Kiedyś dostawałam sporo telefonów z pytaniem czy usuwam ciąże. Nie wiem, czy ktoś rzeczywiście był w potrzebie czy tylko sprawdzał czy naginam bądź łamię prawo. Zawsze odpowiadałam: żyjemy w państwie prawa, jest takie prawo i muszę go przestrzegać, a moje zdanie nie ma teraz znaczenia. I chyba rozumiem lekarzy z Pszczyny, że podjęli taką decyzję, ale mamy za mało danych, żeby ich osądzać. A sami boimy się, żeby przed takim wyborem nie stanąć
GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: Porozmawiamy o tym, co stało się w Pszczynie. O śmierci kobiety i o tym, że lekarze kazali jej czekać, aż jej dziecko umrze w jej brzuchu. To dlatego, że takie mamy teraz w Polsce prawo?
GINEKOLOG (zastrzega, że chce pozostać anonimowa): - Pewnie, tylko co ja mogę powiedzieć… Sytuacja jest bardzo trudna i ciężka, i dla rodziny i dla szpitala. Ja osobiście mam za mało danych, żeby się o tej sytuacji wypowiadać.
Nie o to proszę. Co by się stało, gdyby to pani stanęła przed takim wyborem? Z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego za plecami. A pani musi podjąć decyzję.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 93% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Trzeba było jechać do Pszczyny i kolegów poinstruować sędzio życia. Dali plamę, totalna lewica to (jak wszystko) wykorzystała do ataku na rząd (slaby bo slaby ale lepszy od tej centrolewen zbieraniny) i tyle. Za miesiąc nikt nie będzie o tym pamiętał, a o takich mundrych medykach niektórzy będą zawsze pamiętali.
Trzeba było jechać do Pszczyny i kolegów poinstruować sędzio życia. Dali plamę, totalna lewica to (jak wszystko) wykorzystała do ataku na rząd (slaby bo slaby ale lepszy od tej centrolewen zbieraniny) i tyle. Za miesiąc nikt nie będzie o tym pamiętał, a o takich mundrych medykach niektórzy będą zawsze pamiętali.