Jeśli dzięki politycznym koneksjom zostało się dyrektorem, to chyba nie powinno się być zdziwionym, że po zmianie władzy to stanowisko się traci, prawda? - komentują nauczyciele szkoły rolniczej w Dobryszycach po odwołaniu dyrektor Anny Wędzonki
- Jednego nie można jej zarzucić: przez czas, kiedy była dyrektorem, kupiła sporo sprzętu do szkoły. Nigdy nie było takich zakupów. Ale jeśli chodzi o podejście, to ona była dyrektorem swojego gabinetu. Nie ruszała się z niego, nie rozmawiała, tylko czasem kogoś wezwała - mówi o byłej już dyrektorce szkoły rolniczej w Dobryszycach jeden z naszych rozmówców. Ona z taką opinią się nie zgadza. Nie bywała w pokoju nauczycielskim tak często jak jej poprzednik, bo miała dużo pracy. Co robi teraz? Czeka na termin rozprawy w sądzie pracy. Nie zgadza się z decyzją ministra rolnictwa, który niedawno odwołał ją ze stanowiska dyrektora szkoły rolniczej w Dobryszyc......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 41% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze