Nie pamiętam podobnej sytuacji. Tym, co się teraz dzieje, czuję się zażenowany. Bo powoli zaczyna to przypominać tragifarsę. Parafrazując słowa znanego wszystkim utworu „Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść” - Gazeta rozmawia z Bogdanem Węgrzyńskim, który 1 września obejmie funkcję dyrektora I Liceum Ogólnokształcącego
GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: W czwartek 9 czerwca odebrał pan z rąk starosty Beaty Pokory nominację na dyrektora I LO. Procedura wygląda tak, że musi pan pójść do szkoły, którą będzie pan zarządzał, do jeszcze obecnej dyrektor Renaty Koseli, żeby pana zatrudniła. Jak pan sobie wyobraża to spotkanie?
BOGDAN WĘGRZYŃSKI: - Tak formalnie wygląda procedura, muszę złożyć podanie o pracę, i to pani dyrektor Kosela powinna mnie zatrudnić w I LO do końca sierpnia. Mam nadzieję, że nasze spotkanie będzie przebiegać w przyjaznej atmosferze. Tym bardziej, że z panią Renatą Koselą znamy się od ponad 20 lat, razem pracowaliśmy w ......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 97% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Problem nie jest w tym, czy Kosela czy Węgrzyński, kto lepszy, tylko w tym, że szkoły służą do rozgrywek politycznych, politycznych tasowań. A zawsze i bez cienia wątpliwości powinni te konkursy wygrywać najlepsi. Ale to tylko nierealistyczna teoria...
Problem polega na tym, że procedury konkursowe są takie, że wygrywa nie najlepszym, ale ten którego chce władza.
Problem nie jest w tym, czy Kosela czy Węgrzyński, kto lepszy, tylko w tym, że szkoły służą do rozgrywek politycznych, politycznych tasowań. A zawsze i bez cienia wątpliwości powinni te konkursy wygrywać najlepsi. Ale to tylko nierealistyczna teoria...
Problem polega na tym, że procedury konkursowe są takie, że wygrywa nie najlepszym, ale ten którego chce władza.