Pan Adrian wychodzi na balkon i podpatruje ptasie sasiędztwo. Zrobienie dobrego zdjęcia bez teleobiektywu łatwe nie jest, ale nasz czytelnik się nie poddaje
- Od kilku tygodni, kiedy wychodziłem na balkon, słyszałem piski - mówi nam pan Adrian, który mieszka obok PSP nr 6. - Pomyślałem sobie, że pewnie jakiś ptak się zgubił, albo coś mu się stało, ale dźwięk był piękny i zarazem uciążliwy. Postanowiłem ustalić jego źródło. Wychodziłem na balkon częściej i dłużej stałem obserwując i słuchając. I któregoś dnia nagle coś przefruneło przed moim balkonem. Od razu sobie pomyślałem, że to nietoperz. Okazało się jednak, że nie, że to była sowa z dużymi, szerokimi skrzydłami. Z dnia na dzień robiło się dłużej widno, a one przylatywały juz o godz 18. No i tak zostało do dnia dzisiejszego - dodaje nasz czytelnik.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze