I te znicze ustawili na chodniku, w znak błyskawicy, która stała się symbolem Strajku Kobiet. A ten narodził się po tym, jak Trybunał Konstytucyjny orzekł, że terminacja ciąży z powodu wad letalnych, czyli nieuleczalnych, płodu jest niezgodna z Konstytucją.
Kilka inut przed 17 na placu 3 Maja widać było tylko policjantów. Kilkudziesięciu. I ani jednego uczestnika protestu, a tych w Radomsku mieliśmy już kilka i każdy z nich był bardzo głośny.
Kiedy na placu pojawiła się Magdalena Spólnicka, szefowa PO w Radomsku i powiecie, organizatorka dzisiejszego wydarzenia, wyjaśniła, że tak właśnie miało być. Cicho i spokojnie. Dzisiejszy protest to nie hasła i skandowanie, ale po prostu przyniesienie i zapalenie znicza. Chodzi o to, żeby nie zgromadziło się zbyt wielu ludzi w jednym miejscu, bo wiadomo, covid.
I jest sporo czasu, żeby pod biuro posłanki Prawa i Sprawiedliwości zajrzeć i dołożyć swój znicz, a wszystkie ułożą się w znak błyskawicy. Kilka minut po 17 rzeczywiście pierwsze osoby pojawiły się przed biurem.
"Radomszczanie, tak jak Polki i Polacy w całym kraju, odpowiedzieli masowymi protestami na ograniczenie praw podstawowych kobiet wynikające z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej z 22 października 2020 r. Bezprecedensowa mobilizacja, zwłaszcza młodych ludzi, jest w pełni zrozumiałym wyrazem sprzeciwu - za to zupełnie niezrozumiała jest reakcja władz na ten głos gniewu." - pisała na wydarzeniu na Facebooku organizatorka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze