W 1905 roku Kazimierz Tymowski zakończył budowę swojego dworu, którego eleganckie elewacje i klasycystyczny ryzalit od razu przyciągały wzrok.
Na początku XX wieku elegancka bryła dworu Tymowskich w Kobielach Wielkich była dobrze widoczna już z daleka. Klasycystyczny ryzalit, starannie opracowane elewacje i park z modrzewiowymi alejkami oraz stawem tworzyły miejsce, które przez całe dekady tętniło życiem. Dziś ten sam dwór wygląda jak spalona ruina, a gmina Kobiele Wielkie zapowiada, że zamierza przywrócić mu dawną rangę w przestrzeni miejscowości.
– Dwór dwukrotnie trawił pożar. Teraz zostały właściwie tylko mury, fundamenty i pojedyncze detale: balustrady, jedno okno, jedne drzwi oraz żeliwne schody. Te elementy wkomponujemy w odbudowany obiekt – zapowiada wójt gminy Kobiele Wielkie Beata Pokora.
Dzisiejsza ruina powstała pod koniec XIX wieku jako rezydencja właściciela dużego majątku ziemskiego. Budynek łączył klasycystyczną prostotę z praktycznymi rozwiązaniami, które ułatwiały codzienne funkcjonowanie. Taras wychodził na starannie zaplanowany park i to on nadawał całemu założeniu reprezentacyjny, a przy tym kameralny charakter.
– Budynek, który choć przetrwał ponad sto lat historii, dziś stoi w bardzo złym stanie technicznym. Jak podkreśla Tomasz Kuźnicki z Polskiego Towarzystwa Historycznego, oddział w Radomsku, nie jest to dwór w stylu neoklasycystycznym, lecz klasycystycznym – takim, jaki obowiązywał w Królestwie Polskim w XIX wieku.
Korzenie tego miejsca sięgają znacznie głębiej. Do połowy XIX wieku stał tu drewniany dwór rodu Tymowskich. Bywał w nim Tomasz Kantorbery Tymowski – poeta, tłumacz i poseł na Sejm Rewolucyjny 1831 roku. Choć urodził się w powiecie koneckim, dorastał właśnie w Kobielach Wielkich. Tłumaczył Schillera i Horacego, pisał własne powieści, dziś o jego dorobku przypomina m.in. tablica w muzeum w Częstochowie, poświęcona jego życiu i twórczości.
Obecny murowany dwór zawdzięcza istnienie Janowi Kantemu Tymowskiemu, który władał tutejszymi dobrami od lat 40. XIX wieku do 1892 roku. – Ten budynek, który znamy dziś, postawił właśnie Jan Kanty Tymowski. Jego syn, Kazimierz Stanisław Tymowski, w 1905 roku dobudował od północy aneks. Powierzchnia użytkowa się zwiększyła, pojawiły się drobne korekty w architekturze, ale zasadniczy XIX‑wieczny układ został zachowany – tłumaczy Tomasz Kuźnicki.
Po II wojnie światowej dwór trafił w ręce państwa i z reprezentacyjnej siedziby ziemiańskiej zamienił się w budynek użyteczności publicznej. Przez kolejne lata działał tu ośrodek zdrowia, izba porodowa, później przedszkole i urząd gminy. Z biegiem czasu obiekt coraz wyraźniej tracił dawny blask i powoli wymagał poważniejszego remontu.
Najtrudniejsze dla dworu okazały się ostatnie dekady. W 2001 roku wybuchł pierwszy pożar – najprawdopodobniej od zapalonego komina. W środku funkcjonowały wtedy instytucje gminne, przedszkole, przychodnia z izbą porodową oraz mieszkania służbowe i komunalne. Strażacy walczyli z ogniem i jednocześnie próbowali ratować wyposażenie, a duże ilości wody wnikały w stropy i mury, co dodatkowo niszczyło historyczną substancję.
Po tamtym pożarze budynek opustoszał. W 2012 roku ogień pojawił się ponownie – tego samego dnia zapłonęły dwa różne miejsca w dworze. Strażacy, o czym przypominały lokalne media, nie wykluczali wtedy celowego podpalenia. Płomienie, a później woda użyta do gaszenia, praktycznie zmiotły wnętrza, a także osłabiły mury i dach. W następnych latach w wybitych oknach hulał wiatr, dwór stał nieużytkowany i coraz bardziej przypominał ruinę, która była tylko cieniem dawnej rezydencji.
Mimo to gmina nie zamierza postawić na nim krzyżyka. Władze Kobiel Wielkich podjęły decyzję, że zawalający się zabytek warto ocalić. Z budżetu Województwa Łódzkiego samorząd otrzymał ponad 130 tys. zł na przygotowanie dokumentacji projektowo‑kosztorysowej. Ten pakiet opracowań ma być podstawą do odbudowy dworu i uporządkowania parku otaczającego budynek.
– Projekt zakłada w zasadzie pełne odtworzenie bryły dworu, przy jednoczesnym wkomponowaniu tych historycznych fragmentów, które przetrwały w najlepszej kondycji – wyjaśnia wójt Beata Pokora. Całość prac, wraz z rewitalizacją otaczającego zielenią parku, ma kosztować ponad 20 milionów złotych.
Po co gmina chce inwestować w budynek, który dziś wygląda jak powojenne rumowisko? – Poza wartością historyczną to miejsce jest po prostu ważne dla ludzi. Przez lata prowadzono tu przychodnię, działało przedszkole, znajdowały się mieszkania. Mieszkańcy są z tym budynkiem związani emocjonalnie. Odbudowa daje szansę, by ulokować tu Gminny Ośrodek Kultury i Sportu, który teraz mieści się w Starym Młynie – obiekcie niedostosowanym do współczesnych potrzeb instytucji publicznej – podkreśla Beata Pokora.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze