Reklama

Wielka ściąga wyborcza. Przepytaliśmy kandydatów, sprawdź do kogo ci najbliżej

Jakie poglądy mają kandydaci do Sejmu z naszego powiatu? Co sądzą o programie 500+, gospodarce, Unii Europejskiej, roli Kościoła? Zadaliśmy wszystkim te same 14 pytań. Zestawiliśmy, byście mogli porównać i sprawdzić, do kogo Wam najbliżej. Podajemy odpowiedzi w kolejności zgodnej z numerami list oraz z miejscami, które zajmują kandydaci z terenu powiatu radomszczańskiego. Poseł Anna Milczanowska przesłała odpowiedź ogólną, nie na konkretne pytania, dlatego drukujemy ją oddzielnie, na końcu.

1. Czy program 500+ trzeba: utrzymać w obecnej formie? Zmodyfikować? Zlikwidować?

Reklama

Alicja Górska (Polskie Stronnictwo Ludowe, miejsce nr 11): Utrzymać

Stanisław Łoś (Polskie Stronnictwo Ludowe, miejsce nr 14): Program 500+ należy utrzymać w dalszym ciągu ale z jedną zmianą, którą postuluje PSL: aby obowiązywał również dla dzieci, które kontynuują naukę na studiach.

Krzysztof Maciejewski (Prawo i Sprawiedliwość, miejsce nr 9): Program ten należy pozostawić bez zmian.

Krzysztof Ciecióra (lista Prawo i Sprawiedliwość, miejsce 18): Utrzymać, jestem otwarty na dyskusję o modyfikacji pod kątem najwyższych zarobków.

Reklama

Małgorzata Ptak (Lewica, miejsce nr 5): Program w swoim założeniu jest bardzo dobrym programem. 500+ powinno być utrzymane.

Paweł Zięba (Lewica, miejsce nr 10): Świadczenie 500+ należy utrzymać. Jednak zmodyfikować w taki sposób, aby odebrać je najlepiej zarabiającym. Pomoc socjalna powinna trafiać do najbardziej potrzebujących. Przy czym największą pomoc powinno się realizować poprzez prowadzenie takiej polityki, która obniżałaby koszty życia.

Jacek Rak (Konfederacja Wolność i Niepodległość, miejsce nr 2): 500+ jako narzędzie poprawy dzietności kompletnie zawiodło, do czego pośrednio przyznał się rząd. Traktuję ten program jako rekompensatę ponoszenia wysokich kosztów i przede wszystkim podatków związanych z utrzymaniem dzieci.

Reklama

Marcin Budkiewicz (Konfederacja Wolność i Niepodległość, miejsce nr 8): Należy utrzymać w całości.

(Anna Milczanowska. PiS)

Magdalena Spólnicka (Koalicja Obywatelska, miejsce nr 2): Program 500+ był przedstawiany jako narzędzie zwiększenia liczby narodzin. Tego celu nie spełnił. To program socjalny, poprawiający sytuację rodzin i powinien zostać utrzymany. Ale nie widzę żadnego uzasadnienia dla którego rodzice dzieci, których zarobki sięgają dziesiątki tysięcy złotych, mieliby otrzymywać wsparcie w postaci 500 złotych.

Reklama

Roman Janiec (Koalicja Obywatelska, miejsce nr 9): Program 500+ należy utrzymać. Jest on zgodny z powszechnymi w całej Europie programami pomocowymi i socjalnymi. Należy jednak dokonać jego korekt i zmian. Po pierwsze należy zdefiniować jego cel. Nie jest programem wspierającym demografię, ponieważ notujemy spadek urodzeń. Jeśli więc potraktujemy go jako program socjalny, należy się zastanowić czy powinni z niego korzystać ludzie bardzo zamożni? Czy powinien być wypłacany w takiej samej wysokości na każde dziecko? Czy w niektórych przypadkach nie można wydłużyć okresu jego wypłacania, np. do czasu ukończenia studiów? Potrzeba tu rozsądnych i dokładnych analiz.

Jan Kowalczyk (Koalicja Obywatelska, miejsce nr 16): Program 500+ jest programem potrzebnym i powinny znaleźć się na ten cel środki w budżecie. Każdy program można ulepszać w zależności od potrzeb.

Reklama

2. Czy reforma edukacji i likwidacja gimnazjów to był: zły pomysł? Dobry? Obojętny dla systemu edukacji?

Alicja Górska (PSL): Dobry.

(Magdalena Spolnicka, Koalicja  Obywatelska)

Stanisław Łoś (PSL): Reforma edukacji została źle przygotowana, zbyt pośpiesznie, bez rzeczowej konsultacji z nauczycielami i rodzicami. Konsultacje były pozorowane, czego potwierdzeniem był ostatni strajk nauczycieli. Obecnie z przekazywanych danych występuje w wielu szkołach przepełnienie, praca odbywa się na dwie zmiany, kadra nauczycielska od dłuższego czasu postuluje wzrost wynagrodzeń. W ocenie PSL likwidacja gimnazjum najbardziej uderzyła w dzieci na wsi, gdyż gimnazjum był przedsionkiem do szkoły późniejszej.

Reklama

Krzysztof Maciejewski (PiS): Ja kształciłem się według takiego samego systemu, dlatego uważam, że jest dobry.

Krzysztof Ciecióra (PiS): Jako absolwent gimnazjum cieszę się, że powróciliśmy do 8-klasowej podstawówki. Powinniśmy iść dalej i połączyć Ministerstwo Edukacji z Ministerstwem Nauki, aby proces edukacji w Polsce był spójny. Trzeba planować edukację od przedszkola, przez podstawówkę, przywrócenie etosu i rangi szkół zawodowych, po szkolnictwo wyższe. Poszczególne etapy edukacji, muszą być ze sobą powiązane i się uzupełniać.

Reklama

Małgorzata Ptak (Lewica): Zły. Szkoła to żywy organizm i nie można na nim przeprowadzać tak radykalnych eksperymentów. Anachroniczne podstawy programowe, słabo wynagradzana i zbyt mała liczebnie kadra pedagogiczna, brak psychologów, zaburzone zaufanie między rodzicami a nauczycielami, to realne problemy, które po reformie zostały w murach polskiej szkoły. Te problemy lewica dostrzega i ma pomysły jak je rozwiązać. By tej szkole z „powrotu do przeszłości” mimo wszystko udało się jak najlepiej odpowiedzieć na edukacyjne wyzwania współczesności.

Paweł Zięba (Lewica): Reforma edukacji i likwidacja gimnazjów były źle przygotowane. Wprowadziły chaos w oświacie. Największy ciężar i odpowiedzialność spadł na samorządy, do których za wdrażaniem reformy, a raczej rewolucji, nie trafiły wystarczające środki finansowe ze Skarbu Państwa.

Reklama

Jacek Rak (Konfederacja): Sama likwidacja gimnazjów nic nie zmienia w systemie edukacyjnym. Nie można tego nazywać reformą. Jest to jedynie powrót do przedniego systemu przed wprowadzeniem gimnazjów. Edukacja boryka się ze stałymi, dobrze znanymi problemami. Należy wprowadzić bon edukacyjny.

Marcin Budkiewicz (Konfederacja): Zupełnie obojętna, jedynym realnym usprawnieniem systemu edukacji jest wprowadzenie tzw. bonu edukacyjnego i odejście od rejonizacji.

Magdalena Spólnicka (Koalicja Obywatelska): „Reforma” edukacji nie miała na celu dobra młodzieży, podniesienia poziomu kształcenia i lepszego przygotowania do startu w dorosłość. Jej negatywne skutki dotykają młodzież obecnie i będą trwały na pewno przez cztery lata.

Reklama

Roman Janiec (Koalicja Obywatelska): Dyskusja na ten temat jest bezprzedmiotowa. Gimnazja zostały zlikwidowane i tylko osoba nieodpowiedzialna mogłaby głosić hasła ich powrotu. Edukacji nie jest potrzebna kolejna dawka chaosu i zamieszania. W tym obszarze jest tak dużo problemów, że nie należy ich jeszcze dokładać. Mamy archaiczne treści w podstawach programowych, zapaść szkolnictwa zawodowego, absolutnie niedoszacowane subwencje oświatowe dla samorządów, coraz dotkliwszy brak nauczycieli w dużych miastach itd. To są rzeczywiste problemy oświaty.

Jan Kowalczyk (Koalicja Obywatelska): Zły pomysł, skoro już działał, to trzeba było zrobić więcej, żeby je utrzymać. Nie można eksperymentować na dzieciach i zabierać im poczucia bezpieczeństwa.

Reklama

3. Czy samorządy powinny dostać więcej uprawnień? Mniej? Mieć ich tyle samo co dziś?

Alicja Górska (PSL): Gminy powinny mieć więcej uprawnień.

Stanisław Łoś (PSL): Na samorządy ustawowo nakłada się coraz więcej obowiązków, a nie idą za tym środki z budżetu Państwa albo są okrojone. Ustawa samorządowa z 1990 roku dobrze określa ramy dotyczące niezbędnych uprawnień, chociaż należałoby się już nad nią pochylić i zmodyfikować do bieżących czasów.

Krzysztof Maciejewski (PiS): Samorządy pracują według pewnej koncepcji ustrojowej Państwa, dlatego poziom ich uprawnień powinien być ściśle powiązany z wizją rozwoju kraju.

Krzysztof Ciecióra (PiS): Samorządy są odpowiednio zbilansowane, na pewno mamy problem z rolą powiatów. Tutaj należy podjąć decyzję, czy je wspieramy, czy zmieniamy strukturę samorządową. Dzisiaj wiem, że bez samorządów nie da się realizować większości programów rządowych, więc rola samorządów będzie rosnąć.

Małgorzata Ptak (Lewica): Samorządy powinny dostać więcej uprawnień. Szczególnie te organy, które są najbliżej ludzi, jak osiedla czy sołectwa. Kluczowe decyzje dla danej społeczności nie mogą bowiem być podejmowane ponad głowami obywateli. Równolegle samorząd powinien zostać wzmocniony finansowo. Nie można nakładać na powiaty i miasta wciąż nowych obowiązków bez dodatkowego wsparcia finansowego.

Paweł Zięba (Lewica): Od ok. 10 lat obserwuję to, co się dzieje w lokalnych samorządach, i uważam, że nie powinno się zwiększać uprawień. Należy je pozostawić na dotychczasowym poziomie, a jeśli już miałoby dojść do zwiększenia, to powinna za tym pójść skuteczna kontrola poczynań samorządowców ze strony powołanych do tego instytucji.

(Małgorzata Ptak, Lewica)

Jacek Rak (Konfederacja): Tyle samo.

Marcin Budkiewicz (Konfederacja): Moim zdaniem powinniśmy się zastanowić nad sensem działania powiatów, dokonać ich likwidacji, wtedy ich kompetencje należałoby rozdzielić pomiędzy urzędy gmin oraz urzędy wojewódzkie

Magdalena Spólnicka (Koalicja Obywatelska): Powinniśmy zwiększyć zakres kompetencji samorządu i przekierowywać pieniądze do słabiej rozwiniętych regionów kraju.

Roman Janiec (Koalicja Obywatelska): Samorządy na poszczególnych stopniach posiadają różny zakres uprawnień, który moim zdaniem, 20 lat po wprowadzeniu reformy samorządowej, powinien zostać skorygowany. Samorządy gminne posiadają wystarczająco dużo uprawnień i niewystarczający zakres finansowania. Powiaty mają ograniczone finansowanie a także możliwości pozyskania środków. Dlatego mimo skromnego zakresu uprawnień słabo wywiązują się z przypisanych zadań. Na tym szczeblu widziałbym pilną potrzebę zmian.

Jan Kowalczyk (Koalicja Obywatelska): Myślę, że powinny posiadać więcej uprawnień. Silny samorząd to większa troska o nasze małe ojczyzny i szybsze rozwiązywanie lokalnych problemów.

4. Czy rządy kadencji 2015-2019 oraz prezydent RP złamali konstytucję?

Alicja Górska (PSL): Nie.

Stanisław Łoś (PSL): W mojej ocenie kilka razy, gdyż ówczesna pani premier nie publikowała wyroków poprzedniego Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent w ocenie karnistów podpisał ustawy dotyczące reformy sądownictwa niezgodnie z zapisami w konstytucji, szczególnie w zakresie sędziów dublerów Trybunału Konstytucyjnego, ustawy o skróceniu kadencji prezesa Sądu Najwyższego i wyboru członków KRS-u.

Krzysztof Maciejewski (PiS): Nie.

(Krzysztof Maciejewski, PiS)

Krzysztof Ciecióra (PiS): Nie.

Małgorzata Ptak (Lewica): Tak. Przede wszystkim złamano zasadę państwa prawa. Zniszczono zasadę trójpodziału władzy poprzez bezpośredni wpływ polityków na obsadzanie stanowisk sędziowskich. Zlikwidowano niezależność najważniejszych organów państwa - TK, KRS, SN. To standardy niespotykane w zachodnich demokracjach. Państwo, które nie honoruje wyroków własnych sądów jest państwem na niby. Czas, aby Polska była państwem na serio.

Paweł Zięba (Lewica): Podstawowym dokumentem na którym opiera się demokratyczne państwo, jest ustawa zasadnicza, czyli konstytucja, której zapisy przez ostatnie 4 lata były wielokrotnie łamane, poprzez przyjmowanie ustaw niezgodnych z Konstytucją, w których np. łamano art. 180 ust. 1, art. 178 ust. 1, art. 173 i inne.

Jacek Rak (Konfederacja): Sam Trybunał Konstytucyjny w swej historii udowadniał, że przestrzeganie zapisów ustawy zasadniczej nie jest najważniejsze, więc rządy ten i poprzednie zgodnie z tą linią luźno podchądzą do zapisów konstytucji.

Marcin Budkiewicz (Konfederacja): Nie uważam, żebyśmy mieli do czynienia z łamaniem konstytucji.

Magdalena Spólnicka (Koalicja Obywatelska): Przez całą kadencję dochodziło do podejmowania prób zmiany ustroju państwa, bez dokonywania zmiany konstytucji. Taka sytuacja, kiedy w sposób zorganizowany łamie się prawo w celu zrealizowania celów politycznych partii, to forma pełzającego zamachu stanu.

Roman Janiec (Koalicja Obywatelska): W moim odczuciu tak, w odniesieniu do Trybunału Konstytucyjnego oraz Sądu Najwyższego.

Jan Kowalczyk (Koalicja Obywatelska): Jestem rolnikiem, a nie prawnikiem, ale władze nie mogą łamać prawa, a Konstytucja powinna być przestrzegana.


5. Czy rząd PiS naprawił czy zdemolował wymiar sprawiedliwości?

Alicja Górska (PSL): Nie zdemolowano.

Stanisław Łoś (PSL): Reforma sądownictwa została przeprowadzona źle, stosowne ustawy były przyjmowane w Sejmie na siłę większością PiS-u, w pospiesznym tempie, często nocą, bez konsultacji i opinii wymaganych podmiotów, a to z kolei powodowało wielokrotne nowelizacje ustaw. Negatywne zdanie na temat reformy sądów wyraziła słynna Komisja Wenecka, w instytucjach unijnych dalej toczą się głośne spory o demolce wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Słyszymy o prezesach sądu z nadania politycznego, słyszymy o podległości służbowej prokuratorów, słyszymy o dużych naciskach na niezawisłość sędziów. Założeniem reformy miało być skrócenie czasu rozpraw a w rzeczywistości sprawy trwają dłużej.

Krzysztof Maciejewski (PiS): Rząd PiS jest na dobrej drodze do budowania państwa praworządnego.

Krzysztof Ciecióra (PiS): Polacy bardzo krytycznie podchodzą do wymiaru sprawiedliwości, który bardzo często określany jest jako zdemolowany przez różne środowiska, w tym również samych sędziów. Wszelkie próby naprawy tego stanu wymagają wsparcia i myślę, że jesteśmy na początku drogi dotyczącej reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce.

Małgorzata Ptak (Lewica): Niczego nie naprawił. Miało być: szybciej łatwiej, sprawniej. Tymczasem procesy wcale nie są szybsze, koszty procesowe zamiast maleć wzrastają, TK nie działa, bo nie wydaje wyroków, sędziowie są pomawiani i szkalowani.

(Krzysztof Ciecióra, PiS)

Paweł Zięba (Lewica): Wymiar sprawiedliwości został przez PiS zdeformowany, m.in poprzez złamanie ww. art. Konstytucji. Na dodatek przeciętny obywatel, któremu przyjdzie mieć do czynienia z sądami, żadnej poprawy z tej niby reformy nie odczuł. Np. nie skrócono czasu rozpatrywania spraw w sądach.

Jacek Rak (Konfederacja): Sprawny wymiar sprawiedliwości jest kluczowy dla poprawnego funkcjonowania życia społecznego i gospodarczego. Przewlekłość postępowań, niezrozumiałe wyroki i inklinacje polityczne to choroby, z którymi rząd jak na razie sobie nie radzi. Sam wymiar sprawiedliwości nie jest sam w sobie zainteresowany naprawą, więc muszą tego dokonywać politycy. Władza sądownicza jako jedyna władza, nie ma nad sobą kontroli obywatelskiej.

Marcin Budkiewicz (Konfederacja): Kolejny punkt, który elity POPIS udają, że próbują reformować. Uważam, że wymiar sprawiedliwości nie jest realnie reformowany. Proponujemy:
* sądy przysięgłych za morderstwa i inne najcięższe zbrodnie
* pracę przymusową jako nowy rodzaj kary
* zmiany kadrowe w organach wymiaru sprawiedliwości, odbudowa prestiżu zawodów sędziego i prokuratora
* przyspieszenie procesów sądowych
Bez realizacji tych podpunktów, mowa o jakiejkolwiek reformie jest jedynie propagandą.

Magdalena Spólnicka (Koalicja Obywatelska): PiS nawet przez krótką chwilę nie usiłował reformować wymiaru sprawiedliwości. Doszło do zdemolowania systemu, oddania władzy miernym jednostkom, co pokazała afera hejterska, w której urzędnicy ministerstwa sprawiedliwości, nominaci ministra Ziobro, zademonstrowali prawdziwą twarz „dobrej zmiany”.

Roman Janiec (Koalicja Obywatelska): Wymiar sprawiedliwości podlega intensywnym zmianom w ostatnich czterech latach. Wydaje się, że głównym celem tych zmian są roszady personalne i podporządkowanie władzy sądowniczej rządzącym, a nie naprawa wad systemu.

Jan Kowalczyk (Koalicja Obywatelska): Obecna władza z wyjątkiem wymiany kadr nie zrobiła nic, żeby skrócić czas oczekiwania na rozstrzygnięcia, które bardzo często mają duży wpływ na ich życie.

6. Czy Polska jest zagrożona homopropagandą?

Alicja Górska (PSL): Tak, w bardzo dużym stopniu.

Stanisław Łoś (PSL): Chyba tak, gdyż w ostatnim okresie czasowym coraz częściej przewijał się ten temat w różnych doniesieniach prasowych, telewizyjnych i w internecie. Środowiska LGBT coraz częściej demonstrują, urządzają przemarsze, pokazują swoją odmienność, co w konsekwencji powoduje sprzeciw większości społeczeństwa.

Krzysztof Maciejewski (PiS): Rząd PiS chce, by Polska rozwijała się dla dobra obywateli.

(Jacek Rak, Konfederacja)

Krzysztof Ciecióra (PiS): Jestem zaniepokojony narzucaniem przez różne środowiska, które stanowią zdecydowaną mniejszość w Polsce, swojego stylu życia. Nikt im nie zakazuje tego co robią, niech to robią w swoich domach. Nie muszą wychodzić na ulice i tam pod hasłami równości i tolerancji obrażać m.in. moje uczucia religijne. Jako osoba o konserwatywnych wrażliwościach nie chcę, by moje dzieci musiały oglądać na ulicach gołych facetów w skórzanych majtkach.

Małgorzata Ptak (Lewica): Nie. LGBT to nie ideologia tylko ruch wielu organizacji i środowisk domagający się przestrzegania praw człowieka.

Paweł Zięba (Lewica): Wręcz przeciwnie. Środowiska prawicowe i narodowo-katolickie prowadzą kampanię homofobiczną. Jest to stary skuteczny sposób na prowadzenie polityki opartej na szukaniu i pokazywaniu wewnętrznego wroga. Niesie to ze sobą niebezpieczeństwo dokonywania aktów nienawiści i używania przemocy, wobec osób o innej orientacji seksualnej.

Jacek Rak (Konfederacja): Tak.

Marcin Budkiewicz (Konfederacja): Niestety tak. Marsze Równości na ulicach, „Tęczowe Piątki” w szkołach, propaganda prowadzona w serialach telewizyjnych i w końcu karta LGBT, która to wszystko koronuje.

Magdalena Spólnicka (Koalicja Obywatelska): Samo posługiwanie się tym zwrotem, nawet w pytaniu stawianym przez dziennikarza, jest oburzające. Jego pojawienie się stanowi odpowiedź części hierarchów kościoła katolickiego i polityków PiS na próbę poważnego potraktowania zapisów konstytucji. Celem opowieści o homopropagandzie jest stworzenie i ukierunkowanie nienawiści części Polaków przeciwko współobywatelom.

Roman Janiec (Koalicja Obywatelska): Często słyszę, że mamy obecnie nasiloną homopropagandę, atak środowisk LGBT, seksualizację dzieci itd. Proszę wtedy rozmówcę o wskazanie liczącego się portalu internetowego, który propaguje tego rodzaju problematykę, stację telewizyjną, programy telewizyjne lub wielonakładowe czasopisma propagujące zachowania homoseksualne, czy szkołę gdzie wprowadzono zajęcia mające na celu tzw. seksualizację dzieci. Konkretnych odpowiedzi nie uzyskałem. Problem jest sztucznie wywołany w celu polaryzacji stanowisk. Chyba, że za homopropagandę uzna się częste odtwarzanie w stacjach radiowych piosenek zespołu „Queen” z „Bohemian Rhapsody” na czele. Freddie nie był heteroseksualny.

Jan Kowalczyk (Koalicji Obywatelska): Nas rolników interesują inne sprawy niż straszenie, że jakieś lobby homo czy inne nam zagraża.


7. Czy Polska powinna wprowadzić związki partnerskie?

Alicja Górska (PSL): Nie.

Stanisław Łoś (PSL): W mojej ocenie nie, gdyż większość społeczeństwa deklaruje katolicyzm, a to jest sprzeczne z nauką kościoła. PSL jest przeciwko związkom partnerskim, a w konstytucji z 1997 r. zapisano model rodziny jako związek kobiety i mężczyzny.

Krzysztof Maciejewski (PiS): Nie.

Krzysztof Ciecióra (PiS): Jestem przeciwny, bo jest to postulat głównie środowisk LGBT, które wprost mówią, że jest to krok do adopcji dzieci przez pary homoseksualne.

Małgorzata Ptak (Lewica): Tak, bo istotą i solą demokracji są równe prawa dla wszystkich.

Paweł Zięba (Lewica): W naszym kraju powinno się wprowadzić związki partnerskie, aby zagwarantować partnerom np. prawa do informacji o stanie zdrowia, do decydowania o leczeniu, do otrzymania zwłok i pochówku, do ustawowego dziedziczenia (bez opodatkowania), prawo do wspólności majątkowej i wspólnego rozliczania podatków. W wielu państwach wprowadzono możliwość zawierania takich związków i nie zachwiało to ich systemami wartości. Dlaczego nie można wprowadzić tego w Polsce?

(Paweł Zieba, Lewica)

Jacek Rak (Konfederacja): Nie. Nie znajduję sensu wprowadzenia tego typu związków poza pierwszym krokiem do wprowadzenia adopcji dzieci przez homoseksualistów. A to jest niedopuszczalne.

Marcin Budkiewicz (Konfederacja): Nie. Związki partnerskie, jak zapowiadają środowiska LGBT, mają być krokiem w kierunku legalizacji małżeństw i następnie adopcji dzieci. Każdy z każdym natomiast może zawrzeć dowolną umowę i nikt mu nie powinien tego zakazywać.

Magdalena Spólnicka (Koalicja Obywatelska): Polska nie może wprowadzić związków partnerskich, bo one po prostu w naszym kraju istnieją. Trzeba je jedynie uregulować prawnie. Nie ma żadnych powodów, aby dwie osoby, które zdecydowały się żyć ze sobą, nie miałyby korzystać z możliwości dziedziczenia po sobie, uzyskiwać informacji na temat stanu zdrowia partnera i korzystać z takich samych praw, jak osoby posiadające status małżonków.

Roman Janiec (Koalicja Obywatelska): Tak.

Jan Kowalczyk (Koalicja Obywatelska): Związki partnerskie dla rozwodników czy osób, które nie chcą brać ślubu, są potrzebne.

8. Czy powinno powstać województwo częstochowskie?

Alicja Górska (PSL): Tak.

Stanisław Łoś (PSL): Nie, spowodowałoby to nowy chaos podziału Polski samorządowej.

Krzysztof Maciejewski (PiS): To pytanie zadane jest zbyt wcześnie.

Krzysztof Ciecióra (PiS): To zależy od tego, co z tego będzie mieć Radomsko. Dzisiaj jestem przeciwny, bo odbieram pomysł na powołanie województwa częstochowskiego jako próbę przykrycia braku pomysłu na rozwój Częstochowy przez tamtejszych polityków. Mam wątpliwości czy Radomsko w ich wizji będzie na tym korzystać.

Małgorzata Ptak (Lewica): Podział administracyjny został ustalony w 1999 roku i nie powinno się go zmieniać tylko po to, by zbijać kapitał polityczny.

Paweł Zięba (Lewica): Temat związany z powstaniem woj. częstochowskiego powinien być skonsultowany z mieszkańcami terenów, które miałyby wejść w skład tego województwa. Jeśli byłoby poparcie społecznie dla tego typu pomysłu, można go zrealizować. Jednak trzeba pomyśleć o skutkach jego realizacji. Ktoś na Pomorzu może zapytać: „Jeśli częstochowskie to czemu nie koszalińskie?”

Jacek Rak (Konfederacja): Nie. Jestem przeciwnikiem powstawania następnych tworów biurokratycznych.

Marcin Budkiewicz (Konfederacja): Nie widzę takiej potrzeby.

Magdalena Spólnicka (Koalicja Obywatelska): Nie.

Roman Janiec (Koalicja Obywatelska): Nie. Ewentualnie śląskie powinno przekształcić się w coś na wzór kujawsko-pomorskiego.

Jan Kowalczyk (Koalicja Obywatelska): Granice województw powinny być konsultowane z mieszkańcami. Jeśli będą widzieli w tym korzyści dla siebie, to ten głos jest najważniejszy.


9. Czy Polska powinna podwyższyć wiek emerytalny czy utrzymać na obecnym poziomie?

Alicja Górska (PSL): Utrzymać a nawet obniżyć, zwłaszcza KRUS.

Stanisław Łoś (PSL): Społeczeństwo nie oczekuje żadnych zmian, jest to temat bardzo drażliwy. PSL postuluje przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego w KRUS - 55 lat kobiety, 60 mężczyźni.

Krzysztof Maciejewski (PiS): Nie psujmy tego co dobre.

Krzysztof Ciecióra (PiS): Wiek emerytalny powinien zostać utrzymany, ale powinniśmy również pamiętać o stażu pracy. Brak uregulowania kwestii stażu pracy jest krzywdzący dla wielu osób, pracujących często od najmłodszych lat.

Małgorzata Ptak (Lewica): Utrzymać na obecnym poziomie. Polacy bardzo ciężko pracują, najciężej spośród innych państw UE. Emerytura musi być dla nas wszystkich odpoczynkiem i zabezpieczeniem, abyśmy mogli godnie żyć.

Paweł Zięba (Lewica): Powinno się utrzymać obecny wiek emerytalny, wprowadzając jednak zasadę stażu pracy. Stan finansów Zakładu Ubezpieczeń Społecznych nie zależy tylko od wieku emerytalnego, ale od liczby pracowników płacących składki i od tego, ile zarabiają.

Jacek Rak (Konfederacja): To kiedy człowiek przechodzi na emeryturę powinno być jego indywidualną decyzją, która jest wypadkową stanu zdrowia, finansów i sytuacji rodzinej. Państwu nic do tego.

Marcin Budkiewicz (Konfederacja): Ustalanie wieku emerytalnego nie ma sensu w obecnym systemie, który jest niewydolny, dopóki nie zreformujemy ZUS, nie wprowadzimy dobrowolnych składek, a w dalszym kroku emerytury obywatelskiej. Pytanie o wiek jest bezzasadne.

Roman Janiec (Koalicja Obywatelska)

Magdalena Spólnicka (Koalicja Obywatelska): Nie możemy wycofać się z obniżenia wieku emerytalnego, bo tego nie chcą Polacy. Ale musimy wprowadzić narzędzia, które zachęcą obywateli do dłuższej pracy, a tym samym do wyższej emerytury.

Roman Janiec (Koalicja Obywatelska): Wszystko determinuje sytuacja demograficzna. Przy zbyt małej liczbie osób płacących składki staniemy przed alternatywą: albo wyższy wiek albo wysokie (zbyt wysokie, zabijające gospodarkę) składki. Każdy kto twierdzi inaczej jest albo populistą albo kłamcą. Mam nadzieję, że w Polsce będzie rodziło się tyle dzieci, by następowała naturalna zmiana pokoleń i wiek emerytalny zostanie utrzymany na obecnym poziomie.

Jan Kowalczyk (Koalicja Obywatelska): Powinno się stworzyć godne warunki pracy i godne emerytury, a obywatel powinien mieć możliwość samodzielnej decyzji.

10. Jak skrócić kolejki w służbie zdrowia?

Alicja Górska (PSL): Zwiększyć budżet na potrzeby służby zdrowia oraz w bardziej przemyślany sposób zapisywać się na operację czy zabiegi.

Stanisław Łoś (PSL): Zwiększyć nakłady budżetowe do postulowanych 6,8 proc. PKB, co spowoduje dofinansowanie służby zdrowia, zmniejszenie zadłużeń szpitali, większe pakiety z NFZ dla poszczególnych szpitali, przychodni i specjalistów, centralny rejestr zapisów do specjalistów.

Krzysztof Maciejewski (PiS): Należy rozpocząć od solidnej reformy w służbie zdrowia nie pomijając systemu edukacyjnego. Dzisiaj mamy zbyt mało lekarzy.

Krzysztof Ciecióra (lista PiS): Inwestycje, zwiększenie dofinasowań, pielęgniarki w każdej gminie, sprawne przychodnie. Musimy tworzyć środowisko wspierające młodych lekarzy.

Małgorzata Ptak (Lewica): Po pierwsze trzeba zwiększyć finansowanie służby zdrowia z obecnych 4,5 proc. PKB do 6,8 proc., a w kolejnych latach do 7,2 proc. Po drugie, trzeba zwiększyć ilość pielęgniarek i lekarzy o dodatkowe 50 tys. etatów. Po trzecie, skierowanie musi być zrealizowane w ciągu 30 dni. Osobiście jestem wściekła, że muszę wiele miesięcy czekać, żeby dostać się do specjalisty. Tak samo moi sąsiedzi i znajomi. To jest chore.

Paweł Zięba (Lewica): Brak jest złotego środka na szybkie rozwiązanie problemu z kolejkami w służbie zdrowia, które spowodowane są nie tylko brakiem lekarzy, ale też niskimi nakładami na służbę zdrowia, które bez wątpienia należy z roku na rok zwiększać. Być może sytuację poprawiłoby wprowadzenie możliwości pokrywania kosztów leczenia w publicznej służbie zdrowia z ubezpieczeń opłacanych w komercyjnych firmach.

Jacek Rak (Konfederacja): W pierwszej kolejności należy zbudować krajowy system rejestracji do specjalistów, tak aby wyeliminować możliwość wielokrotnego zapisywania się do tego samego specjalisty. Jednak to jest działanie doraźne, które nie uzdrowi służby zdrowia. System trzeba zbudować na nowych zasadach.

Marcin Budkiewicz (Konfederacja): W moim przekonaniu powinniśmy jak najbardziej rozwijać system POZ.

Magdalena Spólnicka (Koalicja Obywatelska): Zwiększyć wydatki na służbę zdrowia. PiS powtarza, że pianiądze są, więc powinno się je skierowac tam, gdzie są najpotrzebniejsze.

Roman Janiec (Koalicja Obywatelska): Nie jestem specjalistą. Nie znam się na służbie zdrowia, w odróżnieniu od wielu rodaków. Próbowałbym podglądać i kopiować dobre rozwiązania z innych krajów, np. z Czech. Wymaga to pilnych rozstrzygnięć, gdyż jest obecnie najbardziej palącym problemem w naszym kraju.

Jan Kowalczyk (Koalicja Obywatelska): Zwiększyć nakłady na służbę zdrowia, zmniejszyć biurokrację i poprawić zarządzanie.


11. Czy Kościół ma w przestrzeni publicznej: za mało wpływów? Za dużo? W sam raz?

Alicja Górska (PSL): Za mało.

Stanisław Łoś (PSL): Kościół nie powinien wchodzić w bieżący dyskurs polityczny, powinien głosić społeczną naukę kościoła w stylu papieża Franciszka.

Krzysztof Maciejewski (PiS): Kościoła do polityki bym nie mieszał. Niech więc pozostanie tak jak jest. Należy pamiętać, że Kościół tworzą wierni, a w Polsce do wiary przyznaje się ok. 90 proc. społeczeństwa.

Krzysztof Ciecióra (PiS): Kościół nie powinien angażować się politycznie i wydaje mi się, że generalnie zachowuje dystans. Niemniej Kościół jest ważną instytucją publiczną i w sprawach zasadniczych ma prawo i powinien zabierać głos.

Małgorzata Ptak (Lewica): Za dużo. Głos kościoła w sprawach, które są domeną państwa, jest złą praktyką. W drugą stronę taka zależność nie zachodzi. Kościół nie tylko ma wpływy, ale i przywileje. Czas z tym skończyć.

Paweł Zięba (Lewica): Wpływy Kościoła w przestrzeni publicznej są zdecydowanie za duże. Polacy obawiają się islamu, który mógłby przyjść z uchodźcami z Afryki czy Bliskiego Wschodu, a tymczasem mają już swoich fanatyków nad Wisłą, których zapatrywania religijne i ochota do narzucania ich siłą jest równa tym z państwa islamskiego. Nie mam nic przeciwko wierze i religijności, bo to część duchowego życia ludzkości. Jednak jeśli ludzie mają takie potrzeby, to finansowanie instytucji, która im to oferuje, powinno się odbywać bezpośrednio z kieszeni wiernych.

Jacek Rak (Konfederacja): Sami politycy próbują podeprzeć się autorytetem kościoła, czemu część duchownych się nie sprzeciwia. To błąd. Kościół jest wykorzystywany do bieżącej walki politycznej przez sprytniejszych polityków. Jeżeli dopuszcza się do ambon polityków, jak choćby w tej kampanii wyborczej, których życie nie jest zgodne z nauczaniem kościoła, to daje się fałszywe świadectwo i to może, a nawet powinno napotkać na sprzeciw wiernych.

Marcin Budkiewicz (Konfederacja): Kościół nie powinien mieć wpływu na funkcjonowanie państwa, głos Kościoła natomiast powinien być słyszalny w przestrzeni publicznej, przypomnę tylko, że etos Kościoła jest bardzo uniwersalny i może być również atrakcyjny dla osób niewierzących.

Marcin Budkiewicz (Konfederacja)

Magdalena Spólnicka (Koalicja Obywatelska): Bardzo szanuję rolę jaką Kościół pełnił w trudnych okresach naszej historii. Jednak teraz, kiedy nie zagraża nam niebezpieczeństwo zewnętrzne, Kościół i państwo nie powinny żyć ze sobą w symbiozie. „Moje królestwo jest nie z tego świata” - te słowa to deklaracja świeckiego państwa i radykalnego rozdziału Kościoła i państwa. Wszelkie próby ich zespalania stanowią wypaczenie tego, co jest podstawą chrześcijaństwa.

Roman Janiec (Koalicja Obywatelska): Zbyt dużo.

Jan Kowalczyk (Koalicja Obywatelska): Rolą Kościoła jest stanie na straży wartości i przestrzegania przykazań. Kościół od zawsze wspiera swoich wyznawców bez względu na poglądy.

12. W jaką stronę powinna ewoluować Unia Europejska: większej integracji? Luźniejszej integracji? Inną?

Alicja Górska (PSL): Inną.

Stanisław Łoś (PSL): Unia powinna rozszerzać się o nowe aspirujące państwa, a wszystkie stanowiące unię narodów winny mieć własny status, różnorodność kulturową i specyfikę terytorialną szanowaną przez wszystkich członków. Uczestnictwo Polski w Unii jest niezbędne zarówno ekonomicznie jak i obronnie.

Krzysztof Maciejewski (PiS): UE powinna ewoluować w kierunku myśli wielkich trzech polityków: Adenauera, De Gasperiego i Schumana.

Krzysztof Ciecióra (PiS): Musi być zachowana zdrowa proporcja, bo państwo siłą rzeczy determinuje rozwój gospodarczy. Musimy ułatwiać procedury, pobudzać inwestycje. Jedną z nich będzie budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego. Przedsiębiorcy z Radomska i okolic muszą wspólnie wykorzystać ten projekt, aby brać w nim udział. Będzie to inwestycja, którą można porównać z budową Gdyni w latach międzywojennych i Radomsko musi brać w niej udział.

Małgorzata Ptak (Lewica): Zdecydowanie większej integracji. Nasze miejsce jest w Europie. W Europie, do której przystępowaliśmy: otwartej, solidarnej, tolerancyjnej.

Paweł Zięba (Lewica): Z przyczyn gospodarczych, a także bezpieczeństwa, integracja państw członków UE powinna się zacieśniać. Jest to warunek nie tylko dalszego rozwoju kraju, ale też ważny czynnik ze względu na ochronę praw obywatelskich i socjalnych.

Jacek Rak (Konfederacja): W stronę luźniejszej integracji. Najlepiej, żeby UE wróciła do korzeni i była tylko wspólnym rynkiem dla wymiany handlowej, przepływu ludzi i kapitału.

Marcin Budkiewicz (Konfederacja): Luźniejszą, najlepiej opartą jedynie w współpracę gospodarczą.

Magdalena Spólnicka (Koalicja Obywatelska): Integrująca się Europa stanowiła odpowiedź na wojny nękające nasz kontynent. Unia zapewniła pokój i stworzyła warunki do rozwoju gospodarczego. Wszelkie działania zmierzające do jej osłabienia stanowią realne zagrożenie przyszłości Polski, dobrobytu i bezpieczeństwa jej obywateli.

Roman Janiec (Koalicja Obywatelska): W dobie istnienia lub powstawania światowych gigantów (USA, Rosja, Chiny, wkótce Indie) pojedyncze państwa europejskie są skazane na porażkę w konfrontacji z gigantami. Unia powinna więc jednoczyć się w sferze gospodarczej i polityczno-wojskowej z zachowaniem odrębności kulturowej i narodowej.

Jan Kowalczyk (Koalicja Obywatelska): Dla mnie bardzo ważne jest, żeby Unia Europejska zrównała dopłaty bezpośrednie dla polskich rolników. Tylko równe szanse mogą dać nam większą konkurencyjność.


13. Czy państwo powinno intensywnie ingerować w gospodarkę? Jak najmniej?

Alicja Górska (PSL): Powinno ingerować w gospodarkę - powinna być pod ochroną państwa.

Stanisław Łoś (PSL): Gospodarka powinna się rozwijać w oparciu o walory rynkowe jako społeczna gospodarka rynkowa, niemniej jednak rząd powinien tworzyć prawo pozwalające na większy rozwój rodzimych firm, stosować zachęty, ulgi podatkowe, upraszczać maksymalnie prawo podatkowe. Nadzór państwa powinien dalej odbywać się poprzez stosowne strategiczne spółki Skarbu Państwa w zakresie chociażby sfery paliwowej i energetycznej. Nie należy zapominać o sferze żywnościowej, gdzie przy różnych klęskach państwo winno rekompensować utracone zyski.

Krzysztof Maciejewski (PiS): Są takie dziedziny gospodarki, które dla bezpieczeństwa państwa powinny być pod pełną jego kontrolą, ale są i takie, w których interwencja nie jest konieczna.

Krzysztof Ciecióra (PiS): UE nie może ingerować w wewnętrzne sprawy Polski, a Polska musi w pełni korzystać z praw członka wspólnoty. Dlatego doprowadzimy m.in. do wyrównania dopłat dla rolników, jak również do uczestnictwa Polski we wszelkich projektach finansowanych przez Komisję.

Jan Kowalczyk (Koalicja Obywatelska)

Małgorzata Ptak (Lewica): Państwo powinno być jedynie stabilizatorem i regulatorem kluczowych sfer gospodarczych. Takie sprawy jak płaca minimalna, podatki, zabezpieczenie socjalne powinno być rzecz jasna domeną państwa. Im jednak mniej regulacji, tym chętniej małe firmy, firmy rodzinne będą się rozwijały, a obok nich powstawały nowe. To jest siłą naszej gospodarki.

Paweł Zięba (Lewica): Nie ma czegoś takiego jak „niewidzialna ręka rynku”. Interwencjonizm państwa jest potrzebny, m.in. po to, aby stymulować poprzez dobre ustawodawstwo rozwój gospodarczy oraz zapewnić pracownikom skuteczną ochronę ich praw.

Jacek Rak (Konfederacja): Jak najmniej. Państwo powinno stać na straży ochrony wolności gospodarczej poprzez chociażby sprawne roztrzyganie sporów między przedsiębiorcami przez sądy. Np. dotowanie wielkich, zagranicznych korporacji kosztem małych przedsiębiorców, do którego dochodziło na przestrzeni lat i dochodzi nadal, zakłóca działanie wolnego rynku i jest po prostu nieetyczne.

Marcin Budkiewicz (Konfederacja): Powinno ingerować niewiele, przede wszystkim w obecnej sytuacji tworzyć warunki do tego, aby rozwijać się mogły małe przedsiębiorstwa. Chronić rynek lokalny.

Magdalena Spólnicka (Koalicja Obywatelska): Państwo nie może być głównym uczestnikiem życia gospodarczego. Jeśli ingerencja w gospodarkę ma oznaczać budowanie zaplecza finansowego dla rządzącej partii, a podejmowanie takich prób możemy obecnie obserwować, to jest to wypaczenie.

Roman Janiec (Koalicja Obywatelska): Problem jest bardzo złożony. Trudno go wyczerpać w tak krótkim opracowaniu. Słowa „intensywnie” lub „najmniej” zastąpiłbym innym - „umiejętnie”.

Jan Kowalczyk (Koalicja Obywatelska): Myślę, że rolą państwa jest stwarzanie dobrych warunków dla przedsiębiorców. Lepsze i stabilne prawo daje gwarancję szybszego rozwijania się gospodarki.

14. Jak Pan/Pani ocenia czasy transformacji ustrojowej po 1989 r.: pozytywnie? Negatywnie?

Alicja Górska (PSL): Pozytywnie, ponieważ możemy przemieszczać się gdzie chcemy bez problemów, natomiast negatywnie, ponieważ wdziera nam się inna religia kulturowa.

Stanisław Łoś (PSL): Transformacja ustrojowa miała na celu przejście państwa z gospodarki socjalistycznej do rynkowej. Nowe rządy uczyły się tego od nowa i popełniono mnóstwo błędów. Pojawiła się korupcja polityczna i gospodarcza, ciągle zmieniające się prawo. Dzika prywatyzacja, wyprzedawanie majątku państwowego za bezcen. No i wreszcie reformy Balcerowicza, które do dziś budzą duże kontrowersje, w szczególności gigantyczne oprocentowanie kredytów. Plusem jest to, że odbyło się to bez wojny domowej i dziś jesteśmy w Unii i NATO.

Krzysztof Maciejewski (PiS): Skłaniam się do oceny pozytywnej, chociaż nie uniknęliśmy błędów.

Krzysztof Ciecióra (lista PiS): Jako urodzony w 1989 roku można powiedzieć, że dorastałem wraz z nową Polską po zmianach ustrojowych. Dziś żyjemy w kraju demokratycznym, o dużym potencjale gospodarczym. Wiem jednak jaką cenę za to musieli zapłacić nasi rodzice, albo starsi koledzy. Emigracja minionych lat była tylko konsekwencją problemów jakie panowały w Polsce po 89 roku. Jako młody Polak nie chcę wyjeżdżać z kraju, a poprzez swoją aktywność chcę dawać moim kolegom i koleżankom jak najwięcej powodów do powrotu do kraju, bo są tutaj potrzebni.

Małgorzata Ptak (Lewica): Generalnie dobrze, ale nie super optymistycznie. Dobrze, że wprowadzono kluczowe reformy uzdrawiania państwa i normalizacji naszego życia. Ogromnym sukcesem było przystąpienie Polski do NATO i nasz akces do Unii Europejskiej. Źle, że zmiany ustrojowe odbyły się kosztem najuboższych obywateli. Polska transformacja przeprowadzona została bez oglądania się na sprawiedliwość społeczną.

Paweł Zięba (Lewica): Przemiany ustrojowe jakie miały miejsce oceniam jako dobre z kilkoma dużymi minusami: zaniedbania w sektorze socjalnym, edukacji i służbie zdrowia.

Jacek Rak (Konfederacja): Jeżeli transformację po 89 roku porównać do minionego, komunistycznego reżimu, to każda zmiana w kierunku uwolnienia rynku i życia politycznego jest pozytywna. Jeżeli chodzi o ograniczanie potencjału Polaków i wszystkie nieprawidłowości do jakich dochodziło podczas przeskoku do gosodarki rynkowej, to oceniam to negatywnie. Do tej pory, a mineło już 30 lat, nie uporano się z naprawą sądownictwa, które wprost, bez żadnej weryfikacji zostało wzięte z minionego systemu. Źle funkcjonuje służba zdrowia, a system emerytalny, mimo prób reformowania jest niewydolny i ma przed sobą jeszcze gorsze perspektywy. Czyli to czym zajmują się obywatele jakoś funkcjonuje, a gałęzie życia społecznego, które są domeną rządów, radzą sobie co najmniej wątpliwie.

Marcin Budkiewicz (Konfederacja): Negatywnie, odcięcie „kreską” od poprzedniego systemu, brak dekomunizacji, chociażby sądów, odbija nam się teraz „czkawką”.

Magdalena Spólnicka (Koalicja Obywatelska): Transformacja ustrojowa po 1989 r. była eksperymentem. Nikt nigdy nie przeprowadzał takiej operacji na tak ogromną skalę. Reformy stworzyły podwaliny rozwoju Polski. Ten czas był jednak czasem wielu osobistych dramatów ludzi, którzy tracili pracę, których świat się rozpadał i nie potrafili odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Zabrakło większej aktywności państwa.

Roman Janiec (Koalicja Obywatelska): Pozytywnie. Z zastrzeżeniem, że popełniliśmy dużo błędów. Wynikały one z tego, że transformacja ta była czymś niespotykanym w dziejach świata oraz zbyt dużej wiary, że niewidzialna ręka rynku wszystko naprawi. Było to niewłaściwe. Obecnie, planując przyszłość musimy pamiętać o popełnionych błędach.

Jan Kowalczyk (Koalicja Obywatelska): Po 1989 r. wiele udało się zrobić dobrze, ale też było dużo obszarów, o których zapomnieli rządzący. Upadające gospodarstwa rolne to wielki grzech rządów po 1989 roku.

Odpowiedź Anny Milcznowskiej (PiS, miejsce nr 4): Najważniejszym celem jaki postawiło przed sobą Prawo i Sprawiedliwość było przywrócenie Polakom godnego życia, poczucia bezpieczeństwa i przekonania, że zaproponowany program wyborczy jest uczciwie realizowany. Rozmawiając z Polakami usłyszeliśmy jakich zmian oczekują i temu podporządkowaliśmy działania. Rozpoczęliśmy systemowe zmiany mając świadomość warunków, w których rozpoczynamy zmiany. Oczywiście, zerwanie z PRL w 1989 roku było bardzo ważne. Ale układ zawarty w „Magdalence” uniemożliwił wykorzystanie szansy przed jaką stanęła Polska, a dowodem słabości młodej demokracji było już obalenie rządu premiera Olszewskiego. Gospodarczym symbolem podziału interesów „na zapleczu okrągłego stołu” jest mafijna afera z VAT oraz kradzież Polakom setek miliardów złotych. Dla kogo była słynna „zielona wyspa”?!

Dziś inne kraje o podobnych problemach biorą z nas przykład. Tak powinna wyglądać Unia Europejska. Mądry projekt suwerennych państw, wspierających się, szanujących własne prawa, tradycje. Szukających rozwiązań dobrych dla wszystkich, a nie przyjmujących dyktat najsilniejszych.

Nigdy nie obiecywaliśmy Polakom gruszek na wierzbie, lecz ciężką i systematyczną pracę, w trakcie której jesteśmy. Działamy w zgodzie z prawem i tworzymy je tak, by było przyjazne wszystkim ludziom. Dlatego przedstawiamy dziś Polakom ofertę Polski jutra. Wprowadzone dobre zmiany organizacyjne w systemie szkół, rozpoczęta bardzo trudna, lecz konieczna reforma wymiaru sprawiedliwości czy uzdrowienie służby zdrowia idą w dobrym kierunku, ale wymagają jeszcze wiele pracy. Stawiamy sprawę jasno, chcemy sprawnej administracyjnie, bezpiecznej, rozwijającej się Polski, w której lepiej będzie się żyć Polakom. Funkcjonujące dziś programy społeczne znakomicie temu służą. 500+, szkolna wyprawka czy wsparcie seniorów są znakomicie oceniane. Przywrócenie wieku emerytalnego to prawo, a nie obowiązek. Kolejne, jak podniesienie płacy minimalnej czy wsparcie rozbudowy sieci dróg, są następnym etapem. Rząd premiera Morawieckiego likwidując przestępczą patologię jednocześnie wprowadza dobre rozwiązania dla gospodarki. Dając szerokie możliwości sprawnym przedsiębiorcom stoi na straży kluczowych gałęzi przemysłu, które decydują np. o bezpieczeństwie energetycznym kraju.

Podobnie z samorządami. Polska lokalna powinna być taka, jakiej chcą Polacy. Taki też będzie podział na województwa. W mojej ocenie obecny podział administracyjny spełnia swoje zadania. Nie wyklucza tworzenia związków między różnymi samorządami złączonymi np. wspólnymi potrzebami. Znakomicie funkcjonujemy przecież w ramach diecezji częstochowskiej. A rola kościoła trudna jest do przecenienia, bo przecież Kościół to my. Także instytucjonalnie Kościół stoi na straży najważniejszych wartości, daje schronienie i wsparcie słabszym, broni rodziny. Nie zgadza się na oferowaną przez niektórych „wolność do wszystkiego”. I dobrze, bo wolność do wszystkiego to wolność do niczego.

Jest szereg spraw, które doskonale kształtują lokalne wspólnoty. Lecz tam, gdzie mówimy o bezpieczeństwie, gwarantem jest silne państwo. Mówią nam to Polacy. Dlatego, jak chcieli tego mieszkańcy małych ojczyzn, przywracamy im komisariaty, wzmacniamy straż pożarną. Ostatnie wypadki związane ze skażeniem Wisły jasno pokazują, jak bardzo potrzebne jest wsparcie rządu. Wiedzą to ludzie, którzy stają się ofiarami klęsk żywiołowych czy lokalnych sitw.

Warto doceniać mądrość ludzi, bo oni za miesiąc zdecydują o tym jaka będzie ich Polska. Do zobaczenia przy urnach.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości