W katalog słów kontrowersyjnych i zakazanych moglibyśmy wsadzić w zasadzie wszystko co kojarzy się z globalnym ociepleniem: odejściem od węgla, przyszłością naszej planety. To wywołuje tsunami emocji. Już samo słowo ekologia wprawia niektórych w zdenerwowanie.
Paweł Aulich, gazeta@radomszczanska.pl
Bio - fuj i tfu, a do tego jeszcze droższe niż normalne. Kiedyś to było, teraz to nie ma.
Spróbujcie zrobić takie ćwiczenie. Zamykamy oczy i mówimy: zielony ład. Nagle automatycznie na nasze zaproszenie odpowiadają „fachowcy od wungla”. Mamy gotowy przepis na niepotrzebną awanturę. Dlaczego niepotrzebną? Bo miara zdenerwowania i stopień zaangażowania lokalnie nic a nic nie zmieniają. Zielona energia to energia chyba innej mocy, żarówki z niej korzystające świecą nieprawdopodobnie, w barwach, które wypalają oczy i wypierają mózgi. To jest zagrożenie dla nas, naszej racji stanu i naszych ......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 84% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze