W pluciu na własną historię jesteśmy mistrzami. W komunie miliony walczyły z reżimem, przywódcą Solidarności była Kaczyński a nie Wałęsa, a 4 czerwca to rocznica obalenia rządu Olszewskiego. To jest podobno nasza przeszłość. No to ja, bumers, pamiętam coś innego.
Andrzej Andrysiak
Kiedyś nawet próbowałem dogrzebać się, kiedy zaczęto używać tego kłamliwego zwrotu „częściowo wolne wybory 4 czerwca”. Kłamliwego, bowiem całkowicie wypacza sens tego, co się wtedy wydarzyło. Nie ustaliłem, choć pewnie była to końców lat 90.
Komuna to był zły ustój. Co prawda, zdarzały się pozytywy (choćby takie Radomsko: w 60. latach dwudziestokilkutysięczna pipidówa, 20 lat później pięćdziesięciotysięczny ośrodek przemysłowy; tak, za komuny się to stało i o tym też nie chcemy pamiętać), ale generalnie żyć było trudno. Dziś zgrzytamy zębami na inflację, w 1989 roku wynosiła 1183 procent. Tak, to nie błąd - 1183. Była cenzura (taki specjalny urząd), wolne media ukazywały się tylko nielegalnie, za manifestowanie na ulicach pałowano a awanse były tylko dla swoich.
Ten system przewrócił się dokładnie 4 czerwca 1989 roku. Nie dwa lata później, nie w 2005, nie w 2015 ale wtedy. Tamte wybory były wolne, bo pozwalały głosować na opozycję. Cóż z tego, że tylko w części? Na na tle tego, co się działo między 1945 a 1988 to był powiew wolności. Nie, nie powiew - huragan.
Dziś słyszę, że to wszystko nieprawda, że to był układ, przy Okrągłym Stole zawiązali tajny pakt a w Magdalence zdrajcy świętowali (choć byli i tacy, którzy tam tylko zabłądzili, a jak pili wódkę, to nie smakowali). 4 czerwca nie ma co świętować, bo to był początek katastrofy a nie wolności.
Otóż to trzecia prawda Tischnera, czyli g… prawda. Bez 4 czerwca żylibyśmy wciąż jak na Kubie albo innej Korei. Bez charyzmy Lecha Wałęsy (zszokuję niektórych, ale to nie Lech Kaczyński przewodził stoczniowcom) Solidarność nie nabrałaby takiej siły w 1980 roku i nie przetrwałaby smity lat osiemdziesiątych. Bez negocjacji przy Okrągłym Stole strzelalibyśmy się na ulicach jak w Rumunii, a ci, którzy mieli mokre sny o bieganiu z giwerą po ulicach jak zwykle pochowali by się po kątach.
Dlatego ja dziś ze znajomymi wzniosę toast za 4 czerwca i za tamte wolne wybory. Nie za rocznicę obalenia rządu Olszewskiego w 1993, bo przy tamtych wyborach to był nic nie znaczący polityczny epizod. Wzniosę toast dobrym alkoholem (wtedy była tylko Żytnia), w wolnym kraju, z którego zawsze mogę wyjechać i mogę wrócić (bo paszport mam w domu, a nie na komendzie), z rocznicę, którą naprawdę warto świętować.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ciekawy jestem ile lat miał szanowny redaktor w roku 1989 ubiegłego wieku.
Pociągami jeździłem już sam :)
Pan Redaktor przedstawia swoją wersję prawdy i należy ubolewać że być może faktycznie w nią wierzy. W dobie jawnej manipulacji światem z jednej strony a z drugiej wyciekaniem informacji, będących tajemnicą Poliszynela, o marionetkowej roli osób goszczących na występach w Magdalence jak i powiązaniach bezpośrednich żydokomuny z następcami/samozwańcami i stworzeniem tylko pozornej możliwości wyboru w tzw pierwszych wolnych wyborach, trzeba być zdrowo odklejonym by dalej być piewcą "Ludzi Wolnej Polski". Wystarczy prześledzić dziwne śmierci niewygodnych ludzi od lat 90`ych by po nitce dojść do grupy trzymającej się koryta której głównym celem (należy pamiętać że w polityce nigdy, ale to nigdy o prawdziwych celach się nie rozpowiada) było i jest uzależnienie obywateli od faktycznie rządzących struktur korporacyjnego systemu światowego. Ostatnio (złoty zainteresowanych ONZ WHO WEF) można było wiele posłuchać o "naszej" Przyszłości a przecież taki K.Schwab czy G. Soros mają bogatą historię w konaktach z Poland Republic of. M innymi tzw plan Balcerowicz stanowiący podstawę przekształceń zamordyzmu przecież nie był autorstwa pana B. Dalszy ciąg procesu przekształceń aż do dziś to znów bezpośrednie związki przycxynowo-skutkowe właśnie tamtych wstępnych ustaleń. Może kiedyś skusił by się Pan Redaktor nad szerszym spojrzeniem i głębszym kopaniem(?)
Ciekawy jestem ile lat miał szanowny redaktor w roku 1989 ubiegłego wieku.
Pociągami jeździłem już sam :)
Pan Redaktor przedstawia swoją wersję prawdy i należy ubolewać że być może faktycznie w nią wierzy. W dobie jawnej manipulacji światem z jednej strony a z drugiej wyciekaniem informacji, będących tajemnicą Poliszynela, o marionetkowej roli osób goszczących na występach w Magdalence jak i powiązaniach bezpośrednich żydokomuny z następcami/samozwańcami i stworzeniem tylko pozornej możliwości wyboru w tzw pierwszych wolnych wyborach, trzeba być zdrowo odklejonym by dalej być piewcą "Ludzi Wolnej Polski". Wystarczy prześledzić dziwne śmierci niewygodnych ludzi od lat 90`ych by po nitce dojść do grupy trzymającej się koryta której głównym celem (należy pamiętać że w polityce nigdy, ale to nigdy o prawdziwych celach się nie rozpowiada) było i jest uzależnienie obywateli od faktycznie rządzących struktur korporacyjnego systemu światowego. Ostatnio (złoty zainteresowanych ONZ WHO WEF) można było wiele posłuchać o "naszej" Przyszłości a przecież taki K.Schwab czy G. Soros mają bogatą historię w konaktach z Poland Republic of. M innymi tzw plan Balcerowicz stanowiący podstawę przekształceń zamordyzmu przecież nie był autorstwa pana B. Dalszy ciąg procesu przekształceń aż do dziś to znów bezpośrednie związki przycxynowo-skutkowe właśnie tamtych wstępnych ustaleń. Może kiedyś skusił by się Pan Redaktor nad szerszym spojrzeniem i głębszym kopaniem(?)