Miliardy znikają w czarnej dziurze systemu, a pani w rejestracji w przychodni oznajmia tym samym beznamiętnym głosem, że może zapisać na lipiec. Za dwa lata. Podobno sprawę rozwiązałyby pieniądze. Ale żeby dosypać, trzeba mieć pieniądze. Skąd? Jedyny sposób: podnieść składkę. Co wy na to?
Pani R. ma od kilku lat duże problemy z kręgosłupem. To wpływa nie tylko na jej ciało i samopoczucie, ale w ogóle na życie. Na leczenie - jak podkreśla, wciąż nieskuteczne - wydała masę pieniędzy. Wie jedno: nie zapłaci ani złotówki składki zdrowotnej więcej. Mało tego, ona by w ogóle jej nie płaciła, gdyby to było możliwe.
Pani D. to bizneswomen. Trochę sobie żartuje, ale przecież to brzmi lepiej niż jednoosobowa działalność gospodarcza. Prowadzi niedużą firmę od prawie 30 lat. Na pytanie, czy zgodziłaby się płacić więcej na NFZ odpowiada pytaniem: a ile? Może pięć, może dziesięć, a może dw......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 86% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze