Radomszczanin wybrał się na rowerową przejażdżkę za miasto.
- I na Podcerkawiźnie, czyli dwa kroki od Radomska, natknąłem się na to - Czytelnik przesłał nam kilka zdjęć.
- Wiem, że to może drobnostka, ale z takich drobnostek składa się świat. Te przewody mogą być pod napięciem, choć mam nadzieję, że tak nie jest. Bo inaczej strach pomyśleć.
Radomszczanin podkreśla, że dostęp może mieć do nich każdy.
- Zwisają z tego słupa jakieś półtora, może dwa metry od drogi. Jak się tym jakiś dzieciak zainteresuje, będzie chciał sprawdzić... W każdym razie wygląda to trochę tak, jakby ktoś to specjalnie uciął, widać jakieś miejsce przypalenia. Może to była awaria, a może to już nieczynna linia i elektrownia puściła prąd inaczej. W każdym razie to powinno zostać albo naprawione, albo uprzątnięte. Na pewno nie powinno tak sobie zwisać. Nie rozumiem, dlaczego odpowiedzialni za to ludzie i instytucje wciąż mają na takie sytuacje, wiecie co...
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A czy radomszczanin zadzwonił do ZE i poinformował o niebezpieczeństwie ? Przecież nie będą jeździć codziennie wzdłuż linii i kontrolować. Najlepiej wyrazić święte oburzenie. No jak tak może być, kable sobie wiszo i straszo.
A czy radomszczanin zadzwonił do ZE i poinformował o niebezpieczeństwie ? Przecież nie będą jeździć codziennie wzdłuż linii i kontrolować. Najlepiej wyrazić święte oburzenie. No jak tak może być, kable sobie wiszo i straszo.