W czwartek 30 stycznia w Urzędzie Miasta w Kamieńsku odbyła się sesja miejskiej rady.
Radni mieli do przegłosowania kilka punktów i wydawało się, że obejdzie się bez większych emocji, ale niespodziewanie pojawiły się pewne kontrowersyjne kwestie.
Pojawił się pomysł, by w sali obrad zawiesić katolicki krzyż, którego dzisiaj na ścianie nie ma. Tu radni byli jednogłośni, chcieli tego wszyscy. Zanim jednak zagłosowali za burmistrz Kamieńska Jarosław Bąkowicz chciał pomysł rozszerzyć. Bo skoro będzie już krzyż, to może warto uhonorować honorowych obywateli miasta. I dobrze by było, żeby w sali zawiesić ich portety.
Miejsca dość, honorowych obywateli też niezbyt wielu, bo dwóch. Jeden to św. Jan Paweł II. W jego przypadku nikt nie zgłosił zastrzeżeń. Drugim jest profesor Kazimierz Secomski, który urodził się w 1910 i zmarł w 2002 roku. Nazwiskiem Secomskiego nazwano też jedną z ulic w Kamieńsku.
Jak mówi Gazecie, profesor bardzo się zasłużył lokalnej społeczności. Jednak pracujący dla urzędu prawnik przypomniał, że nie wszystko w biografii profesora może być powodem do dumy. Chodzi o czasy stanu wojennego. Jak mówi burmistrz, Secomski miał złożyć podpis pod dokumentem o jego wprowadzeniu.
- Pojawiła się taka informacja od jednej z mieszkanek, ale żeby to zweryfikować zapytamy Instytut Pamięci Narodowej - zapowiada. Na pytanie, czy jeśli taka karta w życiorysie honorowego obywatela się potwierdzi, zostanie on tego tytułu pozbawiony, odpowiada, że trzeba poczekać na ustalenia IPN-u, ale takiego pomysłu ani woli radnych nie ma.
Tak więc na razie radni przegłosowali powieszenie krzyża, powieszenie portretów na razie odłożono.
Kazimierz Secomski akt nadania tytułu honorowego obywatela Kamieńska odebrał na sesji 31 maja 2002 roku.
Wygłosił wtedy przemówienie:
Chciałbym w swoim wystąpieniu nawiązać do kilku wspomnień o moich trwałych, wieloletnich związkach z naszym rodzinnym Kamieńskiem i jego mieszkańcami.
Tu się urodziłem w 1910 roku, tu w 1918 roku, będąc już w II klasie szkoły powszechnej, przeżywałem odzyskanie po wielu latach niepodległości naszej Polski i podjęcie wielkiego dzieła scalenia trzech obszarów kraju przejmowanych od zaborców Warszawa, Poznań, Wilno, Kraków i Lwów - to symboliczne starodawne ośrodki naszej polskości, naszego odrodzonego kraju i Państwa.
Tu w naszym Kamieńsku -jak wszędzie - wysuwał się problem dobrego kształcenia młodzieży i jej wychowania. Kończenie szkoły podstawowej otwierało problem przechodzenia do gimnazjum, do którego trzeba było codziennie jeździć do Radomska. Nasze starania doprowadziły do zbudowania stacji kolejowej Nowy Kamieńsk i uruchomienia tzw. rezerwy - był to specjalny mały pociąg dowożący młodzież do Radomska i po lekcjach odwożący do domu.
Jakież to było osiągnięcie wtedy i jak wielu z nas zdobyło w ten sposób matury i możność przejścia na wyższe uczelnie.
Również powstanie organizacji harcerskiej z drużynowym Dr Mieczysławem Kotarbińskim i zastępcą Teodorem Gajewskim stało się istotnym elementem społecznego szkolenia.
Sam, jako zastępowy otrzymałem misję utworzenia oddziału w Ochocicach i przy trakcie do Michałowa za Przytykiem - na górce pod wiatrakiem - tam był wolny teren - odbywałem stałe zebrania i ćwiczenia harcerskie.
Sam Kamieńsk szybko się rozwijał - już jako zaawansowany ośrodek produkcji warzywniczej i ogrodniczej. Wiele też było inicjatyw i prac społecznych.
Mój ojciec Piotr Secomski wraz z Antonim Sliwińskim włożyli wiele wysiłku w zbudowanie Domu Ludowego i rozbudowę szkoły. Powstał też pierwszy spółdzielczy sklep handlowy.
A dorastająca młodzież - w ślad za lekarzami dr Józefem Secomskim (jego syn Andrzej i wnuk Wojciech Secomski są na tej sali) i doktorem Kotarbińskim, Teodorem Gajewskim, a także ze mną i moim młodszym bratem Romanem - wyjeżdżała głównie do Warszawy na wyższe uczelnie i po ich ukończeniu zajmowała coraz wyższe stanowiska w pracy zawodowej.
Wybuch wojny w 1939 roku zastał wielu z nas już wcześniej zmobilizowanych na różnych odcinkach frontu; potem nastąpiły ciężkie walki odwrotowe z agresorem niemieckim. Dotkliwe straty poniósł wtedy Kamieńsk i jego ludność.
Z pośród nas - walczących na różnych szlakach odwrotowych - należy najpierw wymienić kpt. Śliwińskiego, który już na wschodzie w końcu września dostał się do niewoli drugiego agresora - wojsk sowieckich, a później już w obozie w Katyniu został zamordowany.
Mój młodszy brat podporucznik Roman Secomski odbył szlak walk odwrotowych na południu - od Śląska, przez województwo krakowskie aż po Lwów i tam dostał się do niewoli sowieckiej. Odważnie zdołał wyskoczyć z pociągu wiozącego jeńców polskich - jak się później okazało do Katynia - i unikną tam śmierci. Wrócił do Warszawy, gdzie przez wiele lat pracował zawodowo, ostatnio jako dyrektor generalny w Ministerstwie Zdrowia, a społecznie w harcerstwie - jako szef drużyny na Starym Mieście w stopniu harcmistrza.
Ja również - jako dowódca batalionu marszowego w 15 pułku dęblińskim - przeszedłem szlak odwrotowy od pogranicza poznańskiego do linii obronnej Wisły - a po jej przerwaniu przez wojska niemieckie - na trasie walk odwrotowych Lubartów, Krasnystaw i Zamość.
Dostałem się do niewoli pod Trawnikami, ale - dzięki pielęgniarkom polskiego szpitala w Opatowie - zabrano mnie z przejściowego obozu niemieckiego Jako chorego na cholerę.
Ze szpitala - oczywiście jako „zmarły" - wymknąłem się już do Warszawy, gdzie - poszukiwany przez gestapo - pracowałem w tajnym nauczaniu i jako sekretarz Bronisława Ziemięckiego, jednego z dyrektorów Delegatury Rządu Londyńskiego.
Po wyzwoleniu pracowałem - już jako wykładowca - na wyższych uczelniach w Łodzi i w Warszawie oraz objąłem stanowisko dyrektora departamentu w Centralnym Urzędzie Planowania, biorąc udział w opracowaniu Trzyletniego Planu Odbudowy Gospodarczej na lata 1947 – 1949.
W tym czasie centralnym problemem Polski stała się odbudowa kraju, a zwłaszcza zburzonej stolicy Warszawy oraz opustoszałych Ziem Zachodnich wraz z wielką sprawą ich zaludnienia i przejęciem opieki nad dwumilionową rzeszą naszej ludności z za Buga wysiedlanej z przedwojennych terenów Polski.
Tak więc, jak po I wojnie światowej centralnym problemem było - obok wielkich strat woj ennych - scalenie Polski w jeden organizm państwowy - tak po II wojnie światowej trzeba było odbudować kraj wraz z jego stolicą z ogromnych zniszczeń wojennych, zagospodarować niemal pustynne obszary Ziem Zachodnich oraz przeprowadzić wielkie przemieszczenia ludności w tym wysiedlonych ze Wschodu.
Miałem możność bezpośredniego uczestniczenia w powstaniu i realizacji istotnych elementów programów po II wojnie światowej zarówno w przygotowaniu i uchwalaniu tych programów jak i ich realizacji. Szczególnie istotnym problemem stało się rozwinięcie edukacji młodzieży i przygotowanie jej do coraz trudniejszych zadań i pracy w nowoczesnym kraju.
Sam wiele pracowałem w nauce - w tworzeniu w Łodzi trzech wyższych uczelni (Uniwersytet, Politechnika i Oddział Szkoły Głównej Handlowej) oraz w pracach trzech uczelni warszawskich (Uniwersytet, Politechnika i SGH).
Od początku byłem również członkiem Polskiej Akademii Nauk, której 50-lecie powstania obchodziliśmy uroczyście przed tygodniem.
Równocześnie byłem powołany na kierownicze stanowiska państwowe - kolejno na wiceprzewodniczącego Komisji Planowania, wicepremiera i zastępcy przewodniczącego Rady Państwa – dla współkierowania polityką społeczno - gospodarczą oraz całokształtem budownictwa i inwestycji.
Zawsze bliskie więzy łączyły mnie z Kamieńskiem, gdzie wspólnie z żoną i córką każdego roku spędzaliśmy u rodziny część urlopów. Kamieńsk przywracał nam zdrowie i odprężenie. Tak wiele zawdzięczaliśmy serdecznej opiece i przyjaźni – nie żyjących już - mojej siostry Zofii oraz brata Józefa i jego żony Wandy.
Przy okazji poznawaliśmy bliżej problemy Kamieńska, starając się pomóc w ich rozwiązywaniu. Ogromnie zależało nam, aby wykorzystując moje możliwości i wpływy oraz kontakty z przemysłem węglowym - zapewnić zbudowanie w Kamieńsku nowej szkoły i gimnazjum. Córka moja - Krystyna - mająca doktorat w dziedzinie historii sztuki w Polskiej Akademii Nauk - współdziałała w uzupełnianiu naszej wiedzy w dziejach zabytków, w tym w odniesieniu do historii kościoła w Kamieńsku, powstałego 700 lat temu w roku 1291 oraz jego późniejszych przemian jak też budowy kościoła murowanego, który przetrwał do dziś - w nazwie zachował się nagrobek fundatora - Mikołaja Przerębskicgo.
Kamieńsk był i pozostanie w naszych sercach, jako szczególne miejsce szczęśliwych i najbliższych nam przeżyć.
Gorąco dziękując za dzisiejsze wyróżnienie, pragnę zapewnić, że zawsze byłem i nadal jestem Waszym współobywatelem, dla którego Kamieńsk i mieszkańcy gminy są szczególnie bliscy. (źródło - http://starastrona.kamiensk.pl/cms/4565/prof_kazimierz_secomski)Reklama

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Nie nazywaj się kamieńszczanką.
Referendum zrób we własnej rodzinie .
Referendum zrób we własnej rodzinie .
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
We Włoszech Lewactwo też próbowało likwidacji krzyży i nic nie wyszło
Kto podnosi rękę na krzyż kara go nie minie. Boże chroń Polskę.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Nie wkladaj mi w usta słów, których nie mówiłam. Mówisz lewactwo to ja prawactwo. Mówisz lewaki to ja prawaki. I tutaj feminatywy nie mają nic do rzeczy. Wystarczy czytać ze zrozumieniem. I nie jestem lewakiem bo jestem przeciw krzyżom w przestrzeni publicznej. Jestem za równością dla wszystkich. Czy to z lewa czy z prawa. A jak zamieszkają z nami muzułmanie ? Czy taka Wanda ich wygna z Kamieńska ? Los płata figle, i może jej się trafi zięć albo synowa muzułmanie albo żydzi ? Ale by było ...
To pisz że zrozumieniem,bo jedziesz innym a czubka swego nosa nie widzisz
Popieram kamienszczankę. A co jeśli będą obrażone uczucia reli... no właśnie uczucia ateistyczne? Wg wiary chrześcijańskiej dla każdego jest miejsce na tej ziemi. Ponoć przymusowy pacierz Panu Bogu niemiły. Dajcie ludziom żyć wg swoich zasad. Radni się zagalopowali.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Nie nazywaj się kamieńszczanką.
Referendum zrób we własnej rodzinie .