Czemu się rozpadła koalicja w mieście i powiecie radomszczańskim? Bo wspólny wróg to za mało, żeby zbudować coś trwałego
Daniel Łuszczyn, felietony@radomszczanska.pl
Nie da się budować polityki, nawet tej samorządowej, na złości, niechęci czy nienawiści. Nie może być złość, niechęć czy nienawiść spoiwem łączącym koalicjantów, choćby te cechy były ukryte pod najwspanialszymi hasłami i sloganami. Bo to się nie uda.
Sprawa się rypnie i wyjdzie szydło z worka. Wspólny wróg niby połączy, ale tylko na chwilę. Potem i tak wyjdą na wierzch własne animozje, niechęci, skrywane pod obrusem wzajemne urazy.
Podobnie w drugą stroną. Te same czynniki nie mogą być paliwem napędzającym do wspólnego działania - na przykład opozycjonistów. ......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 90% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze