60-latek ma poważne kłopoty. Po pierwsze potrącił mężczyznę, który prawidłowo przechodził przez jezdnię w oznaczonym miejscu. Po drugie namówił partnerkę, żeby powiedziała policjantom, że to ona prowadziła. Nie pomyślał, że w okolicy są kamery monitoringu.
W środę 6 października ok. godziny 14 doszło do bardzo poważnego wypadku na ulicy Brzeźnickiej. Potrącony przez mercedesa 33-latek został przewieziony śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przewieziony do szpitala. Mężczyzna jest w bardzo ciężkim stanie.
Jak mówi nadkomisarz Aneta Wlazłowska, oficer prasowy KPP Radomsko, na miejscu policjanci rozmawiali z 64-letnią radomszczanką i jej mężem, którzy jechali mercedesem. Kobieta twierdziła, że to ona siedziała za kierownicą. I że pieszy przewrócił się przed samochodem, nic nie mogła zrobić. Oboje zgodnie trzymali się tej wersji. Do czasu.
Policjanci zabezpieczyli nagrania z monitoringu, a kiedy je obejrzeli, od razu pojechali zatrzymać 60-latka.
Okazało się, że na filmie doskonale widać, jak 60-latek kieruje mercedesem, a pasażerem jest jego partnerka. Do potrącenia 33-latka dochodzi, gdy ten znajdował się niemal na środku przejścia dla pieszych.
- Na domiar złego kierujący mercedesem nie ma uprawnień do kierowania pojazdami i ma orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych do 2025 roku za jazdę autem pod wpływem alkoholu - mówi policjantka. - W związku z powyższym policjanci pojechali do miejsca zamieszkania radomszczan i zatrzymali sprawcę wypadku. Para nie potrafiła logicznie wytłumaczyć swojego zachowania - dodaje.
Teraz oboje staną przed sądem. Za spowodowanie wypadku drogowego, którego następstwem jest śmierć innej osoby lub ciężki uszczerbek na zdrowiu sprawcy grozi kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze