Reklama

Co czwarty pacjent na oddziale ma mniej niż 50 lat. Dr Leszczyński: Oby nie było więcej

Do radomszczańskiego szpitala trafiają coraz młodsi pacjenci zarażani koronawirusem. Liczba hospitalizowanych osób poniżej 50. roku życia wzrosła o 30 procent. Ordynator Oddziału Pulmonologicznego dr Włodzimierz Leszczyński mówi Gazecie, że w Radomsku także widać, że coraz częściej trzeba leczyć młodszych. Trafiają do szpitala, bo myśleli, że im przejdzie, ale w końcu zaczęli się dusić. Teraz ciężki przebieg Covid-19 dotyczy nie seniorów a 30 i 40-latków. Oni także na covid umierają.

Jak informuje nas Przemysław Drozdek, szef szpitalnej kancelarii, średni wiek hospitalizowanych w ramach Oddziału Rehabilitacji Neurologicznej osób wynosi 76 lat, w oddziale Dziecięcym z Izbą Przyjęć, który został przekształcony w oddział covidowy - 62 lata, Obserwacyjno-Zakaźnego - 68 lat, Gruźlicy i Chorób Płuc - 66 lat, Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii - 68 lat.

- Można stwierdzić, iż osoby w wieku poniżej 50 roku życia stanowią największy odsetek osób hospitalizowanych w ramach oddziału: Dziecięcego z Izbą Przyjęć - 25 proc., Gruźlicy i Chorób Płuc - 16 proc., a także Oddziału Obserwacyjno-Zakaźnego - 10 proc.

Reklama

Jak dodaje Przemysław Drozdek, dotychczas osoby takie były izolowane w domach i znajdowały się pod opieką lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. - Niemniej jednak w ostatnim czasie osoby poniżej 50 roku życia coraz częściej są transportowane przez zespoły ratownictwa medycznego do naszej placówki i tym samym wymagają wdrożenia specjalistycznego leczenia w ramach oddziałów covidowych. Szacujemy, iż w ramach dynamicznego rozwoju trzeciej fali pandemii wirusa SARS-CoV-2 odsetek młodych osób wymagających tlenoterapii i leczenia w warunkach szpitalnych będzie zdecydowanie więcej - nie ukrywa.

Reklama

Dr. Leszczyński: - Ta choroba to trochę loteria

GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: W całej Polsce przybywa pacjentów covidowych w wieku 30-40 lat. W Radomsku też to widać?

WŁODZIMIERZ LESZCZYŃSKI: - Niestety tak. Takich pacjentów jest zdecydowanie więcej niż w drugiej fali Covid-19.

Zdecydowanie więcej to ile? Możemy określić jakiś procent?

- Myślę, że to na pewno 30 procent więcej niż wcześniej. I to naprawdę dużo.

W jakim stanie ci młodsi pacjenci trafiają do szpitala?

- Na ogół trafiają do nas już z bardzo zaawansowanymi zmianami. Są młodzi, więc uważają, że choroba przejdzie sama, objawy ustąpią.

Reklama

Rozumiem, że czekają zbyt długo?

- Czekają do momentu, w którym następuje wyraźne pogorszenie. Czasem wzywają pogotowie, czasem zgłaszają się sami, czasem to lekarz, po teleporadzie ich do nas kieruje. Robimy RTG albo tomograf, i widać, że zmiany w płucach są już bardzo zaawansowane. I nie chodzi tu o odmianę koronawirusa, bo mamy różne. W leczeniu covida ważny jest czas. Im wcześniej leczenie zostanie wdrożone, tym lepiej. Jeśli pacjent trafi do nas w pierwszym tygodniu, zostaje włączone leczenie przeciwzapalne, wtedy ma większe szanse, że wyjdzie bez poważnych powikłań. Przy czym ta choroba jest tak nieobliczalna, że nawet u osób w podobnym wieku i stanie zdrowia przebieg może być diametralnie różny. Jeden pacjent umiera, drugi z takimi samymi dużymi zmianami reaguje na leczenie. Powiedziałbym, że to jest trochę loteria. W taki sensie, że nikt nie wie, jaki będzie finał.

Reklama

Brzmi groźnie.

- I tak jest. Im wcześniej pacjent do nas przyjdzie, tym lepsze rokowanie.

Tylko, że ci młodsi przychodzą w ostatniej chwili.

- Najczęściej w drugim tygodniu choroby, nawet w trzecim, kiedy to co miało się dokonać już się dokonało. A w płucach pacjent ma spustoszenie. A wtedy efekt leczenie jest gorszy.

Były przypadki śmierci młodszych pacjentów w ostatnim czasie?

- W tamtym tygodniu, pacjent w wieku 42 lat.

Czy to znaczy, że ważniejsza jest praca albo uważamy, że jesteśmy nieśmiertelni?

Reklama

- Nie. Młodsi myślą, że to taka sam infekcja jak wszystkie poprzednie, które zdarzyło im się przechodzić zimą lub jesienią, grypowa labo wirusowa, i teraz też dadzą sobie radę. I z tego pewnie wynika lekceważenie. Myślą, że pobiorą przez kilka dni leki przeciwgorączkowe, przeciwzapalne i im przejdzie. Niektórym oczywiście przechodzi. A co gorsza ci pacjenci nie zgłaszają się do lekarza, nie są wymazywani, kontaktują się z innymi ludźmi i tu mamy problem epidemiologiczny.

Pańskim zdaniem młodszych pacjentów z covidem będzie coraz więcej w szpitalu?

Reklama

- Wydaje się, że tak. Pierwsza fala majowa, choć w tym przypadku trudno mówić o fali, to zachorowania przede wszystkim ludzi z DPS-ów. Druga fala dotyczyła ludzi w podeszłym wieku, a obecnie mamy przewagę pacjentów w wieku średnim i młodych.

To oznacza, że przyrost pacjentów może być większy niż w drugiej fali.

- Oby nie.

Rozmawiał Janusz Kucharski 
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości