Kiedyś na wsi mieszkali rolnicy, którzy mieli po kilka krów, kury, kaczki i inne zwierzęta. Dzisiaj produkcja mięsa to przemysł, który praktycznie całkowicie wyparł tradycyjne rolnictwo. A to ma swoje bardzo złe konsekwencje
Starsze pokolenie pewnie pamięta jeszcze czasy, kiedy jako dzieci jeździło się do babci i dziadka na wieś. A tam mogli zobaczyć krowy, świnie, kury, kaczki, gęsi i inne zwierzęta, hodowane praktycznie w każdym gospodarstwie. Tak wyglądały wakacje wielu. Dzisiaj to już tylko wspomnienie.
Małe gospodarstwa rolne praktycznie przestały istnieć. Bo albo dzieci rolników nie chciały ich przejmować, albo się to nie opłacało. Wielu z tych, którzy jednak wybrali drogę swoich rodziców, postawili na produkcję przemysłową. A to ma swoje bardzo określone i, niestety, ale bardzo często złe konsekwencje.
Na początek dopłaty unijne. To właśnie one powodują, że opłaca się skupować ziemię i budować wielkie farmy zwierząt.
Produkcja mięsa na skalę przemysłową oznacza, że w jednym miejscu powstają ogromne budynki, w których przechowuje się nie dziesiątki i nie setki, a tysiące zwierząt. Najważniejszy jest zysk, a ten zależy od czasu tuczenia. Im szybciej, tym bardziej się to opłaca.
Po ostatnim spisie rolnym wiadomo, że w ciągu 10 lat liczba gospodarstw rolnych w Polsce zmniejszyła się o prawie 13 proc. Rolników ubywa i są coraz starsi. Już dawno średnia wieku osób parających się rolnictwem to ponad 50 lat.
Los zwierząt hodowlanych w wielkich fermach bywa czasem tragiczny. Przetrzymywane w ciasnych klatkach, bez możliwości wyjścia na wybieg, mają jeść i przybierać na wadze. Dochodzi do takich patologii, że jedne zadeptują i duszą drugie. Trudno w takich warunkach o utrzymanie właściwych warunków hodowli. Brak miejsca i światła słonecznego to również stres i cierpienie zwierząt. O antybiotykach podawanych kurczakom, żeby rosły szybciej i nie chorowały, słyszał chyba każdy. To właśnie mięsa kurczaków jemy w Polsce najwięcej, a wraz z nim podawane zwierzętom leki, które powodują u dzieci i dorosłych tzw. antybiotykoodporność.
Skutków doświadczają także ci, którzy muszą mieszkać w pobliżu tak dużych gospodarstw. Sąsiedztwo chlewni na kilka tysięcy sztuk świń czy kurnika, w którym w klatkach żyje kilka lub kilkanaście tysięcy sztuk drobiu, nie należy do przyjemności.
Samochody ciężarowe, które transportują mięso i żywe zwierzęta, zaczynają jeździć mniejszymi lokalnymi drogami, a to je niszczy i wpływa na bezpieczeństwo, często, do momentu powstania takiego gospodarstwa, spokojnej okolicy.
W kilku gminach w powiecie radomszczańskim inwestorzy chcieli realizować takie inwestycje. Na spotkaniach z mieszkańcami opowiadali o korzyściach. I zapewniali, że takie sąsiedztwo na pewno nie będzie uciążliwe, że mieszkańcy nie będą musieli zamykać okien, żeby nie czuć fetoru, bo oni stosują nowoczesne technologie.
Nie spotkało się to ze zrozumieniem mieszkańców, którzy stanowczo protestowali. I korzystali z możliwych prawnych mechanizmów zablokowania takich inwestycji. W niektórych przypadkach po ich stronie stawały lokalne władze. I korzystały z tych możliwości, które ma każdy samorząd.
Mieszkańcy nie mówią takim gospodarstwom nie, mówią nie za naszymi oknami, poszukajcie bardziej ustronnego miejsca, tam, gdzie nie będziecie nikomu przeszkadzać. Choć to nie załatwia sprawy, bo duże gospodarstwo wciąż wpływa na środowisko naturalne.
W raporcie Greenpeace można przeczytać, że produkcja zwierząt na skalę przemysłową powoduje emisję gazów cieplarnianych większą niż wszystkie samochody osobowe i dostawcze na drogach całej Europy. Do tego nadmiar odchodów zanieczyszczających powietrze, gleby i wody, czego efektem jest np. zatruwanie Bałtyku. Duże gospodarstwo to także wielkie, nadmierne zużycie pestycydów, które zabijają pszczoły, a bez nich nie będzie życia na Ziemi.
Dzisiaj coraz więcej konsumentów jest świadomych tych konsekwencji i szuka produktów naturalnych, czyli zdrowych, np. jajek od kur z wolnego wybiegu.
Tekst powstał we współpracy z Koalicją Żywa Ziemia, https://koalicjazywaziemia.pl/
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze