Właściciel jednej z firm w gm. Żytno wyjechał na kilka dni. Po powrocie stwierdził, że na placu nie ma busa. W środę 16 czerwca zgłosił ten fakt policji, bo myślał, że auto zostało skradzione. Zaczął też o samochód pytać pracowników i znajomych.

A policjanci ustalili, że bus zaparkowany jest na posesji jednego z pracowników. Zatrzymali 32-latka i postawili mu zarzut krótkotrwałego użycia, za co kodeks karny przewiduje do 5 lat więzienia. Mężczyzna przyznał się do tego, że nikogo nie informował, wiedział, gdzie są kluczyki, więc wziął samochód. Chciał go oddać po wycieczce, ale kolizja wszystko skomplikowała. Bał się odstawić samochód w takim stanie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze