Informacja o tym, że starostwo powiatowe dostało się do pilotażu rządowego programu skrócenia tygodnia pracy z 40 do 35 godzin wywołało duże emocje.
Urzędnikom mocno dostaje się w komentarzach. Faktem jest, że do programu wpłynęło prawie 2000 wniosków wybrano 90 podmiotów.
Faktem jest, że, jak wyliczył Andrzej Andrysiak, wydawca Gazety Radomszczańskiej, 53 to urzędy lub jednostki podległe, w większości samorządom, czyli prawie 59 proc. zakwalifikowanych. Faktem jest, że w pilotażu sfinansowano projekty za 49,9 mln zł, a urzędy i jednostki podległe dostały razem 37,2 mln zł, czyli 75 proc. tej kwoty. Faktem jest, że w sektorze publicznym pracuje około 3,5 mln osób, a wszystkich pracujących jest 17,2 mln (BAEL), czyli sektor publiczny to 20 procent całości. Ministerstwo dało 75 procent pieniędzy sektorowi publicznemu, który ma 20-procentowy udział w całym rynku.
Faktem jest, że starostwo dostało 1 mln zł. I faktem jest, że nie wyda ich na pensje pracowników.
Jak słyszymy od pracowników starostwa, którzy chcą pozostać anonimowi, to, że będą pracować krócej, nie oznacza, że będą pracować mniej.
- Przecież tu nie chodzi o to, że w którymś okienku zostanie przyjętych mniej wniosków, a w innym wydanych mniej decyzji - słyszmy w jednej z rozmów. - Chyba dla każdego oczywiste jest, że kiedy usłyszy, że jeśli zrobi to samo, co robi w ciągu 40 godzin, w ciągu 35, za te same pieniądze, to się zepnie i to zrobi. Bo kto by nie zrobił?
Wracamy do pieniędzy. Na co pójdzie milion? Lista jest bardzo szczegółowa.
Dużo tu pozycji dotyczących najróżniejszego oprogramowania, które ma ułatwić pracę i być z korzyścią dla petenta. Trafi do różnych wydziałów. Do tego koszty szkoleń z obsługi.
Jednym z największych wydatków jest urzędomat, który kosztuje 150 tys. zł. Stanie przed budynkiem i będzie dostępny siedem dni w tygodniu przez 24 godziny. Jak paczkomat. Petent wkłada do niego dokumenty, urzędnik wyjmuje, załatwia sprawę. Odebrać będzie można w okienku, albo w urzędomacie, w dogodnym terminie.
- I chyba nikt nie rozumie, że skrócone godziny pracy, to nie znaczy, że urząd będzie wcześniej zamykany. Znaczy tyle, że będziemy pracować na zakładkę. Godziny się nie zmienią. I pracę do wykonania będziemy mieli taką samą - podkreśla kolejny rozmówca.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ale tzn. że co? Będą pracować szybciej? Wolne żarty, co za brednie
Czyli teraz powinni móc zrobić więcej skoro to samo są w stanie zrobić w krótszym czasie. To jak to się dzieje że na każdy 'papierek' trzeba tyle czekać. Oczywiście wszystko da się wytłumaczyć jakiąś pokrętną logiką tylko ja mam nieodparte uczucie że robi się mnie w wała.
W urzędach wydajemy dokumenty. Papierki to masz w WC.
Ale tzn. że co? Będą pracować szybciej? Wolne żarty, co za brednie
Czyli teraz powinni móc zrobić więcej skoro to samo są w stanie zrobić w krótszym czasie. To jak to się dzieje że na każdy 'papierek' trzeba tyle czekać. Oczywiście wszystko da się wytłumaczyć jakiąś pokrętną logiką tylko ja mam nieodparte uczucie że robi się mnie w wała.
W urzędach wydajemy dokumenty. Papierki to masz w WC.