Reklama

Czubkowska: Technologie pogłębiają nierówności ekonomiczne i społeczne. Dotykają też poziomu lokalnego [Rozmowa]

W przyszłości będą bogate metropolie, wianuszek okolicznych miejscowości, który będzie z nich żył oraz prowincja, która na skoku technologicznym nie skorzysta - Sylwia Czubkowska, dziennikarka zajmującą się nowymi technologiami, o wpływie sztucznej inteligencji na lokalny rynek pracy

 

(Przypominamy rozmowę opublikowaną w Gazecie we wrześniu 2023 roku)

GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: Zmiany technologiczne są błyskawiczne i zewsząd słyszymy, że zmienią rynek pracy. Ale w takim mieście jak Radomsko, gdzie nie ma wysokospecjalistycznych miejsc pracy, są one trudne do wyobrażenia. Ludzie pytają: jak niby sztuczna inteligencja miałaby zmienić pracę sprzedawczyni albo montera czy stolarza?

SYLWIA CZUBKOWSKA: - Tak naprawdę mają dużo racji. Nie ma co za bardzo panikować. Zmiany związane ze generatywną sztuczną inteligencją (GSI) nie dotkną wszystkich od góry do dołu. Ta rewolucja technologiczna nie przypomina tej z XIX wieku, gdy automatyzacja i maszyna parowa przeorała całe systemy produkcji. Wtedy dotyczyło to prac fizycznych, automatyzacja spowodowała, że w wielu przypadkach praca mięśni stała się zbędna. Dziś sztuczna inteligencja (AI) wpływa przede wszystkim na zawody kreatywne, które przetwarzają dane. Analityków, dziennikarzy, grafików. Impet uderzenia będzie znacznie mniejszy, niż w przypadku rewolucji przemysłowej XIX wieku. Więc jeśli ludzie lokalnie się nie obawiają, bądź uważają, że to problem Doliny Krzemowej w Kalifornii czy dużego miasta, mają trochę racji. Ale trochę. Bo w długookresowej perspektywie to będzie miało wpływ na wszystkich.

Reklama

Jaki?

- Za GSI idzie robotyzacja. To już widać. Dziś postrzegamy to jako ułatwienie, ale za tym idą konkretne wyzwania. Przypomnę, jak w czasie pandemii przyspieszył proces wprowadzania kas automatycznych w sklepach. Praktycznie wszystkie dyskonty dziś już mają ten sposób sprzedaży i on zaczyna dominować. Wprowadziły go też Żabki, przede wszystkim jako sposób obejścia zakazu handlu w niedzielę. Kilka lat temu był taki świetny brytyjski serial „Rok za rokiem”, który pokazywał przemiany społeczne, technologiczne i polityczne, które mogą zajść w Wielkiej Brytanii na przestrzeni kolejnych 15 lat.

Reklama

Oglądałem.

- Tam był świetny wykład nestorki rodu, od czego zmiany się zaczęły. Od koszulki za jednego dolara i tego, że ludziom nie chciało się stać w kolejce do kasy, w której pracuje ich sąsiadka. Woleli automatyczną, bo szybszą. To serial futurystyczny, ale minęły cztery lata od premiery i duża część tych przepowiedni zaczyna się sprawdzać. Sklepy to jedno, ale weźmy kurierów i dostawy towarów. W ubiegłym tygodniu związkowcy z Poczty Polskiej ogłosili, że będą strajkować. Dlaczego? Bo pracownicy są bardzo słabo opłacani i brakuje rąk do pracy. To zresztą dotyczy całego rynku kurierskiego. Więc automatyzacja w procesie rozdzielania paczek jest oczywista. Za to właśnie będzie odpowiadała sztuczna inteligencja.

Reklama

W Radomsku na rynku głównymi pracodawcami są strefa ekonomiczna, czyli montownie, oraz samorząd. Pierwszy zatrudnia około pięciu tysięcy osób, drugi - około dwóch. Czy zmiany technologiczne dotkną także ich?

- To nie jest tak, że każdą pracę fizyczną da się zastąpić. Choć wiele owszem. To będzie zależało od rachunku ekonomicznego konkretnej firmy. Automatyzacja kosztuje, trzeba dużo zainwestować. Ale pewnie będzie ograniczenie pracy człowieka. Trzeba też wziąć pod uwagę demografię. Przy starzejącym się społeczeństwie automatyzacja i generatywna AI może być dla firm ratunkiem. Amerykańska firma doradcza Kinsey&Company wyliczyła, że 36 tysięcy globalnych firm już ma problemy z zatrudnianiem. Są olbrzymie niedobory pracowników oraz olbrzymie niedopasowanie kompetencji. Dla młodszych pokoleń te miejsca pracy są nieciekawe, a starsi nie mają potrzebnych kompetencji. Luka się powiększa. To jest widoczne szczególnie w Polsce.

Reklama

Są branże, które mogą się czuć szczególnie zagrożone?

- Księgowi.

Przecież to zawód kreatywny.

- To zależy o jaką księgowość chodzi. W Polsce może ten proces będzie opóźniony, bo rząd wykazuje olbrzymią inicjatywę w ciągłych zmianach podatkowo-księgowych, ale w przyszłości na pewno. Prosta księgowość będzie łatwa do zautomatyzowania. Dostarczamy programowi dane, on wszystko w chwilę wylicza. Kolejna branża to tworzenie prostych treści, na przykład internetowych. Tu automatyzacja już wchodzi. Prostych informacji o pogodzie, kolejkach do lekarzy, wynikach sportowych, nie tworzy już człowiek, tylko AI. Jest szybciej i taniej.

Reklama

A biurokracja? Urzędy?

- Chciałoby się, ale do końca nie. To co my nazywamy biurokracją, to raczej zarządzanie. Czytałam ostatnio program wyborczy PiS. Tam jest bardzo ciekawe rozwiązanie, kompletnie niezauważone. Chodzi o zmniejszenie biurokracji poprzez zautomatyzowanie obiegu danych i dokumentów. Urzędnicy mają informacje na temat obywatela, nie ma powodu, by po raz kolejny człowiek musiał im je podawać. Tu wystarczy prosta AI. Ale tylko tu. Bo w zarządzaniu jest tak wiele zmiennych, że najlepszy algorytm nie pomoże. Bardzo głośna była sprawa w USA, gdy algorytmizacja przydziału dzieci do szkół powszechnych zaczęła pogłębiać dyskryminację ze względu na rasę. Algorytm jest tak mądry, jak ludzie, którzy go projektują. I tak samo głupi. Tam AI okazała się po prostu rasistowska. Były też algorytmy dyskryminujące podczas wyceny ubezpieczeń społecznych. Algorytm sam się nie uczy, trzeba go dokarmiać, zbierać i dostarczać dane, sprawdzać, trzymać rękę na pulsie. I tym się będą zajmowali urzędnicy. A nie wklepywaniem do komputera wniosku, który dostarczył mieszkaniec.

Reklama

Urzędnik ma się zająć poprawianiem algorytmów? To science fiction. Nie ma takich kompetencji.

- Zaraz, nikt nie będzie wymagał od pani Zosi, by na jutro napisała algorytm, jak powinny być przydzielane dotacje dla organizacji pozarządowych. Pani Zosia będzie miała zebrać informacje, zweryfikować i wprowadzić.

To zupełnie inna praca, niż ta, jaką urzędnik wykonuje dziś.

- A dziś urzędnik wykonuje zupełnie inną pracę, niż w latach 70. Bez przesady, świat zawsze się zmieniał. Wiem, że moje słowa w zderzeniu z perspektywą lokalną mogą wyglądać na większą fikcję niż „Blade Runner” i androidy. Ale powoli trzeba będzie tego wymagać. Żeby tego wymagać, niezbędna będzie reforma budżetówki. Konkretna płaca za konkretną pracę. Wiemy doskonale, że budżetówka w Polsce jest niedofinansowana. I ta urzędnicza i edukacyjna, która jest drugim ważnym elementem zmian.

Reklama

Zaraz, AI miałby zastąpić nauczycieli?

- Oczywiście, że nie. Ale podam przykład. Dwa tygodnie temu miałam warsztaty dziennikarskie z licealistami w wieku od 14 do 17 lat. Sami się na nie zapisali, sami chcieli, sami przyszli. Były poświęcone sztucznej inteligencji i jej wykorzystaniu w pracy dziennikarza, ale też, żeby to im się przydało w nauce. Najpierw było trochę wykładu, potem warsztat. Najpierw poprosiłam, by napisali tekst na 2000 znaków. Temat brzmiał „Sztuczna inteligencja a praca dziennikarza”. Byli podzieleni na 2-3 osobowe grupy, łącznie oddali dziewięć tekstów. Trzy były publikowalne. Miały fajne tytuły, fajne leady. To świetny wynik, bo przecież chodzi o nastolatków. Potem ich poprosiłam, by skorzystali ChatGPT. Powstały drugie wersje. Porównaliśmy je. I oni sami doszli do wniosku, że te teksty AI są gorsze niż napisane przez nich. ChatGPT lał wodę. On nadaje się jedynie do prostych zadań. Zresztą przyznali się, że z niego korzystają. Na przykłady gdy dostają pracę domową: wypisz wszystkie stolice kontynentu. Po jakiego ktoś każe uczniom wypisywać stolice? Co im ma to dać? Dlatego nauczyciele też muszą się oswajać w AI w swojej pracy i ją wykorzystywać. Bo uczniowie mogą być wiele kroków przed nimi.

Reklama

Najpierw ktoś musi oswoić nauczycieli.

- Przepraszam, ale ja tu nie mam specjalnej litości. Wystarczy godzina w miesiącu, by poznać ChatGPT. Nawet nie trzeba znać angielskiego, wszystko jest po polsku. Przypomnę, choć może trochę dziś o tym zapominamy, że nauczyciele to elita. To oni mają ciągnąć do przodu.

Obawiam się, że upowszechnienie AI może bardzo pogłębić nierówności. Z natury będzie powszechniejsza w dużych miastach, gdzie jest większy rynek specjalistów. A na rynkach lokalnych sprowadzi się do większej automatyzacji, czyli ograniczenia miejsc pracy.

Reklama

- Niestety, technologie pogłębiają nierówności ekonomiczne i społeczne. To bardzo wyraźnie widać na poziomie globalnym, gdzie jest bogata Północ i biedne Południe. Ale dotyka też poziomu lokalnego. Jest coś takiego jak Efekt Doliny Krzemowej, gdzie jest bogate centrum technologiczne, a dookoła wianuszek miejscowości, które zaczynają z tego powodu cierpieć. Mamy nagły wzrost pensji specjalistów, cała reszta tak dobrze nie zarabia. Rosną ceny nieruchomości i usług, bo na rynku jest popyt i dużo pieniądza. Tak się stało w San Francisco. Tam nie ma dzieci. Nie ma dzieci, bo rodziny uciekli, gdyż nie ma nauczycieli w szkołach. A nie ma nauczycieli, bo koszty życia są dla nich za wysokie. Ten proces będzie występował także u nas. Będę bogate metropolie, wianuszek okolicznych miejscowości, które będą z nich żyły, oraz prowincję, która na skoku technologicznym nie skorzysta. Nikt nie ma pomysłu, co z tym zrobić. Choć trzeba próbować, by ten peron aż tak szybko nie odjeżdżał. Tu kluczowa jest rola szkół. Ale znów: tu też jesteśmy z tyłu. Ostatnio wszyscy zapowiadają lekcje kodowania. Rafał Trzaskowski w Warszawie, PiS w kraju. Problem w tym, że jest za późno i to jest już niepotrzebne. Nikt tego głośno nie mówi. Żadna firma tego nie powie, bo to dla niej tania siła robocza. Nie powiedzą tego fundacje, które się zajmują nauką kodowania. A przecież wiadomo, że ludzi kodujących zastąpi AI. Już zastępuje.

Spekulowanie o zawodach przyszłości w ogóle ma sens? Przecież zmiany postępują tak szybko, że trudno powiedzieć cokolwiek o rynku pracy za 20 lat.

Reklama

- To jest medialne, takie teksty się klikają, ale niewiele z takich spekulacji wynika. Z perspektywy widać, że profesje, które 10 lat temu ogłaszano zawodami przyszłości, dziś są pierwsze do odstrzału. Choćby te związane z mediami społecznościowymi. Musimy dojrzeć w końcu do świadomości, że nie ma już zawodów na całe życie.

Rozmawiał Andrzej Andrysiak

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/05/2026 17:39
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości