosowania.

Reklama

...

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 95% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości