Mamy kolejne zatrucie zdrowego drzewa w mieście. I znów ta sama, barbarzyńska metoda - nawiercenie otworów i wpuszczenie do nich trującej substancji. Żadne drzewo nie jest w stanie wygrać z człowiekiem.
W ostatnim numerze Gazety pisaliśmy o lipie rosnącej przy Brzeźnickiej. Spotkało ją dokładnie to samo. Teraz o kolejnym zatrutym drzewie informuje nas dendrolog Ernest Rudnicki.
- To była młoda i zdrowa brzoza brodawkowata - mówi Gazecie.- Miała wiele sił witalnych. W ubiegłym roku została ogłowiona na prośbę mieszkańców bloku, a mimo to szybko zregenerowała koronę. Widać, że ubiegłoroczne cięcie nie usatysfakcjonowało mieszkańców bloku przy Piastowskiej 4. do tego stopnia, że ktoś zdecydował się jej raz na zawsze pozbyć. Wykonano dwa duże otwory w pniu i wlano substancję toksyczną w dużym stężeniu - opowiada.
Zamieranie brzozy radomszczanin zauważył na początku czerwca.
- Dziś jest już drzewem martwym - mówi ze smutkiem. - W jej koronie gniazdowały gołębie grzywacze. Być może ich obecność także przeszkadzała lokatorom - dodaje.
I zapowiada, że ta sprawa zostanie zgłoszona radomszczańskiej Prokuraturze Rejonowej. Niszczenie drzew jest karalne.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Także możliwe widać że to ten sam maniak co na cmentarzu dziury powywiercał. Więc trop prowadzi coraz bliżej, możliwe że to mieszkaniec tego bloku. Jeśli była petycja o przecinkę, może się podpisał, zawsze jakiś trop.
Co z grobami, które niszczą drzewa? Kto płaci?
Dobre pytanie. Ktoś wreszcie musi zapłacić za zniszczenia, które groby dokonują na cmentarnych drzewach. Nie raz odcięto połowę pnia, żeby kostka wokół nagrobka była równiutka.
Także możliwe widać że to ten sam maniak co na cmentarzu dziury powywiercał. Więc trop prowadzi coraz bliżej, możliwe że to mieszkaniec tego bloku. Jeśli była petycja o przecinkę, może się podpisał, zawsze jakiś trop.
Co z grobami, które niszczą drzewa? Kto płaci?
Dobre pytanie. Ktoś wreszcie musi zapłacić za zniszczenia, które groby dokonują na cmentarnych drzewach. Nie raz odcięto połowę pnia, żeby kostka wokół nagrobka była równiutka.