Bartosz Błyskal miał 21 lat, był strażakiem i nurkiem. W środę 1 listopada po południu wszedł do zbiornika wodnego, na brzegu którego pies tropiący znalazł plecak należący do 44-latka podejrzewanego o zamordowanie swojego 6-letniego syna.
Żołnierz jest poszukiwany od dwóch tygodni, ale wielka obława wciąż nie zakończyła się sukcesem, mężczyzna pozostaje na wolności.
A w środę doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Strażaka wydobyto ze zbiornika wodnego przy ul. Lipowej i ul. Źródło Marii w Gdynia nieprzytomnego i natychmiast odwieziono do szpitala, gdzie, niestety, młody mężczyzna zmarł. Prokuratura prowadzi w tej sprawie czynności, żeby ustalić, czy wszelkie procedury zostały zachowane podczas akcji, którą wykonywał 21-latek.
W czwartek 2 listopada o godzinie 18 strażacy w całej Polsce oddali hołd Bartoszowi Błyskalowi. Strażacy z komendy powiatowej Państwowej Straży Pożarnej także stanęli na baczność przed wozami strażackimi, których sygnały świetlne były włączone. Włączone zostały syreny.
- Razem z nami solidarnie stanęli też radomszczańscy ratownicy Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, za co im bardzo dziękujemy - mówi kapitan Marek Jeziorski, oficer prasowy KP PSP Radomsko.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze