W poniedziałek 29 lipca napisała do nas pani Nina, która wybrała się z synem na spacer do lasu. Spodziewałaby się w nim zwierząt, ewentualnie jagód, ale na pewno nie porzuconego samochodu.
- Pojechałam do mamy odpocząć do Stobiecka Szlacheckiego - opowiada radomszczanka. Pogoda sprzyjała, nie było gorąco, w sam raz na spacer z kilkuletnim synem, a las tak blisko, że aż zachęcał do wyjścia z domu.
- Nie spodziewałam się trafić na samochód...
To Opel. Porzucony. Bez tablic rejestracyjnych, wielu części. Leży na dachu. Wokół trochę śmieci. Pytań zdecydowanie więcej niż odpowiedzi.
- Dzwoniłam na 112 - opowiada kobieta. - Kazali mi dzwonić do Radomska na komendę. Przez godzinę wydzwaniałam i nikt nie odebrał. W końcu ktoś podniósł słuchawkę, ale nie przyjęli zgłoszenia. A przecież to może być auto z przestępstwa, albo auto, którego być może policja szuka. Najgorsze jest to, że na dyżurce nikt przez godzinę nie odbierał telefonu. A widok tego samochodu naprawdę przeraża. Zrobiłam zdjęcia i wróciliśmy.
Nasza Czytelniczka wysyła zdjęcie i podaje dokładną lokalizację. Trzeba skręcić na początku Józefowa w ulicę Odległą, a potem na wysokości tabliczki Stobiecko Szlacheckie skręcić w lewo w las.
O porzuconego, rozbitego, skradzionego (niepotrzebne skreślić) Opla pytamy radomszczańską policję.
- Pojazd ten już był sprawdzany przez funkcjonariuszy 27 czerwca oraz 1 lipca. Auto nie jest poszukiwane. Ustalono właściciela i poinformowano go - odpowiada Gazecie oficer prasowy KPP Radomsko aspirant Dariusz Kaczmarek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czytelniczka gazety się spóźniła. Pierwszą, która znalazła ten samochód była czytelniczka Radomsko24.pl i to na tym portalu już dzień wcześniej była informacja o tym aucie w lesie.
Czytelniczka gazety się spóźniła. Pierwszą, która znalazła ten samochód była czytelniczka Radomsko24.pl i to na tym portalu już dzień wcześniej była informacja o tym aucie w lesie.