Reklama

Mecze naszych drużyn: Bramki Mateusza Kempskiego i przegrana Świtu Kamieńsk

W ostatniej 15. kolejce rundy jesiennej II grupy Klasy Okręgowej „KEEZA” Piotrków Trybunalski 18-letni radomszczanin Mateusz Kempski, który w tym roku podpisał profesjonalny kontrakt z GKSp-em Bełchatów, w meczu rezerw, po zagraniach kolegów, zdobywając aż sześć bramek, zgasił na wyjeździe Świt Kamieńsk

Popularny Kempes przebił tym samym nawet najskuteczniejszego gracza ligi Mateusza Białka, który w tym sezonie w jednym meczu zdobył cztery bramki. Jednak to jego Stal Niewiadów po kolejnej wygranej pewnie zmierza do IV ligi.

Pilica Przedbórz - Concordia Piotrków Trybunalski 1:0 (0:0) (Tomasz Flaszka 34.)

Przed meczem uroczyście pożegnano „sympatycznego kierownika Pilicy” Grzegorza Marchewkę, który w klubie pełnił tę funkcję przez 20 lat. Pan Grzegorz, który udał się na zasłużoną emeryturę, otrzymał pamiątkową koszulkę Pilicy z numerem 1.

Reklama

Jedyną bramkę w spotkaniu zdobył w 34. minucie kapitalnym uderzeniem nad murem z rzutu wolnego w samo okienko Tomasz Flaszka.

- Mecz był dość wyrównany, ale to my ładnym uderzeniu Tomasza Flaszki zgarnęliśmy pełną pulę. Muszę przyznać, że do przerwy dwukrotnie kapitalnymi paradami w naszej bramce popisał się Patryk Grejber, który uchronił nas o straty bramek. Z naszej strony z bliska doskonałej sytuacji nie wykorzystał Albert Sambor, którego uderzenie obronił golkiper gości. Po zmianie stron klarownych sytuacji do zdobycia bramek z obu stron już nie było, a gra toczyła się głównie w środku pola. Chciałem w tym miejscu za całą rundę jesienną podziękować chłopakom za walkę i zaangażowanie. Wielokrotnie mieliśmy krótką ławkę rezerowych, a mimo tego w tabeli plasujemy się tuż za podium z dorobkiem aż 31 punktów, zdecydowanie najlepiej ze wszystkich drużyn z naszego powiatu. Stanowi to dobry prognostyk na rundę wiosenną, choć Stali Niewiadów, która pewnie zmierza do IV ligi raczej nie dogonimy. Za wieloletnią pracę w klubie chciałem również podziękować naszemu „sympatycznemu” kierownikowi, któremu zdrowie już nie pozwalało dłużej zasiadać na naszej ławce rezerwowych - powiedział Gazecie trener Pilicy Marek Jończyk.

Reklama

Świt Kamieńsk - GKS II Bełchatów 1:7 (1:5) (Przemysław Olejnik 43. - Mateusz Kempski 14., 25., 30. 40., 45., 70., Szymon Czyżewski 87.)

Po blisko kwadransie gry po rzucie rożnym wykonywanym przez Damiana Michalaka rozpoczął strzałem głową po długim słupku z 5 metrów wychowanek RAP Radomsko Mateusz Kempski. W 25. minucie po zagraniu z prawego skrzydła Oskara Przywary jeden z obrońców Świtu niefortunnie wybijając piłkę trafił w słupek, a „lis pola karnego z Radomska” z bliska pokonał Dariusza Sika. Po pół godzinie gry w polu karnym Świtu sfaulowany został Kacper Sionkowski i arbiter podyktował jedenastkę, do której podszedł Kempes, ale jego uderzenie obronił Sik, jednak przy jego dobitce nie miał nic do powiedzenia. Tym samym radomszczanin skompletował klasycznego hattricka, a to był dopiero początek.

Reklama

W 40. minucie po zagraniu Sionkowskiego z narożnika pola karnego z prawej strony po długim słupku ponownie do siatki trafił Kempski. Kilka minut później po prostopadłym zagraniu Przemysława Kornackiego z lewego skrzydła, jak się później okazało honorową bramkę dla gospodarzy, płaskim strzałem w długi róg lewą nogą zdobył Przemysław Olejnik. W samej końcówce pierwszej odsłony Przywara zagrał prostopadłą piłkę do Kempesa, który z z jednym z obrońców Świtu na plecach, przelobował Sika. W 70. minucie po dośrodkowaniu Michalaka z prawego skrzydła ponownie Kempski zastawił się i trafił w samo okienko zdobywając swoją szóstą bramkę w tym spotkaniu.

Dziesięć minut później bohater kolejki został zmieniony przez Szymona Czyżewskiego, który w końcówce, po indywidualnej akcji, ustalił wynik na 1:7 dla systematycznie trenującej młodzieży w Bełchatowa.

Reklama

- Z różnych względów w meczu nie mogło wystąpić kilku piłkarzy z podstawowego składu. Tym razem zabrakło Wiktora Miszteli, Marcina Ozgi, Jacka Kuliberdy, Konrada Szmita i Jarosława Bąkowicza, który nie gra od dłuższego czasu. Ponadto po pół godzinie gry zszedł z boiska Szymon Błachowicz, który dość ostro został potraktowany przez rywala. W przerwie o zmianę poprosił również Piotr Oberski. Mimo tak dużej absencji mogłem otworzyć wynik spotkania, jednak w sytuacji sam na sam z bramkarzem strzeliłem obok słupka. Goście wykorzystali prawie wszystkie swoje sytuacje, a my z kilku ze swoich tylko raz trafiliśmy do siatki rywala. Nie podlega dyskusji, że goście wygrali w pełni zasłużenie. Przy tak dużej absencji rywal skutecznie nas wypunktował. Ta runda w naszym wykonaniu może nie była tragiczna, ale ze wszystkich drużyn z naszego powiatu, to my najbardziej jesteśmy zagrożeni spadkiem. Z drugiej strony nie ma się co dziwić, skoro na treningi systematycznie przychodzi 4, 5 zawodników, a pozostali trenują indywidualnie. Tak było ciągle, bo ktoś pracuje, studiuje czy ma inny pretekst, aby nie przyjść na trening. Zdaję sobie sprawę z tego, że w innych klubach, nie walczących o awans, trenerzy mają podobne problemy. Choćby w Przedborzu czasem trenuje tylko kilku piłkarzy, ale na mecze zjeżdżają się wszyscy. W Świcie było inaczej. Nie licząc kontuzji czy kartek przed kolejnym meczem zawsze w Kamieńsku jakiemuś piłkarzowi coś wypadało. I dlatego były takie wyniki. Natomiast chłopaki z Bełchatowa nie są może wielkimi gwiazdami, ale systematycznie trenują i są wybiegani. W takim składzie nie mieliśmy z nimi szans - powiedział Gazecie grający trener Świtu Przemysław Kornacki.

- Przed spotkaniem trenerzy Adrian Teodorczyk i Zygmunt Luszcz uczulali nas, aby nie grać indywidualnie pod siebie, tylko obsługiwać podaniami lepiej ustawionych kolegów. Akurat dość często wychodziłem na dobre pozycje, dostawałem idealne podania i dlatego aż tyle bramek strzeliłem. Nie powiem, że to był mój najlepszy mecz w tym sezonie, bo przeciwnik nie był zbyt wymagający, gdyż był poważnie osłabiony, głównie w obronie. Chciałem w tym miejscu podziękować moim kolegom z drużyny, gdyż bez ich asyst wynik na pewno nie byłby aż tak wysoki - powiedział Gazecie Mateusz Kempski.

Reklama

Polonia Gorzędów - Start Lgota Wielka 2:1 (1:0) (Seweryn Kowalski 35., Michał Motyka 70. - Daniel Dymek 73.)

W 35. minucie po zagraniu Daniela Sobczyka strzałem w samo okienko z 16 metrów popisał się Seweryn Kowalski i w ostatnich derbach powiatu tej rundy Polonia wyszła na prowadzenie. Kilkanaście minut później wynik podwyższyć mógł Sobczyk, lecz piłka po jego uderzeniu trafiła w poprzeczkę. W 70. minucie po dośrodkowaniu Sebastiana Jóźwiaka z lewego skrzydła z bliska prowadzenie Polonii podwyższył Michał Motyka. Kilka minut później Daniel Dymek przełożył jednego z obrońców gospodarzy i uderzył na bramkę Jakuba Zawiszy, który był zasłonięty i nie zdołał skutecznie interweniować.

Reklama

- Mecz był bardzo wyrównany, choć trzeba przyznać, że szczęście nam dopisało przy bramkach i jestem bardzo zadowolony, że walcząc o utrzymanie zdołaliśmy jesienią zgromadzić aż 19 punktów, co jest dla nas bardzo dobrym wynikiem. Oprócz goli mieliśmy jeszcze dwie klarowne sytuacje, poprzeczkę z 6 metrów i Piotr Raś dosłownie z metra głową przestrzelił. Natomiast rywal oprócz gola nie miał żadnej setki. Prowadząc przez większą część meczu instynktownie cofnęliśmy się do defensywy i być może optyczna przewaga była po stronie gości, ale nic z niej nie wynikało. Dlatego też uważam, że wynik jest zasłużony - powiedział Gazecie prezes Polonii Łukasz Płomiński.

- My graliśmy w piłkę, a Polonia strzelała bramki. Na pewno częściej byliśmy w posiadaniu piłki i kreowaliśmy grę, a gospodarze nastawili się na grę z kontry. Popełnialiśmy błędy w obronie, a w bramce z konieczności już drugi raz z rzędu musiał stanąć nominalny obrońca, Tomasz Łukasiński. Mieliśmy trzy klarowne sytuacje, ale mój młody zespół tylko raz zdołał trafić do siatki rywala i przegraliśmy mecz, który był do wygrania - powiedział Gazecie trener Startu Marcin Bryś.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości