Nie da się tego ukryć, bo i po co, że lubimy sobie pomarzyć o dobrym zdrowiu każdego dnia, a najlepiej, żeby było z nami do naszego naturalnego końca. I takim naszym marzeniom o dobrym zdrowiu sprzyjał trudny i tragiczny czas pandemii, ale nie tylko. Marzenia bywają zwiastunem dobrego, o ile nie pozostaną wyłącznie tylko marzeniami. Bo pełne szczęście z naszych marzeń następuje wtedy, kiedy potrafimy je właściwie ukierunkować i mądrze zmaterializować. Receptą na osiągnięcie takiego celu jest edukacja zdrowotna od przedszkola do seniora.
Zapewne znajdą się tacy, którzy na ogół nie przepadają za żadną edukacją mówiąc, po co nam taka edukacja skoro mamy lekarzy i szpitale. I tu między innymi leży nasz zdrowotny problem i mamy tak jak mamy, bo znamy dobrze naszego zdrowotnego elementarza. A tym naszym zdrowotnym elementarzem winien być Narodowy Program Edukacji Zdrowotnej. Niestety, należymy do grona tych nielicznych państw, które takiego programu nie posiadają. O tym fakcie zostałem osobiście poinformowany pismem Ministerstwa Zdrowia, Departamentu Zdrowia Publicznego w 2012 roku. Pismo to wynikło z faktu mojego apelu skierowanego do ministerstwa o upowszechnianie i uaktywnianie edukacji zdrowotnej wśr......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 88% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze