Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad udostępniła pobocze, a jak mówią mieszkańcy dzielnicy, którzy obserwują to co się dzieje od poniedziałku, prace idą bardzo sprawnie. Firma, która pracuje Polskiej Spółki Gazownictwa, sprawnie układa rury. A kiedy te są już w ziemi, także sprawnie układają chodnik. Gdyby ktoś nie wiedział, że układany jest gazociąg, pewnie nie wiedziałby, że coś tu było robione.
To jeden z etapów gazyfikacji tej części miasta. Rura, która będzie mogła zasilać też poboczne ulice, układana jest w drodze krajowej, i na razie przyłączy się do niej ok. 10 mieszkańców, którzy taką decyzję podjęli trzy lata temu.

Drugi etap dotyczył mieszkańcyów ulic Leśmiana, Rataja, Wojska Polskiego, którzy byli przekonani, że prace ruszą jeszcze w tym roku. Ich domy mają być zasilane z magsitrali w ul. Orzeszkowej.
Mieszkańcy Bartodziej na gaz, których chcą ogrzewać swoje domy, czekają od lat. Mieli nadzieję, nawet byli pewni, że PSG wykona inwestycję jeszcze w tym roku. Oni mieli umowy ze spółką, zadeklarowali, że wymienią stare piece na te gazowe, bo chcą ogrzewać bardziej ekologicznie. W końcu Radomsko jest na liście najbardziej zanieczyszczonych smogiem miast w Europie, a oni nie chcą się do tego przyczyniać.
Kiedy projektant zajmujący się przygotowaniem planów i zdobywaniem wszystkich niezbędnych zezwoleń rozpoczął swoją pracę, cieszyli się, że jeszcze tej zimy zamiast kupować węgiel, ustawią temperaturę na termostacie i odkręcą zawór. A potem okazało się, że to niemożliwe, bo prezydent miasta powiedział projektantowi, że wyda zgodę, ale pod warunkiem, że do każdej nieruchomości, także tych, których właściciele nie zagwarantowali przyłączenia do gazu, doprowadzone zostaną tzw. sięgacze. Na gaz czekało 30 mieszkańców, sięgacze miały być do ok. 160 nieruchomości. PSG odpowiedziało - nie stać nas na to. I skierowała sprawę do SKO, a to uchyliło decyzję prezydenta Jarosława Ferenca.
Na początku września w urzędzie miasta odbyło się spotkanie z mieszkańcami, podczas którego prezydent powiedział, że od decyzji SKO się nie odwoła, ale i tak ta inwestycja w tym roku by nie powstała. Poza tym takie sięgacze były stosowane w gazowych inwestycjach w innych częściach miasta, i do tej pory nie było problemu. Chodzi o to, żeby nie kopać po raz kolejny, kiedy dzisiaj niezdecydowani mieszkańcy podejmą decyzją o przyłączeniu.
PSG wyliczyła, że wykonanie 160 sięgaczy to ponad 1 mln zł. Zdecydowanie za drogo. A skoro tak, zainwestuje gdzie indziej.
Jak mówi radny miejski Jacek Gębicz, mieszkaniec tej dzielnicy, prowadzone właśnie prace to kolejna część gazyfikacji jednej z głównych ulic w mieście. Ma nadzieję, że prace, które wstrzymał spór spółki z prezydentem, też zostaną zrealizowane. Choć jego zdaniem nie było szans, żeby nie tylko zostały wykonane w 2020, ale nawet rozpoczęte.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze