Tablic jest kilkadziesiąt i upamiętniają miejsca, w których znajdowały się obiekty religijne i świeckie żydowskiej części mieszkańców przedwojennego Radomska. To nietypowe muzeum, które mieści się w miejskich chodnikach, otwarto kilka lat temu.

Pomysłodawczynią jego utworzenia jest Rachel Lea Kesselman, prezes francuskiej fundacji Ydell Memory. Uzupełnieniem tablic miał być przewodnik, który można by otrzymać w radomszczańskim Muzeum Regionalnym, ale do dzisiaj nie powstał.
Co do samych tablic, to wiele z nich jest dzisiaj w złym stanie, są nie tylko spękane, ale także nieczytelne. Pomysłodawczyni wyjaśniała, że odpowiedzialny jest wykonawca, wykonawca odpierał zarzuty, że chodzi o zapłatę, której miał nie otrzymać.
Prezydent Jarosław Ferenc pytany o tablice mówił, że miasto wzywało Rachel Kesselman do ich naprawy, a kiedy to się nie stało, tablice zagrażające bezpieczeństwu przechodniów zostały zdemontowane.
Nowych tablic jest siedem, przy drogach powiatowych i krajowych. Są o wiele solidniejsze, wykonane z innych materiałów. I o wiele bardziej widoczne. Jak mówi Gazecie Rachel Kesselman, otrzymała na ten cel dofinansowanie z ministerstwa kultury i zamierza wymienić wszystkie. W sumie tablic jest 50 (m.in. 3 Maja, Bugaj, Joselewicza, Kościuszki, Narutowicza, Piłsudskiego, Przedborska, Reymonta, Warszyca, Wyszyńskiego, Żeromskiego), jedna z płyt związana jest z José Ber Gelbardem, który urodził się w Radomsku, a następnie został ministrem gospodarki Argentyny. Większość znajduje się w ciągu dróg miejskich.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze