Reklama

Sylwia Stobiecka: - Ponad rok temu świat zawirował. Endometrioza wdarła się w moje życie bez zaproszenia

- Cześć wszystkim! Jeśli to czytasz, tzn. że już jestem szczęściarą bo nie przeszłaś/przeszedłeś obojętnie. Mam na imię Sylwia i mam 34 lata - piała radomszczanka na zrzutce.pl rok temu. Wtedy prosiła o pomoc w sfinansowaniu leczenia, dzisiaj dziękuje za wsparcie.

Pani Sylwia pracowała w aptece. - I pomagam ludziom. Niestety, teraz to ja potrzebuję Waszej pomocy. Niedawno dowiedziałam się że endometrioza pożera mnie od środka - opisywała swoją sytuację. - Pierwsze objawy pojawiły się ok 8 lat temu. Tak mijały lata, a ja odbijałam się jak piłeczka od lekarza do lekarza w poszukiwaniu odpowiedzi na moje dolegliwości. Ból miesiączkowy był przecież czymś normalnym - " taka Pani uroda". W miarę upływu lat nauczyłam się z nim funkcjonować. Brałam tabletki przeciwbólowe na zaś, żeby nie doprowadzać do bólu i tego co się z nim wiązało. W przeciągu ostatnich trzech lat odwiedziłam co najmniej 5 ginekologów ze względu na pojawiające się krwawienia przed i po miesiączkowe. Poza infekcjami, które zostały przeleczone byłam podobno zdrowa. Nie było nic niepokojącego.

Jednak nie wszystko było w porządku, bo:

Reklama

- 9 stycznia 2024 r. będąc na wizycie u lekarza w Łodzi usłyszałam słowa, które odmieniły moje życie. Adenomioza, endometrioza, przyrośnięte jajniki, guzy na jelicie, przyrośnięte jelito. Jak to Pan Michał stwierdził - " sporo się dzieje w Pani brzuchu". Jak to możliwe? Przecież w sierpniu ubiegłego roku byłam u innego ginekologa i nic takiego nie widział. Wspólnie podjęliśmy decyzję, że najlepszą opcją na ten moment będzie branie tabletek hormonalnych przez pół roku tylko nie spodziewaliśmy się że zmiany są tak rozległe.

Chodziła z tykającą bombą w środku, a operacja usunięcia wszystkich zmian wraz z resekcją części jelita została wyceniona na 50 tys.zł. Nie miała takich pieniędzy. Dzisiaj jest już po wszystkim.

Reklama

- Ponad rok temu świat zawirował - pisze na swoim Facebooku pani Sylwia. - Endometrioza wdarła się w moje życie bez zaproszenia, przynosząc ból, lęk, łzy i chwile zupełnej bezsilności. Zostawiła natomiast po sobie coś bezcennego, czego się nie spodziewałam, ogrom wsparcia i dobra. Od bliskich, ale też od ludzi zupełnie mi nieznanych. Nie potrafię opisać wszystkiego, co się wydarzyło… Ale jedno wiem na pewno, nie przeszła bym przez to sama.

W czerwcu zeszłego roku trafiła pod opiekę wspaniałych specjalistów z Instytutu Endometriozy Piotra Rubisza i Łukasza Kotarskiego.

Reklama

- Teraz na nowo mogę cieszyć się życiem. Mimo, że codziennie czuję jej oddech na plecach, nie poddaje się. Dziękuję z całego serca, za obecność, za każdy gest, ciepłe słowo oraz pomoc. To wszystko zostanie ze mną na zawsze. 

I dodaje, że choroba wywróciła jej życie do góry nogami, ale też dała jej motywację, żeby zawalczyć.

- Nie tylko o swoje zdrowie, ale również o siebie. Już niedługo opowiem wam więcej - zapowiada.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/06/2025 15:47
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości