Przy ulicy Reymonta rosła dorodna grusza. Ot, zwyczajne drzewo owocowe. Nagle komuś przyszło do głowy ją wyciąć.
Na fakt wycięcia drzewa zwróciła uwagę jedna z radomszczanek, Iga Borowiecka-Grzywacz. Na swoim profilu zamieściła zdjęcia z gruszą i już bez niej, nie kryjąc oburzenia i żalu z powodu wycięcia drzewa: "Tyle gniazd, stworzeń żyjących...".

Decyzję o wycince podjął najpewniej właściciel działki. I prawo mu na to zezwala, gdyż nie obejmuje zasadniczo ochroną drzew owocowych. Można je usunąć bez zezwolenia. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy rosną na terenie nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków lub na terenach zieleni, na przykład bulwarach lub dworkach udostępnionych do zwiedzania.
Tyle, że: była grusza, nie ma gruszy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze