Gdyby mnie tu nie było i nie miałby mu kto pomóc, mogłoby się skończyć tragicznie. Lekarze w Katowicach mówią, że następstwem jego stanu mogła być sepsa - Pan Adam opowiada, jak przez trzy dni jego ukraiński kolega próbował uzyskać pomoc na SOR-ze w Radomsku. Pomogli mu dopiero lekarze na Śląsku
Pan Adam z Bydgoszczy pracuje w firmie zakładającej ogrodzenia wzdłuż autostrady A1. Razem z Roctislavem ze Lwowa, Ukraińcem.
- We wtorek 16 sierpnia Roscislav źle się poczuł - opowiada. - Dostał temperatury, bolały go nerki. Wtedy jeszcze nie chciał jechać do szpitala, myślał, że mu przejdzie. W środę nie poszedł do pracy. Temperatura mu spadła, ale nerki bolały bardziej. Do tego zaczęło mu się powiększać jądro. Zjechałem do hotelu i pojechaliśmy na SOR do Radomska. Było tam pusto. Siedzieli jacyś panowie, nie wiem, czy sanitariusze, pielęgniarze czy ratownicy, powiedzieliśmy, co się dzieje. Spytali od kiedy boli.......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 88% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Konowały konowały konowały... Mówię o lekarzach z soru! Jakby na sorze pracowali lepsi lekarze a nie stare ciule bez zębów to ogólnie do reszty szpitala nie mam zarzutów
No niestety nasza Radomszczańska służba zdrowia pozostawia wiele do życzenia. Załatwić można wszystko tylko po znajomości bez tego czasami graniczy z cudem.
Niestety, ale proceder wpuszczania przez prywatne gabinety na oddziały szpitalne, to problem w całym kraju- jak lekarz nie widział pacjenta w prywatnym gabinecie, to nie czuje się zobowiązany... dziwne , że żadna władzy z tym procederem nie walczy
Co się dzieje dalej z kotem ?
Konowały konowały konowały... Mówię o lekarzach z soru! Jakby na sorze pracowali lepsi lekarze a nie stare ciule bez zębów to ogólnie do reszty szpitala nie mam zarzutów
No niestety nasza Radomszczańska służba zdrowia pozostawia wiele do życzenia. Załatwić można wszystko tylko po znajomości bez tego czasami graniczy z cudem.
Niestety, ale proceder wpuszczania przez prywatne gabinety na oddziały szpitalne, to problem w całym kraju- jak lekarz nie widział pacjenta w prywatnym gabinecie, to nie czuje się zobowiązany... dziwne , że żadna władzy z tym procederem nie walczy