Wtorek 10 maja, samo południe, skrzyżowanie Piastowskiej z Leszka Czarnego. Doskonała widoczność i i średni ruch. Moment nieuwagi i mogło skończyć się potrąceniem.
Pan Adam jechał z Leszka Czarnego. Przejeżdżał na wprost, musiał ustąpić pierwszeństwa jadącym Piastowską. Wśród nich kierowcy, który, jechał od centrum i zamierzał skręcić w lewo w Leszka Czarnego. Wszystko nagrała kamerka w samochodzie naszego Czytelnika.
Z przeciwka do Piastowskiej dojeżdża rowerzysta. I czeka, bo też przepuszcza samochód jadący od centrum, za kierownicą którego siedzi starszy mężczyzna. Obok, na miejscu pasażera, najprawdopodobniej siedzi jego żona.
Kierowca popełnia błąd, bo zamiast skręcić za znakiem, skręca przed nim o mało co nie potrącając rowerzysty. Uderza w znak na wysepce. Po chwili jedzie dalej, pod prąd, i parkuje po lewej stronie.
- Ten człowiek pewnie spieszył się do apteki, bo tam właśnie wszedł - mówi Gazecie pan Adam, który zaparkował kilka metrów dalej. - Może był zdenerwowany, może coś się stało? - zastanawia się. - Bo trudno tak właśnie pojechać na tym skrzyżowaniu.
I dodaje, że para obejrzała jeszcze swój samochód, na szczęście uderzenie w słupek nie było silne.
- Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało - mówi na koniec radomszczanin.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze