Reklama

Bartłomiej Mazur, nowy prezes RKS Radomsko, najmłodszy w historii klubu. "Każdy chciałby wygrywać"

Ma 26 lat, jest radomszczaninem i właśnie został prezesem RKS Radomsko. Kibicem tej drużyny jest od zawsze, ale nie każdy, kto dopinguje piłkarzy, za chwilę staje się tym, który będzie decydował o tym, kogo kupić, kogo sprzedać i kto poprowadzi drużynę w kolejnym sezonie. A on wkrótce będzie takie decyzje, razem z zarządem podejmował.

GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: RKS chyba nie miał jeszcze tak młodego prezesa. Ma pan 26 lat. Dla wielu kibiców jest to pewnie niespodzianka.

BARTŁOMIEJ MAZUR: - Nie ukrywam, że fakt, że zostałem wybrany na to stanowisko, mnie cieszy. Bo z RKS-em jestem związany, mimo mojego stosunkowo młodego wieku, od wielu, wielu lat. I jeśli tylko mam możliwość pomóc klubowi, spowodować, żeby się rozwijał i cały czas szedł do przodu, to trzeba takie sytuacje wykorzystać. Dlatego myślę, że to dobra decyzja zarządu, ludzi, którzy w tym klubie pracują. Zaufali mi, widzą, że klub może iść do przodu.

Reklama

Nowego prezesa wybiera się, bo ten poprzedni, z różnych powodów, może nie osiągnął tego co zakładał, może nie spełnił pokładanych w nim nadziei. A nowy widziany jest jako ten, który ma zrobić porządek, naprawić to, co naprawy w klubie wymaga.

- Nie nazwałbym tego robieniem porządku. Bo jeśli chodzi o prezesa Radosława Pawelca, to tak naprawdę przez cztery i pół roku oddał klubowi serce. To co mógł zrobić zrobił. I każdy powinien mu za to podziękować. Przecież wszyscy robimy to społecznie, poświęcamy swój prywatny czas, żeby piłka w Radomsku się rozwijała. I trzeba się cieszyć z tego, że tacy ludzie jak prezes Pawelec, byli w klubie i wokół niego. Bartłomiej Mazur (drugi z lewej). Były już prezes Radosław Pawelec przekazuje klubową koszulkę na aukcję charytatywną. (fot. Facebook Bartłomieja Mazura)

Reklama

A jednak jakieś nowe zadania przed panem postawiono. Co teraz?

- Na razie nie chciałbym o tym mówić. O tym wszystkim powiemy po Nowym Roku, to będzie odpowiedni moment.

Rozumiem, że widzi pan miejsca, w których trzeba coś zmienić? Może poprawić, albo po prostu kontynuować, bo ta część działalności klubu i drużyny się sprawdza?

- Oczywiście pracę wykonywaną w tym sezonie trzeba ją jak najbardziej kontynuować. Małymi krokami, ale ciągle do przodu. Trzeba mieć nadzieję, że z każdym kolejnym meczem będziemy zdobywać po 3 punkty i będziemy się piąć w tabeli. I na koniec osiągniemy najlepszy wynik.

Reklama

Dzisiaj pewnie wielu kibiców RKS-u zadaje pytanie, jest nowy prezes, nowe otwarcie, wracamy do III ligi jeszcze w tym sezonie?

- To pytanie zadawane jest chyba zbyt wcześnie. Każdy chciałby wygrywać i każdy chciałby awansować jak najszybciej. Ja gwarancji powrotu do III ligi oczywiście dać nie mogę. Zresztą kto by mógł? Musimy liczyć siły na zamiary. I wygrywać każdy mecz, to najlepsza droga. Każde 3 punkty są na wagę złota. A na koniec sezonu wszyscy zobaczymy, jaki jest ten ostateczny wynik.

To na koniec pytanie z branży, bo wciąż o piłce, ale tej reprezentacyjnej. Wie pan już jak to jest być prezesem RKS-u. Niech pan sobie wyobrazi, że jest pan prezesem PZPN-u i przychodzi do pana Sousa i mówi, że odchodzi.

Reklama

- Szczerze, to nie wiem jakbym się zachował… Na pewno zachowanie trenera było nie porządku. Jeżeli selekcjoner jest piątą czy szóstą osobą w Polsce pod względem wizerunkowym, to powinien mieć Polskę w sercu i reprezentować ją do momentu, który wynika z kontraktu. Jeżeli marcowe baraże zostałyby przegrane, to OK, wtedy możemy się rozejść. Możemy powiedzieć sobie, nie wyszło, zmieniamy trenera. A tak to wygląda jak ucieczka.

 

Rozmawiał Janusz Kucharski

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości