Dzisiaj rano policja przyjęła zgłoszenie o trzech bezpańsko biegających psach rasy amstaff. Jak mówi Gazecie oficer prasowy KPP Radomsko aspirant Agnieszka Kropisz, jeden z nich został odłowiony przez pracowników schronisko dla bezdomnych zwierząt, dwa pozostałe nadal mogą przemieszczać się po mieście. W okolicy godziny 10-tej rano radomszczanka, która stała się przypadkowym świadkiem ataku tych psów, poinformowała nas, że psy zaatakowały przechodnia spacerującego ze swoim czworonogiem.
Z relacji kobiety wynika, że podczas dzisiejszego spaceru przy ulicy Żeromskiego właściciel wraz ze swoim czworonogiem został zaatakowany przez kilka bezpańsko chodzących psów o czarnym umaszczeniu.
Mężczyzna przechodził akurat ulicą Żeromskiego, obok kamiennicy niedaleko ronda, z własnym psem. Jego czworonożny pupil był przypięty na smyczy, gdy nagle obstąpiło ich kila psów.
Bezpańsko chodzące psy ruszyły do ataku. Właściciel podjął próbę obrony swojego psa i początkowo chciał je odgonić.
Niestety, bez większych rezultatów.
- Rozwścieczone stado nie dawało za wygraną. W akcie desperacji przechodzeń próbując uratować swoje zwierzę wciągnął własnego psa za smycz do góry, tak, aby wziąć go następnie na ręce. Próbował się obronić oraz uwolnić swojego psa od zajadłych zwierząt. Biedny pies prawie wisiał na smyczy - opowiada kobieta.
Aspirant Agnieszki Kropisz mówi, że około 8 rano przyjęto zgłoszenie na numer alarmowy 112 o bezpańsko chodzących trzech psów rasy amstaff.
Zgłaszająca zdarzenie kobieta poinformowała, że psy uciekły z posesji w okolicy wiaduktu. Policja o tym zdarzeniu powiadomiła Wydział Bezpieczeństwa i Porządku w Urzędzie Miasta, a ten powiadomił schronisko.
Pracownicy schroniska z pomocą funkcjonariuszy zdołali odłowić jednego z uciekinierów.
Pies ten na chwilę obecną znajduje się w schronisku, natomiast dwóm pozostałym amstaffom udało się uciec.
Aspirant Kropisz apeluje do mieszkańców, by w przypadku spotkania z psami zachowali szczególną ostrożność.
- W takiej sytuacji należy zachować spokój. Nie należy patrzeć psu głęboko w oczy, a zwłaszcza nie należy uciekać - radzi Agnieszka Kropisz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze