W piątek 8 lipca w miejscowości La Feclaz w Alpach francuskich odbyły się Mistrzostwa Europy Masters w Biegach Górskich. Piotr Płoskoński ze Strzałkowa był częścią brązowej drużyny.
- Dla naszej skromnej czteroosobowej drużyny, którą sam złożyłem, były to bardzo udane - mistrzostwa - ocenia biegacz. - Cała czwórka przyjechała z nich z medalami. Pani Barbara Prymakowska z Tarnowa zdobyła złoty medal w kategorii K/75, a nasz zespół w składzie Andrzej Grzesik z Kuźni Raciborskiej, Janusz Magiera z Wodzisławia i ja KBKS- u Radomsko zdobyliśmy brązowy medal pokonując między innymi taką potęgę w biegach górskich jak Włosi i nieznacznie przegrywając z gospodarzami Francuzami oraz bardzo mocnymi w tym roku Niemcami - ocenia start.
I dodaje, że na swój pierwszy medal mistrzostw Europy musiał czekać 55-lat
- Mimo, że nie raz otarłem się o podium. Na przykład w 2010 na Mistrzostwach Europy w Biegach Górskich Ekstremalnych w Zakopanem, gdzie zająłem 4. miejsce w kat. M/45, czy na Mistrzostwach Europy w LA Zittau, gdzie zająłem 5. miejsce na 110 m ppł, również w kat. M/45 - przypomina.
W 2021 z braku trzeciego zawodnika, jak podkreśla, uciekł mu pewny medal w zespole na ME we Włoszech.
- Nie chciałem wcześniej nagłaśniać zbytnio wyjazdu na te mistrzostwa, żeby nie zapeszyć, ale czułem w głębi duszy, że ten medal będzie. Bardzo ciężko jest złożyć zespół na takie mistrzostwa, już nie raz próbowałem i jak jest daleko, to jechaliby wszyscy, a czym bliżej wyjazdu ludzie się wykruszają. Ten ma kontuzję, ten nie dostanie urlopu, inni maja inne powody.
W tym roku się udało.
- Pojechaliśmy tydzień wcześniej, żeby się zaaklimatyzować i obiegać okoliczne trasy. Niestety, organizatorzy nie udostępnili wcześniej trasy, z czym spotkałem się pierwszy raz. Mieszkaliśmy w La Feclaz, tam gdzie odbywały się mistrzostwa, na wysokości 1300 m npm. Start był kilka km niżej, a meta 1,5 km wyżej, na wysokości 1500 m npm. Trasa 10,5km, przewyższenie 800 m. Bardzo ciężka, ale biegałem już na cięższych. Można byłoby ją porównać do trasy na Wielką Sowę w Ludwikowicach Kłodzkich, tylko była trochę dłuższa. Trochę się obawiałem czy zdążę się przygotować do gór, bo wcześniej napięte terminy w Lekkiej Atletyce i miesiąc na przestawienie się na góry i długie dystanse. Udało się! Mam to! - nie kryje radości pan Piotr.
Jego wynik to 01:13:57 i 18. miejsce w kat. M/55. - Co jest moim najlepszym wynikiem na obcej ziemi. Lepiej było tylko w 2010 Zakopanem i w 2014 w Ludwikowicach Kłodzkich. Jestem bardzo szczęśliwy, wracamy z Francji z tarczą!
Pan Piotr dziękuje swoje żonie Katarzynie, która była w tym zespole trenerką, masażystką, menadżerką i fotografem.
- I dla syna Miłoszka,który bardzo ładnie niósł tablicę z napisem Polska na defiladzie otwarcia -dodaje biegacz ze Strzałkowa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze