Tacy jak ja nie mają szansy na młodego kota, bo diabli wiedzą, ile pożyję. A w ankietach adopcyjnych brakuje tylko pytania o przodków w piątym pokoleniu. Szaleństwo. Fundacje są zatkane i nie ma adopcji zwierząt, a chętni odbijają się od ludzkiej głupoty
Agnieszka ma 58 lat i jest zwierzolubem. Ma dwa adopciaki: owczarka szkockiego Megi i kotkę Freję. Do niedawna żył z nimi kot Łatek, który po piętnastu latach odszedł. - Freja, którą łączyła szczególna więź z Łatkiem, potrzebuje kociego towarzystwa. Martwię się o nią. Nie chcę żeby odeszła z tęsknoty. Dlatego zdecydowałam się na jeszcze jednego kota - mówi Agnieszka. - Postanowiłam, że tym razem adoptuję futrzaka po przejściach. Może być bez oka, nogi, ślepy. Naturalnie pod warunkiem, że kot nie ma FIV (Feline Immunodeficiency Virus, odpowiednik ludzkiego HIV) bo moje zwierzęta są zdrowe oraz akceptują koty i psy.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 91% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze