Od wielu słyszymy, że jakby wszyscy robili tak jak my, to świat umarłby z głodu, bo nie byłoby go czym wyżywić. Zielony Ład był znany rok temu. I wtedy nikt nie protestował, a teraz nagle wszystkim przestał się podobać - Gazeta rozmawia z rolniczką prowadzącą gospodarstwo ekologiczne
Ewa jest żoną, matką i współwłaścicielką gospodarstwa rolnego w jednej z gmin powiatu radomszczańskiego. Takiego na 30 hektarów. Co ważne, jest ono ekologiczne. Na protest rolników się nie wybiera. Bo Zielony Ład uważa za słuszny kierunek. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co myślą o nim jej sąsiedzi rolnicy. Ale nie zamierza popierać politycznego protestu.
GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: Zawsze miała pani gospodarstwo rolne?
EWA: - Pochodzę ze wsi, moi rodzice mieli gospodarstwo. Wyszłam za mąż i razem z mężem odeszliśmy od roli na jakieś 10-15 lat.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 95% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze