Reklama

Amelia Fajkowska ma 10 lat i guza w głowie. - Za chwilę skończy się dzieciństwo, jakie zna moja córeczka

- Lada dzień trafimy na oddział, na którym kończy się dzieciństwo, jakie zna Amelia. Moja córeczka choruje na bardzo groźny nowotwór – guza mózgu – wyściułczaka anaplastycznego III z fuzja genów ZFTA i RELA. Umieram ze strachu i jako matka, proszę Was o pomoc! - pisze w zbiórce na portalu siepomaga.pl jej mama.

- Zaczynam płakać na samą myśl, o tym, przez co teraz moja córeczka musi przejść. Nie mam odwagi, by jej powiedzieć, jak bardzo jest chora. Nie mam w głowie słów, by przekazać mojej ukochanej 10-letniej córeczce, że musi teraz walczyć ze śmiertelną chorobą i że musi z nią wygrać, by móc dalej żyć! - napisała mama dziewczynki.

Okazało się, że guz w głowie 10-latki ma 3,5 na 2 centymetry, czyli jest wielkości przepiórczego jaja. 

- Taki guz znaleziono w głowie mojej córeczki! To szok, że dziecko może żyć z takim guzem, całkowicie nie wiedząc, że dzieje się coś złego. W październiku u całkowicie zdrowej córki wystąpił pierwszy w życiu atak padaczki! To wtedy ten podstępny nowotwór pierwszy raz dał o sobie znać.  

Reklama

Amelia trafiła do szpitala, a po tomografii znana była diagnoza.

- Taka informacja to najsilniejszy cios jaki można zadać rodzicowi!

Kolejny przystanek to Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.

- Gdzie zostały wykonane bardziej szczegółowe badania. Córka przeszła operacje usunięcia guza w październiku. Dotąd czekaliśmy na wynik biopsji. Byłam już pewna, że najgorsze za nami, że skoro nikt nie dzwoni, a guza udało się usunąć w całości, to może będzie już dobrze! Tak bardzo się myliłam...

Reklama

Wyściułczak anaplastyczny III z fuzją genów ZFTA i RELA to bardzo niebezpieczny, szczególnie trudny na leczenie rodzaj guza.

- Do tego dwie mutacje genetyczne, które jeszcze bardziej komplikują leczenie, bo wskazują na wyjątkową podatność. Tego dnia nie mogłam się pozbierać, nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Moja, do tej pory zdrowa córeczka stoi w ogniu śmiertelnej choroby, a rokowania są niepewne. Tym większy czuje ból, wiedząc, że Amelka nie ma pojęcia, jak bardzo jest chora. 

I jeszcze badania molekularnie, które potwierdziły - radykalne i szybkie podjęcie leczenia to jedyna szansa dla Amelii.

Reklama

- Aby maksymalnie zwiększyć szanse mojego dziecka, spędziłam w Internecie setki godzin i wiem, że są na świecie kliniki, które oferują dodatkowe rozwiązania, z których chcemy skorzystać. Jeśli będzie taka możliwość, chcemy dotrzeć do najlepszych lekarzy na świecie i dać Amelce dodatkowe szanse! Kliniki, z którymi udało się nam skontaktować, potrzebują najnowszych badań. Jeśli zgodzą się leczyć moją córeczkę, będziemy potrzebowali pieniędzy, ogromnych pieniędzy!

To 300 tys. zł. TUTAJ można wpłacać środki. 

Reklama

- Obecnie czekamy na badania czy nie ma przerzutów do kręgosłupa. Najpewniej zaraz po badaniach Amelka trafi na oddział onkologiczny. Błagam Was o pomoc! Kilka miesięcy temu moja córka była wesołą, uśmiechniętą dziewczynką, teraz staje na progu walki o życie. Nikt nie umie powiedzieć, jak ta walka będzie przebiegała i jak się skończy. Musimy być przygotowani na wszystko, tylko nie na śmierć. Po rozmowie z rodzicami dzieci, które walczą tak jak my wiemy jakie są orientacyjne koszty leczenia. Musimy się przygotować, zanim będzie za późno na zrobienie czegokolwiek. Życie z nowotworem to dramat, ciężar, który jednego dnia spada na człowieka, a przez resztę czasu człowiek próbuje się spod niego wydostać. Jako matka błagam Was o pomoc mojej córce. 10 lat to nie jest wiek, aby umierać. To nie może się tak skończyć... - prosi mama 10-latki.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości